Na nowej generacji konsoli od Sony ponownie pojawił się jeden z najlepszych tytułów ekskluzywnych na Playstation. Panie i Panowie –  Little Big Planet powraca, tym razem z numerkiem 3! Chociaż nie udało się ustrzec błędów, to zasłużenie gra powinna znaleźć wielu koneserów.

O jednym fakcie dotyczącym Little Big Planet 3 należy wspomnieć już na początku. Za wyprodukowaniem tego tytułu stoi Sumo Digital, a twórcy wcześniejszych części Media Molecule wyłącznie pomagali w niektórych aspektach pracy nad nią. Zmiana developera odbiła się na efekcie końcowym zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Inne studio przyniosło niewielki powiew świeżości w serii. Nie oczekujcie tu żadnych fajerwerków wywracających do góry nogami model rozgrywki. W większości otrzymujemy to samo, co zwykle, ale wzbogacone o kilka ciekawych patentów.

littlebigplanet-3-screen-03-ps4-us-06jun14

Każda z historii opowiedzianych w poprzednich częściach gry była zakręcona i abstrakcyjna. W gruncie rzeczy, to jedynym celem było dotarcie z punktu A do B, a potem do C, żeby pokonać złe siły. Tym razem dostajemy nieco mocniej zarysowanego oponenta – Neutrona – który, opanowany przez złych gigantów, chce zawładnąć światem, do którego trafiamy – Bunkum. Poszczególne etapy naszej podróży mimo, że z czasem schematyczne, to wciągają bardziej niż w poprzednich częściach.

Najbardziej promowaną i zdecydowanie najlepiej sprawdzającą się w praktyce nowością w serii są nowe postacie. Pierwszy z nich to „pso-podobny” Oddsock, drugi to „kartoflasto-podobny” Toggle, a trzeci i ostatni  to ptaszysko – Swoop. Każdy z nich posiada specjalne zdolności, które gracz może wykorzystać do dostania się w niektóre miejsca. Oddsock wysoko skacze i potrafi odbijać się od ścian, Toggle to ogromny siłacz, ale potrafi również zmniejszyć swoją postać, a wtedy zyskuje na prędkości ruchu i jest w stanie dostać się np. w niskie tunele. Swoop potrafi wzlecieć, dzięki czemu dostaje się w niedostępne wcześniej miejsca oraz łapać i przenosić małe przedmioty.

littlebigplanet-3-screen-05-ps4-us-06jun14

Kolejną nowinką jest rozwinięty pomysł z drugiej części – specjalne przedmioty, jakie posiada nasza szmacianka. Możemy je wyjąć ze stworzonej na tą potrzebę kieszeni i wykorzystać aby np. zjeżdżać ze specjalnych relingów albo teleportować się poprzez portale. Sam pomysł nie jest nowy, ale poziomy wymagające konkretnych przedmiotów uatrakcyjniają je i urozmaicają rozgrywkę. Tak, jak w poprzednich częściach na każdym etapie napotykamy całą masę baniek, w których poukrywane są ubrania i materiały dla naszego bohatera, jak również nowe elementy do tworzenia nowych poziomów.

Kolejna część gry, to jeszcze bardziej rozbudowany edytor tworzenia swoich własnych poziomów (praktycznie jedynie tu wykorzystano touchpad Dualshock 4), które następnie można udostępnić społeczności online. Dzięki temu kolejny raz dostajemy de facto grę w grze (a nawet tysiące gier). Chociaż plansze tworzone przez graczy nigdy nie przyciągnęły mnie do żadnej z części na dłużej (podobny efekt jak z darmowymi grami na smartfony), to doceniam to jaką pracę i ile czasu jej twórcy wkładają w ich tworzenie.

littlebigplanet-3_preview_image

Nie można nie wspomnieć również o tym, że wprowadzono nieliniowy model prowadzenia fabuły. Na początku każdego rozdziału trafiamy do pewnego rodzaju HUBa, który jest łącznikiem pomiędzy kolejnymi poziomami, a jedynie od nas zależy w jakiej kolejności wykonamy określone zadania (w celu ułatwienia nam zadania dostajemy coś na wzór „dziennika misji”, w którym możemy wybrać interesujące nas w danej chwili zadanie). Napotkani w Bunkum tubylcy oferują nam misje poboczne, które nie są wymagane do ukończenia gry.

