Risen 3 to gra pełna sprzeczności. Z jednej strony potrafi wciągnąć, z drugiej strasznie denerwuje. Niby ma ducha Gothiców, ale to nie to samo.

Niezależnie jakiej recenzji Risen 3 nie przeczytacie, na pewno trafi się tam zdanie typu: „Tę grę niezwykle ciężko jest ocenić”. Jakby nie patrzeć w słowach tych jest pełno racji, o czym zresztą przekonałem się, gdy teraz próbuję jakoś skrzętnie ułożyć ten tekst. Nowa produkcja Piranha Bytes potrafi przyciągnąć na kilka godzin, ale to przygoda naprawdę bolesna. To jak umawianie się z młodą, ale brzydką dziewczyną, tylko po to, żeby kilka lat później zobaczyć, że wyrosło z niej naprawdę niezłe ciacho. Z początku patrzenie na nią może nie być tak przyjemne, ale wytrwałość w związku daje nagrodę dopiero potem. Z Titan Lords jest taki problem, że kunszt produkcji docenia się dopiero po zobaczeniu napisów końcowych. Jednak do nich dojdą tylko nieliczni, bo reszta odpadnie już na samym początku, ale nie ma się tu czemu dziwić.

Gdyby ktoś nagle spytał mnie czym jest Risen 3: Titan Lords, to od razu powiedziałbym, że to produkcja Piranha Bytes, działająca bliźniaczo podobnie do Gothica. W sumie na tych słowach mógłbym skończyć całą recenzję i pójść pograć w coś innego, ale moje sumienie gryzłoby mnie mocno, jeśli nie opisałbym tytułu w przynajmniej 50%. Tu od razu pojawia się mój pierwszy problem z samą grą. Pamiętacie, że Gothic zadebiutował w 2001 roku? Risen 3 wyszedł na świat w 2014. To jest prawie 13 lat różnicy, a twórcy od tamtej pory nie wyciągnęli żadnych wniosków z popełnionych błędów. Również oba wymienione przeze mnie tytuły są strasznie do siebie podobne, wręcz takie same, choć z oczywistych przyczyn oprawa graficzna wygląda w nich zgoła inaczej. Dusza Risena, czyli trzon rozgrywki, questy są takie same jak u starszego brata. Mechanika zabawy jest tak samo drewniana, nieprzystępna i w ogóle nie fair wobec gracza. Powiedzmy, że to ma swój urok i właśnie to przyciąga fanów Gothiców do Risenów. Nie pomyślcie tylko, że nienawidzę tej pierwszej serii. Jestem jej wielkim miłośnikiem i spędziłem w niej mnóstwo godzin, ale boli mnie, iż developerzy nie kombinują z koncepcją. Niech pobawią się serią i zrobią coś innego, aniżeli klepać podobne do siebie gry.Risen3 2014-09-08 17-03-54-533

Fabuła gry to zdecydowanie jej silniejsza strona. Opowiadana jest tu historia kolejnego Bezimiennego, któremu w skutek poszukiwania pewnego skarbu, wykradziono duszę. Bez niej grozi mu zostanie sługą Zaświatów, czyli w skrócie – tych złych. Szybko potem dowiadujemy się, że wróg ma swoje niecne plany zniszczenia świata. Poza tym w tle przewija się kilkanaście innych intryg, ale nie będę Wam tego streszczał, bo tylko popsuję zabawę. Mogę tylko powiedzieć, że opowieść w Risen 3 stoi na wysokim poziomie i warto się z nią zapoznać. Spotkamy podczas podróży różne postacie, które zdecydowanie zapadną nam w pamięci. Niektóre z nich mają fenomenalnie napisane dialogi, pozostali zaś dostali kwestie napisane na kolanie. Poza tym warto napomnieć, że główny bohater w porównaniu do poprzedniego ma bardziej wyrazisty charakter i łatwiej go przez to polubić. W ogóle Titan Lords ma w sobie zawartych pełno odniesień do poprzedniczek. Warto poznać wcześniejsze odsłony, choć nie jest to aż tak potrzebne. Chodzi o to, żeby móc wyłapać wszystkie smaczki zawarte w grze, bo te są wręcz mistrzowskie.

Świat gry jest naprawdę interesujący i co jak co, ale to Piranha Bytes wychodzi naprawdę nieźle. Będzie nam dane eksplorować kilka wysp, które znacząco różnią się od siebie, choć leżą w jednym archipelagu. Na każdej z nich znajdziemy inne frakcje, z innymi problemami, które przyjdzie nam pomóc rozwiązać. Oczywiście możemy dołączyć do danego ugrupowania, co wiąże się z inną drogą rozwoju postaci. Dzięki temu Risen 3 tak samo jak starsze Gothici, można kilkukrotnie przechodzić na różny sposób i zawsze będzie coś w stanie nas zaskoczyć.

