Staroszkolne przygodówki point and click są już gatunkiem nieco wymarłym. Produkcji tego typu na świecie ukazuje się coraz mniej, a każda premiera dla ich miłośników jest czymś szczególnym. Jednakże Secret Files: Tunguska udowadnia, że dla takich produkcji jest jeszcze miejsce. Znajdzie się ono na sprzętach z ekranami dotykowymi, a w szczególności na tabletach.

Secret Files: Tunguska to moja pierwsza styczność z przygodówkami na tego typu urządzeniach. Sama koncepcja wydawała mi się z początku naprawdę dobra i praktyka wcale nie okazała się gorsza. W Google Play czy AppStore brakuje właśnie takich tytułów, bo rynek gier mobilnych idealnie się z nimi uzupełnia. Jego konsumenci średnio przepadają za wymagającymi tytułami i zwykle traktują smartfon nie jako centrum elektronicznej rozrywki, a dobry sposób na zabicie czasu w poczekalni do lekarza chociażby. Point and clicki trafiają gdzieś pomiędzy. Oferują dużo nieobowiązującej zabawy logicznej w postaci zagadek i dodatkowo między nimi przemyka się angażująca fabuła. W sumie tak można skrócić Secret Files.

Oczywiście trochę zbytnio podniecam się tą grą, a jest ona najzwyczajniejszym portem naprawdę udanej przygodówki. Jednakże jest różnica w tym, by zrobić jakiś tam port (patrz GTA IV), a przyłożyć się do tego porządnie i dostosować swoją produkcję w odpowiedni sposób pod urządzenie, na jakie się go wydaje. Secret Files: Tunguska należy do tej drugiej grupy… na całe szczęście.unnamed (2)(2)

Opowieść kręci się wokół tytułowej katastrofy tunguskiej, która została owiana dosyć sporą tajemnicą. Naszą bohaterką jest Nina Kalenkova, córka naukowca zajmującego się tym wydarzeniem. Jej ojciec uczestniczył w ekspedycjach do tamtego miejsca.  Jednak długie lata po roku 1908, musiał on dojść do przełomowego odkrycia, w związku z czym zaginął w nieoczekiwanych okolicznościach i naszym zadaniem będzie jego odnalezienie. Będziemy go szukać od Berlina, przez Moskwę po choćby Kubę. Sceneria zmienia się dynamicznie i oczywiście we tle przemykają jakieś intrygi, różne zwroty akcji, dzięki czemu przez blisko 12 godzin zabawy nie możemy się zbytnio nudzić. Fabuła to rzecz kluczowa w point and clickach, ale ta tutaj jest naprawdę dobra i potrafi zapaść w pamięć w szczególności, że zgrabnie ociera o fakty historyczne.

Rozgrywka nie zmieniła się praktycznie wcale i wszystko zostało w tym samym miejscu. Jedyne co się zmieniło to oczywiście sterowanie, które jest bardzo intuicyjne oraz wygodne. W końcu zamiast wachlować myszką po całym ekranie, wystarczy nacisnąć w jedno miejsce, by nasza postać w nie przeszła, bądź weszła z jakimś obiektem w interakcję. Poza tym żadnych rewolucji nie uświadczymy. To typowy reprezentant gatunku, w pełnym tych słów znaczeniu. Przemierzamy od lokacji do lokacji, zbieramy przedmioty i rozwiązujemy różne zagadki. Secret Files: Tunguska oferuje bardzo logiczne, w miarę proste i satysfakcjonujące łamigłówki. W trakcie rozgrywki nie spotkałem się z przypadkiem, gdzie jakieś dziwne kombinacje różnych rzeczy cudownie dawało rozwiązanie problemu. Jednak gdyby gracz poczuł, że zaciął się w pewnym miejscu, to gra ma również wbudowane wskazówki dostępne z poziomu dziennika. Mocno ułatwiają one zabawę, ale nie psują jej w diametralny sposób za co należą się brawa developerom. Gra się naprawdę bardzo przyjemnie, a fabuła zachęca do dalszej zabawy. No i można zapisać w praktycznie każdym momencie rozgrywki, przez co łatwo później wrócić do zabawy, gdy zostaniemy z niej wybici.img_3074

Strona techniczna jest już nieco bardziej nierówna. Twórcy od czasów 2006 roku dużo nie poprawili w kwestii grafiki, przez co gra wygląda już troszkę nieciekawie. Animacje postaci i ich modele nie świecą wysoką jakością, ale wygląd otoczenia czy tekstury spisują się już całkiem nieźle jak na urządzenia mobilne. Przy okazji powiem też, że całkowicie nie polecam grania na jakimkolwiek iPhonie z racji tego, że posiadają bardzo małe ekrany. Wszystkie elementy wydają się małe i zdarzyło mi się, że nie mogłem palcem dobrze wycelować w jakiś obiekt, albo po prostu nie byłem go w stanie zauważyć, choć mój wzrok działa jeszcze jak powinien. Dlatego też we wstępie napisałem, że warto takie produkcje ogrywać na tablecie. Tam widać już więcej, przez co zabawa jest płynniejsza. Co ciekawe gra oferuje możliwość cross save, dzięki czemu możemy zapisać stan rozgrywki na choćby iPhonie i bez problemu dokończyć ją na iPadzie. Tytuł doczekał się również całkiem niezłego, polskiego tłumaczenia. Nie jest jakieś wybitne, ale nie bije w uszy słabością, choć zdarzyły się w nim jakieś literówki, bądź nieraz zamiast ojczystych napisów, wyświetlały się niemieckie. Aczkolwiek na takie drobnostki można przymknąć oko.

Secret Files: Tunguska to naprawdę bardzo udany port, który jestem w stanie polecić praktycznie każdemu, kto nie ma nic przeciwko typowym point and clickom. Zabawa na ekranie dotykowym jest jeszcze lepsza, a ponowne przeżycie przygody z 2006 roku, było dla mnie czymś naprawdę przyjemnym. Fabuła, zagadki nie zmieniły się praktycznie wcale, ale to nie szkodzi. Chciałbym więcej portów przygodówek na tablety i mam nadzieję, że twórcy wkrótce dostrzegą ten rynek, by zacząć w niego zainwestować. Za cenę czterech i pół euro zdecydowanie warto! Zatem brać swoje urządzenia z iOSem i do boju!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej