promocja

DC Odrodzenie zawitało do Polski dzięki wydawnictwu Egmont. Przyglądamy się pierwszym tytułom wydanym w ramach nowej inicjatywy DC Comics.

Nastały dobre czasy dla nas – fanów komiksów. Dzięki rozpędzonej machinie wydawniczej Egmontu doszliśmy do miejsca, gdzie nie dzieli nas już różnica kilku lat względem tego, co wydano na rynku amerykańskim. Czas ten został zredukowany zaledwie do kilku miesięcy, bowiem DC Odrodzenie to najnowszy pomysł wydawniczy drugiego największego gracza na zachodnim rynku komiksowym.

Odrodzone uniwersum

Słów kilka należy powiedzieć czym właściwie jest „Odrodzenie”. Komiks, szczególnie ten superbohaterski ma tą szczególną cechę, że opowieści o konkretnych postaciach są kontynuowane latami. Swoje pomysły dorzucają kolejni scenarzyści i rysownicy, a wątki wydaje się piętrzyć z roku na rok. Nowym czytelnikom często trudno się w tym połapać, dlatego potrzebne są gruntowne porządki. Pierwszy reset w DC Universe serwuje Marv Wolfman komiksem Kryzys na nieskończonych Ziemiach. Był rok 1985, na kolejny tak śmiały ruch przyszło nam czekać do wydarzenia nazwanego Punkt Krytyczny, który otworzył następnie drogę do inicjatywy New 52, zresztą dobrze przyjętą przez wielu recenzentów i fanów.

Po pięciu latach paliwo napędzające New 52 wydaje się, iż uległo wyczerpaniu, dlatego postanowiono jeszcze raz przeformatować świat Supermana i Batmana. Co więcej, nowa inicjatywa  zatytułowana „Odrodzenie” ma w sposób gruntowny wpłynąć na mitologię całego uniwersum, nie tylko poprzez nawiązania do klasyki, ale również wciągnięcie na pokład nowych scenarzystów i rysowników.

Komiks na każdą kieszeń?

Do moich łapek wpadły trzy albumy: Liga Sprawiedliwości, Batman i Flash. Słów należy powiedzieć kilka o formie wydania komiksów, bo tu nastąpiła największa zmiana. Wcześniej serie New 52 (w Polsce nazwane Nowe DC Comics) najczęściej serwowano w opasłych tomach obitych w twardą oprawę. Prezentowały się dzięki temu nadzwyczaj apetycznie, ale ceny mogły odstraszać, bo zaczynały się przeważnie od 70 zł.

DC Odrodzenie podawane jest w zupełnie innej formie, dokładnie w takiej z której kojarzymy albumy Marvel Now! Są to książki grube na około 160 stron, oprawione w miękką obwolutę ze skrzydełkami. Dzięki temu udało się cenę obniżyć do sensownych 40 złotych. Ponadto, każdy album  posiada utrzymaną w tej samej stylistyce okładkę – srebrna kolorystyka i identyczne detale. Od strony kolekcjonerskiej to fantastyczny motyw.

Trzy historie

Liga, jaką znał świat, już nie istnieje. Supermen nie żyje, a jego towarzysze muszą nauczyć się, jak radzić bez niego. Na szczęście pojawia się inny Człowiek ze Stali – starszy, bardziej doświadczony i pochodzący z innego, nieistniejącego wszechświata, jeszcze sprzed Kryzysu na nieskończonych Ziemiach. Dla Wonder Woman, Batmana i innych członków ligi to jednak zupełnie obca postać, podobnie jak dwoje nowych Green Lanterów pozostawionych na Ziemi przez Hala Jordana. Wszyscy traktują się z ogromną rezerwą, nieufnością wręcz, co nie służy obecnej sytuacji, bowiem nasza planeta stoi przed nowym, kosmicznym zagrożeniem z jakim Liga nie miała jeszcze do czynienia.

Flash, czyli Barry Allen, to najszybszy człowiek na świecie. A przynajmniej mógł uchodzić za takiego, dopóki nie pojawili się nowi sprinterzy. Nasz bohater najpierw poznaje nieco lepiej źródło swoich mocy, oraz odkrywa swoją zatajoną przeszłość, o której nie miał pojęcia. Dowiaduje się, że jest odpowiedzialny za wydarzenie nazwane Punktem Krytycznym, które zmieniło całkowicie bieg historii, kradnąc jednocześnie wszystkim niemal dziesięć lat z życia. Swoje odkrycie Barry konsultuje z Batmanem i tak rozpoczynają wspólne śledztwo, ale jednocześnie nasz sprinter musi poradzić sobie z falą zwykłych ludzi w Central City obdarzonych mocami przez szalejącą burzę mocy prędkości.

Trzecią historią zatytułowaną „Mój największy wróg” jest pierwszy tom All Star Batman, do scenariusz której przyłożył rękę Scott Snyder. Po wielokrotnych powrotach Jockera, pojawieniu się nowych antagonistów, jak Trybunał Sów czy Bloom, staży wrogowie jakby nieco wypadli z obiegu. Nowe otwarcie w DC Comics pozwoliło Snyder’owi poeksperymentować nieco, biorąc na warsztat Two-Face’a. Harvey Dent ponownie dał o sobie znać mieszkańcom Gotham, co doprowadza do nieuchronnej konfrontacji z Mrocznym Rycerzem. Intryga nabiera rumieńców kiedy nasz prawnik cierpiący na rozdwojenie osobowości składa Batmanowi propozycję nie od odrzucenia. Oczywiście nie jest on osobą godną zaufania, ale Wayne ma świadomość, że bez niego skazany jest na porażkę.

