Ni no Kuni: Wrath of the White Which, choć nie posiadało dużej kampanii reklamowej, całkiem sprawnie obroniło się samo. Po tytuł sięgnęli głównie fani japońskich RPG, jednak z czasem pozostali gracze docenili i ciepło odebrali produkcję studiów Level-5 i Ghibli. Nic więc dziwnego, iż w Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom pokładano wielkie nadzieje, ale czy kolejna opowieść trzyma poziom poprzedniej przygody? Sprawdźmy!

Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom nie jest kontynuacją poprzedniczki. Choć w samej grze doszukać się można kilku nawiązań, znajomość Gniewu Białej Wiedźmy nie jest wymagana. Sama opowieść znacznie różni się od tej z 2011 roku. Tym razem motywem przewodnim jest władza, a raczej nauczenie się, że nikt nie jest od razu świetnym przywódcą, a droga do sukcesu i stworzenia idealnego państwa wymaga czasu, pracy i wielu poświęceń.

Przygoda rozpoczyna się w przeddzień koronacji nowego króla – księcia Evana. Jak można się domyślić, na okazję do przejęcia korony czyha czarny charakter, dotąd ukrywający swe prawdziwe intencje były doradca zmarłego monarchy. Mimo politycznego przewrotu chłopcu udaje się uciec z zamku. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie interwencja Rolanda – polityka (może nawet prezydenta), przeniesionego przez nieznaną magiczną moc z innego świata wzorowanego na naszym prawdziwym. Stają się nierozłącznym duetem, który już wkrótce zbuduje nowe królestwo.

Ni no Kuni 2

Cóż, opowiedziana historia nie należy do zbyt skomplikowanych. W zasadzie już po tym krótkim wstępie można się w pełni domyślić ogólnego zarysu fabuły. Na szczęście opowieść została przedstawiona tak, by nie zanudzić gracza oraz podkreślić jak twardym orzechem do zgryzienia jest zażegnanie sporów i wojen, czy pogodzenie przedstawicieli różnych kultur.

Pod względem rozgrywki Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom to zwrot o sto osiemdziesiąt stopni względem poprzedniczki, w którą zagrać mogliśmy jedynie na Sony PlayStation 3 oraz Nintendo DS. Turowy system potyczek zastąpiono na bardziej dynamiczne starcia w czasie rzeczywistym. Zanim jednak przystąpimy do walki, ustalamy trzyosobową drużynę, do której należeć mogą wspomniani Evan i Roland, a także napotkani w trakcie zabawy sojusznicy. Jak łatwo się domyślić, bohaterowie korzystają głównie z broni białej i czarów, od czasu do czasu atakując ciosami specjalnymi, okraszonymi cieszącymi oko animacjami.

Walki z wyższymi rangą przeciwnikami oraz bossami często sprawdzają nasze umiejętności, strategię i posiadane wyposażenie. Same starcia z nieprzyjaznymi stworami i złoczyńcami nie wymagają od gracza grindu i monotonnego rozwijania naszych postaci. Jeśli poświęcimy minimum uwagi samouczkom oraz arenom, na których przyjdzie nam walczyć, doświadczyć można styczności z samograjem. Modyfikowanie ekwipunku i postaci, często sprowadza się do zmian żywiołów konkretnych broni, a także siły ataku, odporności, czy szybkości.

Ni no Kuni 2

Oprócz głównych bohaterów, których przydzielić możemy do naszej drużyny, powróciły stworki NPC, pomagające nam w trakcie potyczek. Tym razem na pierwszy rzut oka przypominają leśne duszki (Kodama z anime Księżniczka Mononoke). Oczywiście stworki te trzeba najpierw znaleźć w świecie gry, a potem rozwinąć ich umiejętności tak, by były przydatne. Niestety gra pod względem trudności zadań jest straszliwe nierówna. Większość misji można przejść, a raczej przebiec bez większych przestojów. Są jednak zadania, które potrafią sprowokować do rzucenia padem przez okno. Jednym z nich, które szczególnie zalazło mi za skórę, było pojmanie herszta bandytów, który nie dość, że uciekał niemiłosiernie szybko z mapy, to jeszcze broniło go multum podstawowych przeciwników.

Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom, choć zmieniło styl walki, jest nadal pełnoprawnym jRPGiem. Studio Level-5 przygotowało ogromny świat pełen misji pobocznych, miejsc i miast do zwiedzenia oraz ton dialogów rozwijających fabułę. Szkoda, że te ostatnie nie otrzymały pełnego dubbingu. I nie mówię tu o języku polskim. Znaczna część rozmów (poza przerywnikami filmowymi) jest kompletnie niema bądź zaczyna się jednym zdaniem lub wykrzyczanym słowem. Niestety ten brak na dłuższą metę doskwiera dość mocno, a wniosek jest jeden – zabrakło budżetu na nagrania.

Co więcej, w rozgrywkę sprawnie wpleciono elementy gry strategiczno-ekonomicznej. W późniejszych etapach przyjdzie nam poprowadzić armię z widokiem z lotu ptaka. Rozbijanie w drobny mak wrogich oddziałów jest zaskakująco dobrą odskocznią od samych zadań, które w nadmiarze potrafią przytłoczyć. Co ma do tego ekonomia? Jak już założymy nasze królestwo, to trzeba nim zarządzać. Rozwój krainy to nie tylko budowa nowych obiektów mieszkalnych i zakładów rzemieślniczych. Musimy jeszcze pozyskać odpowiednie ilości surowców i przedmiotów, by nasze młode państwo dobrze funkcjonowało.

Ni no Kuni 2

Warto wspomnieć, iż każdy aspekt gry łączy się z innymi. Zbudowanie zakładów płatnerskich i dostarczenie odpowiednich materiałów zaowocuje otrzymaniem unikatowych pancerzy. Wykonywanie misji pobocznych jak choćby bieganie na posyłki (tak, młody książę, a zarazem przyszły król ma dostarczyć weteranowi wojennemu omlet), przykładowo może mieć wpływ na opcjonalnych sprzymierzeńców w trybie bitewnym. Wszystkie tryby w pewnym stopniu się zazębiają, dodając Ni no Kuni 2 głębi.

Level-5 stworzyło grę, która przedstawia drogę, jaką musi przybyć młody przywódca, zanim powstanie i rozwinie się jego upragnione państwo. Ścieżka ta jest pełna trudności i przeciwników, jednak spotkać można tam również przyjaciół i sojuszników. Fabuła podkreśla motyw podróży, eksploracji świata i poznawania relacji w społeczeństwie, nad którym już wkrótce przyjdzie nam panować. Sam wątek odzyskiwania korony jest nieco pominięty i wydaje się celem drugorzędnym.

Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom to gra równie dobra, jak pierwowzór. Nie jest jednak identyczna. Połączenie wielu gatunków – strategii, jRPG, ekonomii i bijatyk w otwartym świecie, sprawia, że do czynienia mamy z bardzo różnorodną produkcją, angażującą, a jednocześnie dość relaksującą. Wiele uproszczeń sprawia natomiast, że tytuł jest także przystępna dla nieobeznanych w klimatach japońskich erpegów graczy.

Ni no Kuni 2

Za udostępnienie kopii recenzenckiej gry dziękujemy jej polskiemu dystrybutorowi firmie Cenega.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej