Przyszła pora wypowiedzieć się na temat bardzo kontrowersyjnej produkcji. Kontrowersyjnej nie tylko z powodu samej tematyki, a również zestawienia jakości względem ceny, która może nie być do końca satysfakcjonująca biorąc pod uwagę zawartość gry. Na wstępie zaznaczę, że Metal Gear Solid V: Ground Zeroes to nie pełnowartościowa produkcja, to zaledwie przystawka przed głównym daniem w postaci Phantom Pain.

Jeżeli nie graliście w żadną odsłonę Metal Gear Solid, to powinniście wiedzieć, że seria znana jest z niezwykle zagmatwanych militarnych teorii spiskowych, które przyjęte w zbyt krótkim okresie czasu mogą połamać nie jeden mózg. Chwała za to twórcy serii, Hideo Kojima uraczył nas czymś, czego próżno szukać w innych „tasiemcach”. Pomimo brutalnych scen, żadna z poprzednich gier nigdy nie była stricte uznana za tytuł wyłącznie dla dorosłych (mam tutaj na myśli graczy, bo PEGI za kroplę krwi dowali 18+), postacie emanowały bardzo komiksową energią i gdzie nie gdzie można było się naprawdę uśmiać, zarówno podczas gameplayu, jaki i dialogów.

Metal-Gear-Solid-V-Ground-Zeroes-4-1280x720

Ground Zeroes przekroczył pewną granicę i na pewno nie poleciłbym tej gry młodszemu odbiorcy. Akcja rozgrywa się we „wrogim” obozie Omega. Naked Snake, Punished Snake, Big Boss lub John, ( jak kto woli, ponieważ główny bohater gry znany jest pod wieloma pseudonimami i bez wątpienia uchodzi za legendę) musi uratować dawnych sojuszników, chłopca Chico i dziewczynę Paz. Brzmi dosyć prosto, ale tak nie jest. Obóz jest ogromny i sami musimy szukać wskazówek, które odprowadzą nas do celu. Bardzo spodobał mi się motyw, w którym trzeba była odsłuchać znajdujące się na taśmie dźwięki różnych elementów otoczenia, a następnie odszukać je w grze i podążać ich szlakiem. Bardzo interesujący mechanizm, który uwierzytelnia element rozpoznawania terenu i nauki orientacji w nim.

Na samym początku wspomniałem, że nie jest to gra dla dzieci. Pomimo tego, że poprzednie odsłony również zahaczyły o wątek tortur, to nie było to tak realistycznie i brutalnie odwzorowane, jak w przypadku Ground Zeroes. To Snake zawsze obrywał i dawał nam do zrozumienia, jakim jest kozakiem wytrzymując nieludzkie traktowanie chroniąc innych. GZ to znacznie mroczniejsze podejście do tematu. Gra pokazuje nam rzeczywistą istotę tortur jednocześnie odkrywając ciemną stronę natury ludzkiej. Ogromna zmiana względem poprzednich odsłon jest bez wątpienia plusem, ponieważ rzadko otrzymujemy gry, które tak mocno poruszają tematy tabu.

Oczywiście Kojima nie umieścił tutaj pełnometrażowego filmu pod tytułem „Tortury historia prawdziwa”. To nagrania w postaci kaset do walkmana (firmy Sony!) zmuszają nas do użycia swojej wyobraźni, a odgłosy i dialogi bez problemy nakreślają wizję tego, co działo się z poszczególnymi więźniami. Czasami odnosiłem wrażenie, że niektóre scenki zawarte na taśmach wyszły prostu z fantazji Hideo, ale nie będę się w to zagłębiać, ocenicie sami.

Metal-gear-solid-5-ground-zeroes-1

Skoro macie już pojęcie na temat tego, jak tytuł ten prezentuje się pod względem klimatu i fabuły, pora przejść do gameplayu. Zmieniło się sporo i sporo zostało niezmienione. Od razu wymienię to, co boli i czego zabrakło. Nie był bym sobą gdybym nie wspomniał o głosie głównego bohatera… Oryginalny voice actor, David Hayter, stworzył unikatową postać, dał jej charakter, który rozwijał się przez wiele lat. Niestety Davida już nie ma (olano go bez słowa) i zastąpił go Kiefer Sutherland znany z serialu 24h. Ściągając różowe okulary nostalgii postanowiłem podejść do jego wersji Big Bossa z otwartym umysłem. Niestety zawiódł mnie po całości. Kiefer gra dobrze, ale on nie gra Big Bossa, on gra siebie, Jacka Bauera z serialu 24h. Przez ten niefortunny zabieg gra ogromnie straciła na klimacie głownie dla, niektórych weteranów serii. Jestem jednym z nich, dlatego też muszę zaznaczyć ten fakt.

Bez wątpienia zabrakło tutaj jakiegoś wskaźnika kamuflażu, ponieważ ukrywając się w zaroślach nigdy do końca nie wiemy, czy strażnicy nas zauważą. Wyparowały ikoniczne kartonowe pudła, w których mogliśmy się ukrywać. Nie można pukać w różne powierzchnie w celu odwrócenia uwagi wroga, alternatywą jest rzucenie magazynku na ziemię. Zniknęły legendarne wykrzykniki i znaki zapytania nad głowami strażników (nostalgia : [ ). Nie możemy zniszczyć radia, które strażnik trzyma w ręce. Nie możemy ukrywać się w kontenerach i szafkach! Wycięto mnóstwo dobrego i zastąpiono to czymś w rodzaju slow motion… Ground Zeroes przeszedł kolosalne zmiany w mechanizmach rozgrywki, aby przypodobać się większej ilości odbiorców.

Metal-Gear-Solid-Ground-Zeroes-Screenshots-3

Oczywiście nie samymi wadami człowiek żyje. Na pocieszenie dostajemy ogromny otwarty teren i swobodę w planowaniu misji. Zbyt dużo w Ground Zeroes jednak nie po planujemy, ponieważ główny wątek to jakieś 3h rozgrywki + średnio ciekawe misje poboczne. Wszystkie można ukończyć wielokrotnie na mnóstwo różnych sposobów, ale po czasie robi się to po prostu nudne. Kojima zapewnił nam ogromne pole do eksperymentowania z małą ilością królików doświadczalnych.

Graficznie Ground Zeroes zgniata konkurencję, jeżeli chodzi o grę świateł w wersji na PlayStation 3. W dzień niestety prezentuje się bardzo słabo, poszarpane krawędzie i rozmyte tekstury pozostawiają wiele do życzenia. Dla bardziej wymagających polecam wersję na PlayStation 4, ponieważ tam raczej nie można się do niczego przyczepić. Ground Zeroes to bardzo dobry wstęp dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z serią. Nie zwrócą one uwagi na większość wad, które wymieniłem. Weterani serii powinni mocno przemyśleć zakup, ale nie oszukujmy się… I tak wszyscy zagramy w to dla fabuły, ciekawość nie da nam spokoju.

tak

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!