Conan Exiles to flagowe dziecko studia Funcom. Po niespełna półtorej roku obecności na platformie Steam w trybie wczesnego dostępu gra wreszcie zaliczyła pełnoprawną premierę. Szybki rzut oka pozwala sprawdzić, jak bliski ideału jest zaprezentowany przez twórców finalny obraz produkcji oraz ile czystej zabawy jesteśmy w stanie znaleźć na dzikich obszarach gry.

Conan Exiles pozwala graczom wcielić się w rolę niesłusznie skazanego wygnańca. Oczekując rychłej śmierci na, wbitym w piaski pustkowia, krzyżu, zostajemy uratowani przez samego Conana Barbarzyńcę. Już po niespełna pięciu minutach spędzonych na wolności, przekonujemy się co do słuszności wypowiedzianych przez niego słów, przekonujących nas, że pozostanie na krzyżu, byłoby bardziej łaskawe, niż puszczenie nas na dzikie pustkowia. Uzbrojeni jedynie w szmacianą przepaskę, rozpoczynamy wojowniczą wędrówkę ku potędze i dominacji – bez najmniejszej pomocy, czy prowadzenia  za rączkę – sami musimy dojść do tego jakimi prawami rządzi się świat, a jakimi mechanikami stworzona przez Funcom gra.

Wszystko musimy rozpracować sami, gdzie pójść, czego szukać, co poklikać – i to jest fajne. Na początek – crafting. Rozrzucone po świecie surowce pozwolą nam przygotować pierwszy ekwipunek. Jest to tym bardziej ważne, że przygodę rozpoczynamy z całkowicie gołymi rękami, w środowisku niemającym litości dla niskopoziomowych graczy. Także wybieranie przeciwników i rejonów, na których odbędziemy pierwsze polowania, nie jest bez znaczenia, gdyż niełatwo spotkać tu kogoś zbyt silnego dla początkującej postaci. Dalej czeka nas budowanie schronienia, domu i wielkiej potęgi, ale mimo tego, to nie survivalowa mechanika wysuwa się w Conan Exiles na pierwszy plan.

Conan Exiles – na pierwszy plan wysuwają się niedoróbki

Conan Exiles to nostalgiczna podróż dziesięć (może nawet dwanaście) lat wstecz. Do czasów brzydkiej grafiki, wolnego Internetu i gier komputerowych z płatków do mleka. Proste i bardzo podobne do siebie modele napotykanych na naszej drodze postaci dobrze wpisują się w klimat plastikowego z wyglądu świata, który mamy przyjemność przemierzać. Wszechobecne lagi skutecznie zakłócają immersję, co jakiś czas teleportując nas do tyłu. Na zamieszczonym powyżej zrzucie ekranu widać pierwszą napotkaną przeze mnie ludzką postać NPC – sztywna, z rozłożonymi rękoma – jakby niezaładowana do końca, co ciekawsze, gra twierdziła, że są to zwłoki.

Do listy niedoróbek można także dopisać zachowanie niektórych napotykanych wrogów – ci reagują nienaturalnie, i z dużym opóźnieniem, raz w ogóle nie zwracając uwagi na gracza, by innym razem po podjęciu walki, zadawać ciosy w nienaturalnie dużych odstępach czasu. Oprócz tego w Conan Exiles mamy całkowity brak jakiegokolwiek, chociaż minimalnego przywiązania do szczegółów – uderzone, kilka razy, siekierą drzewo, po prostu upada i znika. Nie ma trocin, śladów na korze, ani widocznego drewna.

Do budowania potęgi jesteśmy skutecznie zniechęcani. Ścieżka dźwiękowa jest nijaka, grafika brzydka, a serwery lagują. Świetny pomysł na rozgrywkę sypie się w posadach, czyniąc rozgrywkę nieciekawą, nudną i bolesną –  z punktu widzenia straconego przy Conan Exiles czasu.

Gra testowana była przy użyciu karty graficznej ASUS GeForce GTX 1080 ROG STRIX OC 8GB. Dziękujemy firmie ASUS za udostępnienie egzemplarza!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!