Sherlock Holmes: The Devil’s Daughter to detektywistyczna przygodówka z elementami thrillera, autorstwa studia Frogwares, w której mamy okazję „usiąść za sterami” najsłynniejszego detektywa wszech czasów. Gra fabularnie przenosi nas do wiktoriańskiego Londynu, wprost do mieszkania na Baker Street 221B i od samego wejścia wciąga w głąb detektywistycznych zagadek.

Do wyboru mamy dwie kamery – z pierwszej i trzeciej osoby, które posłużą nam do poruszania się po usłanym zagadkami świecie Sherlocka Holmesa. Podstawą do rozwiązywania łamiących głowę zadań, jest oddany nam do dyspozycji „casebook”, który pełni rolę niezbędnego menu podręcznego – swoistego „panelu sterowania” detektywa. Znajdziemy tam kilka przydatnych przegródek, od listy kroków jakie należy poczynić w rozwiązywaniu danej sprawy, przez listę postaci wraz ze stworzonymi przez nas portretami, zapis zdobytych materiałów dowodowych i wszystkich odbytych dialogów, aż po mapę okolicy z zaznaczonymi istotnymi w danej sprawie lokacjami, umożliwiając szybką podróż między nimi.

Dzięki czemu wszystkie informacje o rozwiązywanej aktualnie sprawie są wygodnie dostępne w jednym miejscu i w razie utknięcia, na którymś z etapów, wystarczy jedynie do niego zajrzeć. Jednocześnie, mimo zasobności w informacje, nie odnosimy wrażenia, że gra za bardzo prowadzi nas za rączkę. Sherlock Holmes: The Devil’s Daughter dobrze podchodzi do problemu poziomu trudności – ten jest zbalansowany i dostosowany do oczekiwań gracza, który, w razie gdyby poczuł zew detektywistycznych wyzwań, może łatwo przerzucić się na drugi poziom trudności, znacznie okrojony ze wskazówek i ułatwiaczy.

Gra ciekawie podchodzi do sprawy detektywistycznych dedukcji, dokonywanych w umyśle kierowanego przez nas detektywa. Ilekroć natrafimy na jakąś istotniejszą dla śledztwa informację, ta trafia do „wora” w głowie Sherlocka Holmesa. Odpowiedni przycisk na padzie zapewnia nam wgląd do samej głowy detektywa. Tam owe informację łączymy w pary – dwa prawidłowo dopasowane fakty, z odpowiednio wydedukowaną konkluzją, przyczyniają się do rozrostu swoistego drzewka neuronów, które rozrasta się coraz bardziej – za każdym razem, gdy odpowiednie fakty zostaną sparowane. I to sprawia najwięcej frajdy.

 

Drzewko w finalnej fazie rozwoju łączy się w największą gałąź, tą zawierającą wydedukowane przez detektywa rozwiązanie zagadki. Tam też decydujemy o finale sprawy, przesądzając o sposobie jej zakończenia. Warto nadmienić, że istnieje więcej niż jedno zakończenie każdej sprawy. Także gra nigdy nie wspomina, która odpowiedź jest prawidłowa, pozostawiając nas z wątpliwościami, czy ukarana została właściwa osoba. Wyniki poszczególnych śledztw także zostają archiwizowane – w formie listów przybitych do szafy w mieszkaniu detektywa, do których zawsze możemy zajrzeć i przypomnieć sobie zakończenia poszczególnych spraw.

Graficznie, w Sherlock Holmes: The Devil’s Daughter, jest po prostu ok – bez szału zachwytu czy płaczu rozpaczy, gdzie raz coś wygląda trochę lepiej, a raz trochę gorzej i nie ma z tym najmniejszego problemu, bo gra nie oprawą stoi. Fabularnie jest trochę zbyt krótko, i o ile poszczególne, rozwiązywane w trakcie historii zagadki, satysfakcjonują wielością zakończeń i nieprzewidywaniem, o tyle zakończenie głównego wątku tytułowej córki diabła, jest przewidywalne i rozczarowujące liniowością.

Sherlock Holmes: The Devil’s Daughter to dobra gra. Znajdą tu coś dla siebie i fani trzymającego w napięciu thrillera detektywistycznego, i łamigłówkowych gier logicznych, i ci, którzy po prostu chcą się odprężyć, niby przy filmie przygodowym, bo poza zagadkowymi elementami, opowieść śledzi się naprawdę wyśmienicie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!