Genialnie zapowiadający się survival horror, autorstwa ludzi z bydgoskiego Madmind Studio, wreszcie zalicza swoją premierę. Agony trafia na komputery osobiste graczy, boleśnie weryfikując soczyste zapowiedzi, gry mającej mocno wystraszyć i pokazać wszystkim jak powinien wyglądać rasowy survival horror.

W Agony, patrząc z perspektywy pierwszej osoby, kierujemy skazanym na wieczne katusze nieszczęśnikiem. Rozgrywkę zaczynamy od samych bram piekła, dalej wstępując coraz głębiej w obszary potwornej gehenny. Mamieni głosem władającej piekielnymi czeluściami Czerwonej Bogini, przestępując między zbłąkanymi w piekle nieszczęśnikami, oraz ukrywając się przed przechadzającymi się po krwawych tunelach demonami, próbujemy znaleźć drogę ucieczki. Po drodze natrafiamy na strzępki pamiętników i notatek, powoli rysujących nam coraz jaśniejszy obraz piekła i dobrze wpisujących się w gęsty – przynajmniej na początku – klimat beznadziei i masowej agonii ludzkich dusz, na wieki zamkniętych w piekle.

Obserwując rozgrywkę z perspektywy pierwszej osoby, przemierzamy zaserwowane nam przez twórców, iście dantejskie piekło. Z punktu widzenia mechaniki, gra nie jest zbyt skomplikowana i bardzo łatwo jest opanować panujące w Agony zasady. Kierowani głosem Czerwonej Bogini poruszamy się naprzód, co jakiś czas rozwiązując zagadkę, czy ukrywając się przed demonami, całkiem gęsto rozsianymi po mrocznych korytarzach – ci sprawiają, że w Agony całkiem istotne stają się skradankowe aspekty rozgrywki – od czasu do czasu niezbędne jest poszukanie kryjówki w stercie kości, czy wstrzymanie oddechu, w nadziei, że okropny demon nas nie znajdzie. Jeśli tak się jednak stanie, „giniemy” niemal natychmiastowo – tracimy wówczas ciało i, w postaci ulatującej duszy, szukamy nowego.

Pierwszy kontakt z Agony to naprawdę mocne doświadczenie

Co najbardziej rzuca się w oczy po uruchomieniu Agony, to gęsty jak zmrożona smoła klimat, który pochłania już od samego menu głównego. Dźwięki tła, niczym żywcem wyjęte z dark ambientowej twórczości Lustmorda, doprawione iście piekielnymi rykami demonów i krzyków katowanych przez nich dusz, w połączeniu z widokiem mrocznych, usianych ciałami, szkieletami i zalanych krwią korytarzy, robią piorunujące wrażenie. Od czasu do czasu, w ciemności lub za ścianą, coś przebiegnie, zawyje, lub ryknie, jeżąc włos na głowie i przyprawiając o gęsią skórkę. To wszystko sprawia, że przez pierwsze chwile spędzone z grą Agony, naprawdę chce się grać i wykrzyczeć głośno – To jest horror jakiego oczekiwałem!

Dalej, niestety, Agony to już tylko ciemny symulator chodzenia po piekle, z czasem, wydający się coraz bardziej nużący, frustrujący i brzydki, a momentami wręcz niemożliwy do grania. Po około godzinie rozgrywki, pierwsze dają się we znaki ciemności. Mrok jest nieodłączną częścią zaprezentowanych w Agony piekieł i momentami jest naprawdę skutecznym wzmacniaczem klimatu. Gra nie prowadzi nas za rączkę, co w połączeniu z ciemnymi korytarzami sprawia, że przez chwilę naprawdę poczułem się jak zagubiony i przestraszony męczennik. Niestety, twórcy zamiast umiejętnie dozować mrok, utopili w nim niemal 100% przemierzanych lokacji. Momentami, w towarzystwie zupełnie nieczytelnych i niejasnych zagadek, nie dość, że nie wiedziałem gdzie iść, to po prostu nie widziałem.

Chodzenie, chodzenie, chodzenie…

Oczywistym lekarstwem na brak światła wydają się być rozrzucone po świecie gry pochodnie. Niestety ich użycie – nie dość, że mało skuteczne w aspekcie dostarczanego przez nie światła – jest zupełnie bezsensowne, z powodu mocy przyciągania przez nie, wrażliwych na ogień, demonów. Powoduje to, że chcąc zostać choć chwilę dłużej przy życiu, zmuszeni jesteśmy brodzić w kompletnych ciemnościach. Naturalnie, można podkręcić gammę nieco wyżej i zacząć poruszać się po piekle „jak człowiek”, ale wtedy wszystko wygląda na nienaturalnie prześwietlone i rozjaśnione.

Kolejną wadą, po nieczytelnych zagadkach i utopionych w ciemnościach lokacjach, są skradankowe elementy Agony. Próby walki z napotkanymi demonami są z góry skazane na porażkę, toteż niezbędne jest ciągłe unikanie bezpośredniego kontaktu. Gra sugeruje, by w obliczu spotkania demona, odwracać jego uwagę rzucaną pochodnią, szukać schronienia w stertach kości i wstrzymywać oddech by demon nas nie zauważył. Wszystkie te praktyki nigdy nie przynosiły żadnego efektu, i od prób posmakowania skradankowych aspektów rozgrywki, skuteczniejsza zawsze okazywała się klasyczna ucieczka sprintem.

Miał być genialny survival horror, a jest Agony. Nużący symulator błądzenia po skąpanych w ciemności korytarzach, pełnych nużących zagadek i kulejącej mechaniki skradania. Poczucie gęstego klimatu i zachwyt nad wykonaniem niektórych elementów lokacji szybko ustępuje irytacji, znużeniu i frustracji. Szkoda – Agony zapowiadało się naprawdę nieźle.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!