Obgadywanie rozgrywki może zacznijmy od aspektów czysto RPGowych. Zadania dawane przez NPCów, system rozwoju postaci oraz ekonomia w środku gry zostały świetnie wykonane. Questów jest cała wariacja i niektóre z nich są typowe dla gatunku (np. przynieś 10 surowych ryb), ale zdarzają się niezwykłe wyjątki od reguły. Rozwój postaci oraz ekonomia działają w taki sposób, żeby z początku dawać graczowi w kość. Dopiero później, gdy obeznamy się z mechanikami i zdobędziemy kilka poziomów, to zaczynamy czuć progres bohatera. Ten z początku jest zwykłym słabeuszem, ale wystarczy kilkanaście godzin, by napakować go w taki sposób, że żadna poczwara nie będzie nam straszna. Ale wpierw trzeba dobrze zarządzać punktami doświadczenia oraz pieniędzmi, żeby wyuczyć się potrzebnych umiejętności. Bardzo mi się to podoba, bo lubię, gdy czuję postęp w grze poprzez zaawansowanie postaci. Kiedy już zabijamy na jeden strzał potworka, to przypominamy sobie jak całkiem niedawno gniótł nas pierwszy lepszy ścierwojad.

Risen3 2014-09-08 17-07-09-145

Dobra, starczy cukrzenia, pora na lekką gorycz. Zacznijmy od systemu walki, który jak dla mnie swoją „nowoczesnością” mógłby zaskoczyć jakieś dobre 15 lat temu. W Risen 3: Władcy Tytanów potyczki są nudne, sztywne i gdy znajdzie się odpowiedni sposób, stają się też bardzo łatwe. Wszystko opiera się na tym, żeby blokować i unikać ataków przeciwnika, a potem wyczuć odpowiedni moment na kontratak. Gdy potworów na ekranie jest więcej niż 3, to zwykle zamienia się to w bieganie dookoła i okazjonalne uderzenie jednego z nich. Jednak najbardziej denerwują mnie ruchy głównego bohatera, a przede wszystkim jego walka wręcz. Szybko zostałem magiem, bo nie mogłem już dłużej zdzierżyć szermierki. Wszystko jest strasznie drewniane, a postać zamiast tańczyć lub chociaż wykonywać jakieś naturalne ruchy, to teleportuje się dziwnie po polu walki po to, by niezdarnie pomachać ostrzem. W Risen 3 walki nie znoszę, bo nie czuć pełnej kontroli nad naszym awatarem, przez co gra może być często wobec nas nie fair. A tego nienawidzę najbardziej.

Co do kwestii technicznej to aż nie wiem od czego się zabrać. Pełno tu bugów, optymalizacja jest słaba, sztuczna inteligencja przegrałaby z butem w szachy, a w najgorszym (dla niektórych najlepszym) wypadku Risen 3 w ogóle się nie uruchamia. Przykładu nie trzeba daleko szukać. W naszej redakcji Perilowi gra na nowym sprzęcie poszła dopiero, gdy naprawdę mocno pogrzebał w ustawieniach systemu operacyjnego i zmienił ilość rdzeni procesora w „msconfig”. Odpowiedzi nie znalazł nigdzie w sieci, dopiero support podsunął mu rozwiązanie.

Risen3 2014-09-08 17-08-56-689

Silnikowi udaje się generować ładne krajobrazy, to muszę przyznać, ale cała reszta to kompletne dno. Tekstury są rozmazane, animacje wyglądają jakby tworzył je grafik-amator, a modele postaci są często do siebie bardzo podobne. Od Risen 3: Titan Lords trąci budżetówką na kilometr i myślę, że wstyd mówić to o twórcach będących na rynku od tak dawna. Nie stać ich na dobrych grafików?

Jak zatem widzicie Risen 3 to gra pełna nieporozumień. Aspekty czysto RPGowe, fabuła, klimat oraz świat starają się nadgonić braki jakie zostawia rozgrywka i cała warstwa techniczna. Produkcja ta jak dla mnie jest typowym średniakiem. Nie znaczy to jednak, że zaraz odradzam ją wszystkim dookoła. Jeżeli lubicie tytuły od Piranha Bytes, albo potraficie przymknąć oko na masę błędów i szukacie epickiej przygody, to mam tu coś odpowiedniego. Wszyscy inni, włącznie ze mną, niestety nie znajdą tu nic ciekawego i radziłbym zająć się czymś innym. Czekam na dzień, kiedy Piranha Bytes zmieni swój styl tworzenia gier, ale póki co na to się nie zapowiada.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!