Obaj opuszczają Gotham, celem podróży do ważnego miejsca, ale nie będzie to sielankowa wycieczka. Na przeciw nim staną zastępy kolejnych postaci wyjętych spod ciemnej gwiazdy. Meta-ludzie nie stanowią jednak największego problemu, bo są nimi zwykli obywatele mający powód by nie pozwolić na dalszą podróż naszemu nietypowemu duetowi. Warto wspomnieć, że korzenie serii All Star sięgają niemal lat 40. – to właśnie tu debiutowała choćby Wonder Woman.

Nasz numer jeden to…

Przejdźmy do konkretów, mianowicie po bardzo udanym preludium do Odrodzenia, jakim był komiks Superman – Lois i Clark, nowa Liga Sprawiedliwości jawi się jako rozczarowanie. Jest to teoretycznie klasyczna opowieść o Lidze, stawiającej czoła niebezpieczeństwu, z którym każdy z osobna miałby spore problemy. Niemniej, nasz Superman nie pasuje całkowicie do profilu, jaki zobaczyliśmy w wspomnianym Lois i Clark – jakby odmłodniał i stanowi 95% potencjału Ligi.

Ponadto komiks gna na złamanie karku, upakowując tyle akcji ile się tylko da na centymetr kwadratowy strony. To przesycenie wprowadza pewien chaos do intrygi, nie wspominając o tym, że jest to kolejna narracja o wielkim, kosmicznym zagrożeniu niosącym absolutną apokalipsę. Dla równowagi komiks prezentuje dość ciekawy poziom ilustracji, ale to stanowczo zbyt mało, aby przyciągnąć mnie do tej serii.

Przygody Flasha natomiast okazały się sporym, pozytywnym zaskoczeniem. Scenarzysta prezentuje dwa wątki. W jednym Barry Allen rozpoczyna śledztwo dotyczące skradzionych lat, i osób mogących stać za tymi wydarzeniami. Widać, że ten wątek będzie odgrywać rolę spoiwa kolejnych komiksów. Z drugiej strony Flash musi poradzić sobie z nowym fenomenem w Central City, gdzie po burzy mocy, w podobny sposób jak on, ogromna ilość ludzi otrzymała moce sprintera. Nie wszyscy odczytują to jako dar od losu, inni zaś postanowią wykorzystać umiejętności w niegodziwych celach. Co więcej, pojawi się postać „żywiąca” się mocą innych sprinterów, którą Flash w pojedynkę nie będzie w stanie pokonać.

Komiks rozgrywa się na kilku poziomach, serwując spójną narrację, fundując jednocześnie kilka całkiem sensownych i mocnych zwrotów akcji. Tak, jak nigdy nie byłem fanem Flasha, tak album „Piorun uderza dwa razy” kupił mnie z miejsca. Na podobnym, czy może nawet wyższym poziomie wypada All Star Batman. Snyder połączył siły z rysownikiem Johnem Romitą J. Jego powinniście kojarzyć choćby za serię Kick-Ass, przygody Spider-Mana (Homecomming), czy perełkę w postaci Wroga Publicznego z Wolverinem w roli głównej. Niegdyś twórca wyłącznie powiązany z Marvelem, dlatego transfer do konkurencji wydał się niemałym szokiem, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Briana Michaela Bendisa.

Od strony warsztatu rysownika komiks stoi na wysokim poziomie. Słowem, po Romicie Juniorze można spodziewać konkretów, choć jego styl jest bardzo specyficzny i nie każdemu może wpaść w gust. Ja natomiast przepadam za jego rysunkami już od czasów Hearts of Darkness. Z drugiej strony mamy Snydera, który przysiadł do sylwetki Two-Face’a, kreując go na postać mającą do zaoferowania znacznie więcej, aniżeli wyłącznie zamiłowanie do nietypowych, dwukolorowych garniturów. W efekcie dostaliśmy solidną sensacyjną opowieść, dziejącą się niezależnie względem głównego nurtu Odrodzenia, wynoszącą na nowy poziom relacje tych dwóch postaci.

Słowem podsumowania

Na rynku polskim pojawiło się już całkiem sporo historii z DC Odrodzenie: Green Lantern, Nastoletni Tytanii, Green Arrow, Suicide Squad. Jak dotąd udało się przeczytać trzy powyżej przedstawione i werdykt, jaki można ogłosić to 2 do 1. Liga Sprawiedliwości pokazała się póki co jako słaba i wtórna opowieść. Duet Romity i Snydera zagrał ze sobą niemal perfekcyjnie, ale to opowieść o Flashu zaskoczyła najbardziej, bowiem nie mając względem niej większych oczekiwań pokazała postać Barrego Allena w nico innym świetle.

Za udostępnienie komiksów dziękujemy wydawnictwu Egmont