W materiałach prasowych dotyczących najnowszej odsłony WWE 2K15 pojawiały się tylko informacje o wersjach na konsole nowej generacji. Gdzieś tam zawsze na końcu przewijało się logo X360 i PS3, ale nikt na to nie zwracał uwagi, nie podkreślał tego faktu. Uznawano to za oczywistość i zbywano głuchym milczeniem. W międzyczasie uwagę wszystkich miały przykuć system skanowania twarzy wrestlerów przeniesiony z NBA, piękna grafika i nowe tryby gry na nowych sprzętach. Może to i dobrze, bo dzięki temu mniej osób nabrało się na recenzowaną przeze mnie edycję.

Nastawiony byłem bardzo pozytywnie, ponieważ wydawało mi się, że mam prawo oczekiwać również po wydaniu na starsze konsole zmian, jakie zapowiadano. Poprawione kolizja i animacja, tryb z aspirującymi zawodnikami z NXT i tak dalej. Bardzo szybko zostałem brutalnie pozbawiony złudzeń. Odpaliłem pierwszy mecz, by na własnej skórze sprawdzić usprawnienia i już po chwili zorientowałem się, że ich nie ma. Grafika, animacje, błędy i  momentami wręcz karykaturalna detekcja obiektów okazały się takie same, co w zeszłym roku. Poczułem się, jakby sam Randy Orton wyskoczył na mnie z RKO znikąd, a sędzia rozpoczął odliczanie: jeden!

wwe1

W aspekcie technicznym nic się nie zmieniło, właściwe to jest chyba nawet gorzej. Gra jest bardzo niedopracowana. Niektóre modele postaci, jak np. prezesa federacji Vince`a Mcmahona, są tak tragiczne, że w życiu nie domyśliłbym się, że to on. Straszna fuszerka, z poziomem sięgającym generację niżej. Obrazu nędzy dopełnia do tego nieudolnie podłożony głos z rzeczywistych sytuacji z gal wrestlingowych na beznadziejnie przygotowane cut-scenki. Leżę na macie i czuję, że chyba nie dam rady się podnieść. Ręka sędziego znów uderza o matę: dwa!

Z gry wycięto kilka lubianych przez fanów dodatków, jak np. możliwość kreacji finiszera. Tryb MyCareer będący jedną z najbardziej zapowiadanych w grze nowości, również nie trafił do tej edycji. Do tego roster jest boleśnie okrojony w stosunku do zeszłorocznej edycji, naszpikowanej najwyższej klasy legendami.

wwe2

Jedynym jasnym punktem jest tryb Showcase. Odtwarzanie przebiegu odciśniętych złotymi literami w pamięci fanów rywalizacji pomiędzy Triple H i Sahwnem Michaelsem oraz CM Punkiem i Johnem Ceną wciąż potrafią dać sporo radości, a osiągnięcie wszystkich stawianych przez grę celów jest wymagające i satysfakcjonujące. Jednak znowu, w porównaniu z trybem 30 lat Wrestlemanii z WWE 2K14, jest biednie. Całości, która nie tyle stanęła w miejscu, ale się cofnęła. Niech 2k da już spokój starej generacji, odkurzy serię, tchnie w nią nowe życie na nowej. Bo po zagraniu w WWE 2K15 słyszę tylko koniec odliczania: trzy! I czuję ostatecznie się pokonany.

Wszystkim, którzy mają ochotę na wrestlingową grę, odsyłam do pełnej atrakcji dla jednego i wielu graczy edycji z poprzedniego roku. Jest o niebo lepsza i oferuje dużo więcej zabawy.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!