Motyw II Wojny Światowej skutecznie zdominował w czerwcu rynek gier akcji. Niestety, nie powrócił on we wielkim stylu. Potwierdza to Enemy Front, który okazał się mocnym niewypałem oraz Sniper Elite III: Afrika, o którym również nie mogę powiedzieć za wiele dobrego.

Gry traktujące o tematyce snajperów, mają nałożoną na siebie jakąś dziwną klątwę. Ich koncepcja wydaje się świetna, często zapowiadają się naprawdę dobrze, ale na koniec zawsze coś musi w nich nie zagrać. Sniper Elite III: Afrika pomimo dobrych zwiastunów na niebie podzielił ich los. Po grze spodziewałem się, że wreszcie będę mógł się poczuć, jak prawdziwy strzelec wyborowy i w pewnych momentach nawet się to jej udaje. Jednak przez większość zabawy dokucza uczucie obcowania ze średnią skradanką, wypchaną po brzegi niesamowicie głupimi przeciwnikami.SniperElite3 2014-06-29 20-12-55-828

Akcja zaczyna się podczas bitwy o Tobruk, która pełni dla nas rolę samouczka. Tutaj poznajemy wszystkie mechaniki i jest to punkt wyjściowy dla naszej fabuły… której w zasadzie nie ma. Rebellion totalnie olał kwestię opowiadania jakiejś historii, na rzecz dopieszczenia rozgrywki. Niby we tle jest jakiś motyw zdobywania informacji o tajemniczym „projekcie Seuche” i pogoni za generałem Vahlenem, ale nie jest to absolutnie cokolwiek ciekawego. To raczej taki zapychacz, żeby pomiędzy ekranami ładowania kolejnych etapów mieć co poczytać. No i przynajmniej jakoś logicznie uzasadnia to cele, które wypełniamy podczas misji. A szkoda, bo przydałaby się jakiś motor napędowy dla naszych poczynań oraz chociaż lekkie utożsamienie z głównym bohaterem, żeby nie traktować go wyłącznie jako narzędzia.

Jak krótko streścić rozgrywkę w Sniper Elite III? Przypomnijcie sobie Splinter Cell: Blacklist i dołóżcie do tego jeszcze zaawansowaną mechanikę strzelania ze snajperki. Przekradanie się za plecami żołnierzy, by później wejść na gniazdo i poprzebijać im czaszki pociskiem z M1 Garanda to tutaj chleb powszedni. Lokacje są duże i pozwalają na osiągnięcie tego samego celu na kilka różnych sposobów. Swoim projektem potrafią spuścić naszą wyobraźnię z wodzy, by faktycznie wkręcić się w klimat bycia snajperem. Kilka razy zdarzyło mi się sprytnie przechytrzyć przeciwników, dzięki skutecznemu planowaniu. Pamiętam jak obstawiłem swoją pozycję różnymi minami, oddałem strzał w ważnego oficera, zwabiłem przeciwników w pułapkę i z hukiem uciekłem z miejsca rzezi, a później wykradłem cenne informacje. Nawet nie wiecie, jak miłe jest uczucie, kiedy zrobi się taką epicką akcję. Jednak później takich sytuacji trafia się więcej, a zabawa zaczyna się robić coraz bardziej nużąca oraz powtarzająca. W końcu ile razy można oglądać animację przebijania pocisku przez ludzkie ciało, wysadzać różne pojazdy i wbijać nóż w plecy wrogom? Brakuje tu różnorodności i to na dłuższą metę zabija zabawę.SniperElite3 2014-06-29 20-27-47-210

Po dłuższej sesji z Enemy Front i Sniper Elite stwierdzam, że głupota nazistów nie była wymysłem City Interactive oraz Rebellionu, a faktyczną przypadłością hitlerowskiej armii. Skąd taki wniosek? Ano stąd, że sztuczna inteligencja i tutaj daje ciała w każdej możliwej sytuacji. Przytoczę tu trzy przykłady, które trafiły się podczas mojej sesji z grą. Pewnego razu bowiem strzelam w żołnierza, ale chybiam i pocisk przelatuje gdzieś obok niego. Słyszy głośny świst kuli przelatującej koło jego głowy, po czym… nic sobie z tego nie robi, idzie dalej. Ale kiedy już rzucę małym kamyczkiem 20 metrów dalej od niego, to włączy mu się super słuch i szybko pobiegnie w tamto miejsce, by je przeszukać. Zdarzyło mi się też, że stojąc z 6 metrów na wprost od oponenta, w dodatku w trakcie dnia, ten nie mógł mnie zauważyć. A teraz szczyt wszystkiego. Pamiętam jak wysadziłem ciężarówkę, wiozącą bardzo ważnego oficera. Zbiegło się do niej pół obozu. Każdy żołnierz uważnie przeszukiwał teren. Jednak po niecałej minucie wszyscy wrócili na swoje warty i kompletnie zapomnieli o tym, co wydarzyło się całkiem niedawno. Jakby nic się nie stało, a zagrożenie ze strony wroga nie istniało. To jest żałosne, a takich rzeczy mógłbym wymieniać jeszcze więcej, by potwierdzić jak bardzo ważny jest system AI w skradankach. Kiedy go nie ma zabawa traci cały swój urok, a wyzwanie praktycznie nie istnieje.

Sniper Elite III: Afrika działa na autorskim silniku studia Rebellion o nazwie Asure. Grafika oparta na nim wygląda po prostu ok. Nie jest jakoś przesadnie piękna, ale daje radę. Tekstury, modele postaci i animacje są w porządku. To, co jednak robi wrażenie to piękne, afrykańskie widoki, żywe kolory i gra świateł. Więcej uwag nie mam. Co się tyczy muzyki to tej teoretycznie nie ma. Coś tam nieraz brzdęka we tle, ale nie są to zapadające w głowie nuty. Pozostałe dźwięki są wystarczająco dobre, by się ich nie czepiać.SniperElite3 2014-06-29 20-16-59-540

Gra oferuje również tryb wieloosobowy oraz tryb kooperacyjny. Ten pierwszy całkowicie mnie nie zainteresował, bo jest to typowy tzw. „camping fest”, czyli znajdowanie dobrze poukrywanych miejscówek, zabezpieczanie ich i wesołe strzelanie ze snajperek do innych. Nie w moim guście, za mało akcji. Co-op zaś działa na zasadzie „invite only” – jedyną opcją, by zagrać to zaproszenie kogoś z listy znajomych. Można przechodzić wszystkie misje we dwóch, odpierać fale przeciwników, a także powypełniać wyzwania, gdzie jeden gracz jest obserwatorem zaznaczającym wrogów, a drugi eliminuje ich z karabinu wyborowego. Żadna rewolucja, ale jeżeli koniecznie szukacie czegoś do pogrania z kolegą/koleżanką, to dzieło Rebellionu powinno zapewnić wystarczająco dużo zabawy.

Czy warto kupić Sniper Elite III: Afrika? Tak, o ile spotka go jakaś obniżka ceny. Nie jest to bowiem gra słaba, a zwykły średniak. Ma dobrą koncepcję, fajną rozgrywkę, w miarę porządną grafikę oraz rozbudowane poziomy. Jednakże brakuje tutaj jeszcze dużo rzeczy, żeby nazwać nowego Snipera dobrym. Rebellion zapomniał dodać kilku elementów, a pozostałych po prostu odpowiednio nie dopracował. A szkoda, bo sama produkcja zapowiadała się lepiej.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!