Transistor, dzieło twórców ciepło przyjętego Bastionu z 2011 roku, to piękna, barwna, mała gra na Playstation 4 i PC, która zabiera nas w wir wielopłaszczyznowej historii osadzonej w futurystycznym mieście. O tym, co smakuje wyśmienicie w tym indyku, a co się twórcom nie udało, przeczytajcie w poniższej recenzji.

Główną bohaterką gry jest Red – młoda, ruda kobieta, która wchodzi w posiadanie miecza, dzięki któremu może stanąć w szranki z zastępami wrogów. Oręż, o którym mowa, to tytułowy Transistor. Ostrze, które miało śmiertelnie ugodzić naszą protagonistkę, zabija kogoś innego – mężczyznę, którego dusza trafia do miecza, a ten staje się narratorem całej opowieści. To ten tajemniczy mężczyzna przybliża nam zarówno tajniki walki Transistorem, jak i opowiada historię miasta, które trapią trudno wytłumaczalne zmiany.

Transistor_28-aug-2013_01

Transistor to piękna historia miłosna, opowieść o zemście i walce ze złem, które opanowało świat. Opustoszała metropolia pełna jest miejsc ważnych dla głównej bohaterki, czego dowiadujemy się z monologu tytułowego miecza. Podczas odwiedzin w sentymentalnych miejscach towarzyszy nam fantastyczna muzyka napisana przez Darrena Korba, wzbogacona wokalem Ashley Barret. Darren dał się poznać graczom przy okazji rewelacyjnego soundtracku do Bastion. Klimatyczne jazzowo-popowe utwory w dużym stopniu budują wyjątkowy klimat, jaki udało się osiągnąć twórcom.

Całość przyprawiono kreskówkową grafiką i widokiem z rzutu izometrycznego. Miejscami można się przyczepić, że niektóre lokacje są zbyt sterylne, co można zrzucić na karb wszechobecnego cyberpunku. Ważniejsza niż samo wykonanie i drobne niedociągnięcia jest stylistyka gry. Design postaci, wspomniana już muzyka, lokacje, czy przeciwnicy tworzą razem jedną spójną całość, która wyśmienicie smakuje. Miłym dodatkiem jest polska lokalizacja, która w przypadku mniejszych gier dystrybuowanych cyfrowo, nie jest zbyt powszechna.

Transistor_19-mar-2013_03

System walki w grze przywodzi na myśl ten, który obecny jest w dwóch ostatnich grach serii Fallout. Przeciwników można pokonać walcząc w czasie rzeczywistym albo taktycznie rozplanować ruchy w tzw. trybie „Turn”. Wisienką na torcie są umiejętności – Funkcje – jakie możemy odblokować dla naszej protagonistki. Za pokonywanie wrogów jesteśmy wynagradzani punktami doświadczenia, które z kolei możemy wydać na zdolności bardziej ofensywne (różnego rodzaju strzały), defensywne (np. szybki unik) oraz specjalne (np. omamienie wroga, aby walczył po naszej stronie). Karty umiejętności możemy wykorzystywać na trzy sposoby. Posiadamy gniazdo aktywne, dzięki któremu możemy korzystać z określonej mocy. Do każdej umiejętności aktywnej możemy dopasować inną, jako jej modyfikację (np. wzmocnienie obrażeń albo przyspieszenie wykonywanie danej Funkcji). Red posiada też gniazda pasywne, gdzie umieszczając określoną zdolność, otrzymamy nowe możliwości (np. samoistne, powolne leczenie się). Dzięki takiemu rozwiązaniu, mamy mnóstwo kombinacji do wypróbowania w zakresie odkrywania nowych ruchów i ciosów.

Transistor_10-apr-2014_02

W ciągu 6 godzin, jakie potrzebne są do ukończenia trybu fabularnego, trudno jest zasmakować wszystkich dostępnych w grze Funkcji i ich ulepszeń. Na szczęście po ukończeniu gry możemy zacząć od nowa, zachowując wszystkie osiągnięcia, stając naprzeciw potężniejszym jednostkom. Interesującym rozwiązaniem, choć nieco ułatwiającym grę jest fakt, że kiedy pasek zdrowia naszej postaci dojdzie do zera automatycznie włącza się tryb Turn, a kolejnym razem zamiast ginąć tracimy jedną z Funkcji. Aby móc z nich ponownie korzystać, musimy odwiedzić dwa punkty dostępu, w których możemy modyfikować nasze uzbrojenie. W praktyce, utrata jakiejś umiejętności zmusza nas do korzystania z innej, co dodatkowo urozmaica rozgrywkę. Tytuł jest stosunkowo mało wymagający, a dobranie adekwatnej taktyki do konkretnego przeciwnika nie trwa długo. Rodzajów napotkanych wrogów jest wyjątkowo mało. Aby jakoś wyjść z twarzą, twórcy postawili na kilka poziomów przeciwników (np. dodatkowe umiejętności defensywne itp.).

Transistor_19-mar-2013_02

Transistor to idealny przykład na to, jaki potencjał kryje się w grach Indie. To od twórców i ich kreatywności zależy, w jaką stronę pokierują tego typu projektem. Supergiant Studios nie zawiodło i zaserwowało świetny tytuł, od którego ciężko się oderwać. Gra przesiąknięta jest cyberpunkiem, a historia i sposób jej przedstawienia poruszy niejednego gracza. Niektóre aspekty gry kuleją i całość mogłaby być bardziej rozbudowana, ale to nie zmienia faktu, że 79 złotych wydane na tą grę nie będą wyrzuconymi w błoto.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!