Fani bijatyk przez ostatnie dwa lata mieli naprawdę ciężko. Mniej sucho było i jest na Saharze, a jedyną oazą, która na szczęście nie okazała się fatamorganą była Persona 4 Arena. Nowa generacja bijatyk zaledwie się rozkręca z Killer Instinct oraz z nadchodzącymi Mortal Kombat X i Guilty Gear Xrd.W między czasie pojawia się Ultra Street Fighter IV – ostatni dodatek i jednocześnie ostateczna wersja „czwartego” SF, tylko na konsolach poprzedniej generacji oraz pecetach. Czy warto zrobić krok do tyłu by po raz ostatni posmakować magii jednej z najlepszych bijatyk 2D?

Na dzień dobry przedstawmy sobie nowe postacie w tym dodatku: komandos Rolento, kenijka Elena, glamowa Poison, zapaśnik Hugo oraz zabójczyni Decapre. Jeżeli śledzicie bijatyki to grymas na twarzy jest w pełni zasłużony – cztery z pięciu z tych osób pojawiły się już w Street Fighter X Tekken, także wydane przez Capcom. Z kolei Decrapre to połączenie M. Bisona oraz Cammy, więc czy mamy powody do radochy? I tak, i nie. Wszyscy powracający zostali odpowiednio podrasowani dla USFIV, a Decapre pomimo podobnego wyglądu jest unikalną, niesamowicie agresywną i szybką postacią. Potrafi się teleportować i często zaskakuje przeciwnika atakując z góry bądź tuż za nim zadając mnóstwo obrażeń. Z drugiej strony czuć lekki brak kreatywności Capcomu, skoro byli zmuszeni do kopiowania postaci z poprzedniej gry.

Nie licząc „nowych” postaci, Ultra Street Fighter IV otrzymał także dwa nowe tryby dla multiplayera. Elimination to wariant Team Battle, gdzie trzyosobowe drużyny walczą po jednym zawodniku, po kolei ze sobą, a zwycięzca zatrzymuje swoje życie do następnej walki. Taki multiplayerowy survival. Drugim trybem jest Online Training, i tu nazwa mówi sama za siebie – trenujemy ze znajomym przez sieć. Dodatkowo, wszystkie postacie zostały po raz kolejny zbalansowane, chociaż nad niektórymi zmianami można debatować (np. zwiększony zasięg Zangiefa). Miłym bonusem jest także możliwość wrzucania powtórek ze starć prosto na Youtube. Przykład z mojej walki możecie zobaczyć poniżej (nie bijcie za brak skilla, to był mój pierwszy dzień testowania Rolento).

Jednak największe zmiany pojawiły się w samej rozgrywce, które mogą poważnie namieszać zarówno w online jak i w profesjonalnych turniejach. Zamiast wybierania jednego z dwóch ataków Ultra możemy wziąć oba, co daje nam większy wachlarz możliwości w trakcie walki, ale z drugiej strony zadają one niemalże połowę mniej obrażeń. Drugą nowością jest Red Focus, który może zablokować prawie dwa razy tyle obrażeń co podstawowy focus, ale jest jeszcze bardziej ryzykowny i nieodpowiednie jego użycie może nas kosztować wygraną. Trochę czasu minie zanim zostaną one przygarnięte przez zwykłych graczy oraz sferę profesjonalną (szczególnie red focus), ale są to wartościowe dodatki, które bardzo urozmaicają grę. Natomiast największym mankamentem USFIV jest, po raz kolejny, brak wyzwań dla nowych postaci (tzw. Trials). Podobna sytuacja była w dodatku Arcade Edition, jednak zważając na to, że Ultra jest ich ostatnim dodatkiem to mogli się wyjątkowo przyłożyć i w końcu je nam zaserwować.

Ultra_Street_Fighter_4_13739198754204

Ultra Street Fighter IV to perfekcyjnie odgrzany kotlet, który nawet Magda Gessler by ze smakiem zjadła. Fanów nie muszę przekonywać do zakupu, a nowym polecam tę ostatnią odsłonę, bo pomimo paru braków to nadal jakościowy pakiet jednej z najlepszych bijatyk poprzedniej generacji. Osoby szukające rewolucji tutaj jej nie zaznają, ale otrzymają równie miodny online, który połknął mnie po raz kolejny. Król bijatyk 2D żegna się z PS3 i 360 z klasą, teraz czas przekazać pałeczkę nowemu zawodnikowi.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!