Wirtualna Grecja dawno nie była tak piękna – tegoroczny Assassin’s Creed Odyssey przenosi nas do starożytnego świata Hellady. Pełnego mitologii, malowniczych Polis, krajobrazów, dzikich zwierząt i masy zadań dla potencjalnego asasyna.

W najnowszej części gier z serii, Assassin’s Creed Odyssey, twórcy z Montrealu zdecydowali się zabrać gracza w jeszcze głębsze odmęty przeszłości. Po „egipskiej” odsłonie cyklu, opatrzonej podtytułem Origins, gdzie wydawało się, że jeszcze dalej w historii pójść się nie da, Assassin’s Creed Odyssey zabiera nas do antycznej Grecji w czasie wojny peloponeskiej. Zasiadając za sterami,  wyklętego przez rodzinę wnuka (lub wnuczki) legendarnego króla Leonidasa, teraz zarabiającego na życie jako najemnik, podejmiemy się zadania, które wystawi nas na próbę ostateczną i zapewni stałe miejsce na kartach historii. 

Assassin’s Creed Odyssey – pierwszy taki AC w historii.

W tym roku twórcy zdecydowali się znacznie przebudować mechaniki rządzące grą, tworząc odsłonę rewolucyjną i przynoszącą – wreszcie – znaczny powiew świeżości do kontynuowanej taśmowo serii. Historia fabularna po raz pierwszy jest nieliniowa – co prawda podejmowane przez nas wybory nie zmieniają wyglądu samego świata, to mogą jednak w pewnym stopniu wpłynąć na ścieżkę przebiegu scenariusza, tego głównego, jak i pobocznego. Pole wyboru zdecydowanie poszerza kolejne rozwiązanie po raz pierwszy wprowadzone do cyklu – możliwość wyboru opcji dialogowych. Po raz pierwszy w historii możemy brać aktywny udział w przebiegu rozmowy, co rzeczywiście pozwala pchnąć przebieg wydarzeń w zupełnie skrajne kierunki. Całość, zgrabnie spinana RPGowym systemem rozwoju postaci – znanym już z poprzedniej odsłony serii, skutecznie oszukuje nas, że gramy w pełnokrwistą grę RPG, a nie kolejnego Assassin’s Creed z otwartym światem. Assassin’s Creed Odyssey, to pierwsza taka odsłona serii w historii. 

Odyssey – malownicza Grecja, którą aż chce się eksplorować.

Pierwsze kilka godzin gry spędziłem na włóczeniu się po mapie i poznawaniu wszystkich  jej zakamarków. Dostępna od samego początku kraina jest wystarczająco zachęcająca, by bez większych wyrzutów sumienia porzucić wątek fabularny i sprawdzić co świat gry ma do zaoferowania dla wolnych eksploratorów. Atrakcji nie brakuje – już samo podziwianie dostępnych do zwiedzania krajobrazów Hellady przyprawia o pozytywny zawrót głowy, który znacznie potęguje się, gdy z lądu przerzucimy się niżej by podziwiać podwodną faunę i florę (wieloryby robią wrażenie).

Poza samymi ładnie zaprojektowanymi lokacjami, po mapie rozrzuconych jest multum zajęć pobocznych – jak szukanie skarbów czy odpłatna pomoc napotkanym jegomościom – które dostarczą odpowiednie ilości dodatkowego doświadczenia czy elementów ekwipunku. Także do samej eksploracji poniekąd jesteśmy zachęcani – wrzuceni do malowniczego świata gry, nie jesteśmy prowadzeni za rączkę. Początkowo żadne lokacje nie są zaznaczone na mapie i zmuszeni jesteśmy odkrywać je samodzielnie. Tak samo ma się kwestia głównych lokacji fabularnych – gra nie zaznacza dokładnego punktu na mapie, a jedynie opisowo wskazuje, w którym kierunku powinniśmy się udać.

Ahoj Odyseuszu!

Gdy znudzą nam się piesze wędrówki po ogromnych połaciach dostępnego terenu, możemy skorzystać z kilku opcji, nieco usprawniających pokonywanie dużych dystansów. Najmniej interesująca z nich – szybka podróż – pozwala nam zaoszczędzić czas i w mgnieniu oka przenieść się do „zdobytego” wcześniej punktu synchronizacyjnego. Jeśli jednak podziwianie lokacji nie znudziło nam się tak bardzo i nie zależy nam na czasie – to podróż konna spisze się w takiej sytuacji najlepiej. Fizyka wierzchowca jest satysfakcjonująca – jeździ się przyjemnie, ale odpowiednio realistycznie. Jednak to statki dostarczają najwięcej frajdy – pływa się podobnie jak w Assassin’s Creed IV Black Flag – pozwalając poruszać się naprawdę szybko, z jednoczesną możliwością podziwiania morskiego krajobrazu. Zamykając temat eksploracji/podróżowania – w tej kwestii Assassin’s Creed Odyssey jest grą perfekcyjną.

Assassin’s Creed Odyssey – świetna gra z drobną skazą.

Warstwa fabularna, to – poza nutką RPGowej nieliniowości – historia zrealizowana z typowym dla Assassin’s Creed rozmachem. Jest ciekawie, momentami zabawnie – wciągająco. Jednak czuć, – jak w przypadku poprzednich odsłon serii – że scenariusz był tworzony w pośpiechu, i niektóre wątki można by pociągnąć głębiej i poważniej. Mimo tego drobnego mankamentu, historię w Assassin’s Creed Odyssey śledzi się naprawdę wybornie. Nawet współczesne wstawki – jak zwykle nudne, zawierające w sobie jedynie tanie i absurdalne science fiction – odbioru całości zbytnio nie zakłócają.

Graficznie jest ładnie – wystarczająco szczegółowo w detalach i krajobrazach – jednak bez rewelacji, nie jest to graficzna topka tego roku. Sumując powyższe i zamykając recenzję, muszę powiedzieć, że dawno żadna gra – a tym bardziej z serii Assassin’s Creed – nie dostarczyła mi tyle frajdy co Assassin’s Creed Odyssey. Jeśli jesteś fanem serii – bierz w ciemno, będziesz wniebowzięty. Jeśli nie jesteś fanem, albo gier od studia z Montrealu dotychczas nie lubiłeś – bierz także, to AC w zupełnie nowym wydaniu. 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!