Po nowej części gry na nową generację można by się spodziewać, że wskoczy na nowy, adekwatny poziom graficzny. Chociaż poprawa oprawy jest zauważalnie lepsza niż w drugiej części, to nie jest to skok gigantyczny. Niestety, na niektórych poziomach, szczególnie grając w dwie lub więcej osób zdarzają się znaczne spadki płynności animacji, które w tego typu produkcji psują przyjemność gry, bo czujemy się oszukani tym, że my wykonaliśmy wszystko jak trzeba, a nasza szmacianka zginęła przez chrupnięcie w warstwie technicznej. Na słowa uznania zasługuje ścieżka dźwiękowa. Little Big Planet 3 większość dźwięków odziedziczyło po poprzednich częściach, natomiast muzyka została idealnie wkomponowana w nastrój poszczególnych poziomów.

littlebigplanet-3-screen-01-ps4-us-06jun14

Niestety pochwał nie można pokierować w stronę polskiej wersji językowej. Sony od lat dba, żeby większość jej flagowych tytułów była wydana zdubbingowana, a Little Big Planet i Little Big Planet 2 stały na bardzo wysokim poziomie. Nigdy nie było to zadanie proste, ponieważ dialogi (a raczej monologi napotykanych postaci) zawierały wiele słowotwórczych zlepków, które często są wykorzystywane w grze słów. Napisy są najeżone błędami stylistycznymi i literówkami, a podłożone pod postacie głosy są niezsynchronizowane z obrazem i pocięte.

Wspomniane powyżej pozytywy stoją w kontrze do wielu wpadek, z którymi w Sumo Digital sobie nie poradzili. Na pierwszy plan wychodzą przede wszystkim problemy techniczne. Poprzednie dzieła Media Molecule w trybie opowieści były tytułami o wiele bardziej dopracowanymi. Na porządku dziennym są sytuacje, kiedy nasza postać spada za plansze i biega w nicości, kiedy wykorzystywany przez nas przedmiot nagle bez powodu przestaje działać, a my spadamy w przepaść, a nawet niejednokrotnie problemy z rozpoczęciem gry. Zdarza się, dołączając lokalnie drugiego gracza, ten po prostu się nie pojawia, a nam wyświetla się błąd.

LBP3-E3screen013_1402365256

Grając wspólnie nawet używanie przedmiotów za pomocą R1 wiąże się z tym, że często ściąga się współgracza w przepaść, a niektóre z nich nie działają jeżeli stoimy za blisko współgracza. Wydaje się trochę, jakby twórcy skupili się nad opcją z jednym graczem w trybie opowieści. W czasie cut scenek widoczny jest wyłącznie jeden bohater, a wynika to z faktu, że napotkani bohaterowie zwracają się do nas w liczbie pojedynczej. Widocznie wstawienie tych dodatkowych kilku linijek tekstu, które usłyszeliby gracze w większym gronie, wymagałoby za dużo pracy.

Zdecydowanie najgorszym punktem całej produkcji jest czas ładowania się poziomów. Nie do przyjęcia jest, jak długo trzeba czekać, aby prawie każdy poziom się władował. Napisy widoczne na ekranie typu „Cierpliwość to cnota” albo „Przecież pracuję!” rozpatruję w kwestii mało śmiesznej  odpowiedzi twórców na fakt, że nie byli w stanie rozprawić się z tym problemem. Niektóre loadingi zajmują naprawdę dużo czasu, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość. Nie tego można by się spodziewać po nowej części serii na najnowszą platformę od Sony.

Na żadnej płaszczyźnie Little Big Planet 3 nie jest rewolucyjne. Nowa generacja nie przynosi nawet zbyt dużo świeżości w warstwie audiowizualnej. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że jest to najlepsza gra rodzinna i familijna do wspólnej rozgrywki, przy jednej konsoli, dla członków rodziny w różnym wieku, w jaką możemy zagrać obecnie na Playstation 4. Najlepiej przy tym tytule będą bawić się osoby, które z serią nie miały wcześniej do czynienia. Po raz kolejny edytor własnych poziomów daje szerokie pole do popisu dla twórczych dusz, więc po zakończeniu głównego wątku opowieści możemy przedłużyć naszą zabawę z tym tytułem.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!