Do tej pory przekonany byłem, że najpełniejszą możliwość “wcielenia” się w człowieka – pająka dawała stara już dziś gra sprzed dwóch generacji – Spider-man 2 na podstawie filmu o tym samym tytule. Dzięki, jak to się dziś mówi, sandbox`owym realiom i wirtualnemu odtworzeniu Manhattanu, niemal czuło się pęd powietrza wokół podczas bujania się pomiędzy wieżowcami na pajęczych linach. Przeskakiwanie między budynkami, loty na różnych wysokościach, do tego swobodna kontrola – czy te zalety bycia superbohaterem można oddać lepiej niż w grze? Okazuje się, że można i to za pomocą filmu – Amazing Spider-man 2 jest tego dowodem.


Andrew Garfield

Choćby dlatego, jak zrealizowano sekwencje przemierzania przez Petera Parkera powietrznych przestrzeni Nowego Jorku – zdecydowanie warto zobaczyć film. Nawet mimo tego, że lot pajęczaka widzimy z trzeciej osoby – wrażenie jest genialne. Czuć tę adrenalinę, tę radość, prędkość – realizacja jest doskonała i mimo, że te sceny są dość długie, chciałoby się oglądać jeszcze i jeszcze. Moc oddziaływania tych fragmentów na widza jest niesamowita, tak jak wskazuje sam tytuł.

W ogóle, od strony wizualnej nowy Spider-man jest świetny. Sceny walki, lokacje, wspomniane bujanie się na pajęczynach – wszystko wygląda doskonale, montaż jest wzorowy – walki są czytelne, ukazane tak, że nie mamy wrażenia “kotłowaniny” na ekranie. Do tego dochodzą gęsto wykorzystywane sekwencje slow-motion, potęgujące doznania. Co prawda, zwłaszcza te ostatnie, do tego wygląd Electro, czasami powodują wrażenie odrealnienia obrazu – powstaje myśl, że to nie film aktorski, a wygenerowany dzięki potędze CGI. Niektórym może to przeszkadzać, ale należy pamiętać, że to opowieść o bohaterze komiksu.

the-amazing-spider-man-2-whysoblu-9

Na uwagę zdecydowanie zasługuje również ścieżka dźwiękowa. Nowoczesna, doskonale wkomponowana, windująca wrażenia z obrazu na wyższy poziom. Hans Zimmer i jego Magnificient Six odwalili kawał świetnej roboty. Motyw przewodni, przewijający się w kluczowych scenach ma szanse stać się kolejnym kultowym utworem powiązanym ze Spider-manem, tak jak stareńkie “spider-man, spider-man, does whatever spider can” (w filmie ta piosenka jest świetnie wykorzystanym easter-eggiem).

Andrew Garfield;Dane DeHaan

Wzorem ostatnich osiągnięć Marvela, a także przede wszystkim Christophera Nolana, twórcy nowego Amazinga chcieli nadać głębię swojej opowieści. Przystąpili do tego wielotorowo – poprzez historię rodziców Petera, jego miłosne perypetie z Gwen Stacy, czy historię przyjaźni z Harrym Osbornem. Wyszło to różnie. Wątek rodziców pojawia się i znika, zajmuje dość dużo czasu, a jego rozwiązanie nie wnosi zbyt wiele do historii poza oczywistą konkluzją, atakującą z wielu stron – Oscorp to siedziba wszelkiego zła. Lepiej wypada wątek z Gwen – bohaterowie są młodzi, motają się przy wyborze tego, czego chcą, do tego prowadzi on do mocnego, doskonałego finału, najlepszej sceny w całym filmie. Z kolei relację Harrego z Peterem potraktowano moim zdaniem trochę zbyt pobieżnie, zwłaszcza w kontekście, jak ważna będzie postać Osborna w kolejnych filmach. Ostatecznie przez to nagromadzenie wątków film jest nieco zbyt długi, a da się to odczuć najmocniej w jego środku, kiedy górę biorą sceny obyczajowe.

the-amazing-spider-man-2-whysoblu-7

Andrew Garfield jest bardzo dobry zarówno w roli Petera Parkera, jak i sypiącego sytuacyjnymi żartami Spidey`a. Chemia z Emmą Stone grającą Gwen Stacy jest świetna i ciągnie wątek pomiędzy postaciami. Bardzo dobrze wypada również ciocia May i nonszalancki, zmagającymi się z demonami swojego dziedzictwa, Harry. Rhino i Electro są mocno przerysowani, ale w przypadku tego pierwszego to nie przeszkadza, jako że jego postać stanowi jedynie tło i swego rodzaju spoiwo na początku i końcu historii. Z kolei Jamie Foxx trochę mnie drażnił, był zbyt błaznowaty, zwłaszcza przed przemianą w złoczyńcę.

Amazing Spider-man 2 jest z pewnością filmem wartym obejrzenia, ze względu na oprawę, postacie i przede wszystkim to, co w tym uniwersum czeka na nas w przyszłości. Film ten jest też świetną odtrutką dla wszystkich zniesmaczonych poprzednią trylogią w wykonaniu Sama Raimiego. Ważne jest również to, że na pewno nie zaszkodzi boomowi na filmy o super bohaterach, może go tylko podtrzymać i kontynuować.

tak

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!