Renault Clio Grandtour – z jednej strony niewielkie auto i jeden z wielu samochodów w segmencie B, a z drugiej strony testowana wersja zawiera najmocniejszy silnik oraz pakiet GT Line. Jak francuskie auto radzi sobie w praktyce?

Z zewnątrz

Nowe Clio wygląda nowocześnie. Uwagę zwracają duże reflektory przednie, spora, obła maska oraz wyraźna, zakrzywiona linia dachu. Elementy te, składając się w całość dają ciekawą bryłę, wyłamującą się z myśli wizualnej wielu producentów samochodów stawiających na sprawdzone, proste linie. Co ciekawe, optycznie samochód wygląda na dość spory i dopiero po podejściu blisko bądź po porównaniu ze stojącym obok np. Volkswagenem Passatem odkrywa się, że jak bardzo kompaktowe jest Clio.

Opisywane auto najmniej korzystnie wypada oglądane z boku, tak jakby nie było pomysłu, w jaki sposób atrakcyjnie wydłużyć standardowego hatchbacka. Dla przykładu, klamki tylnych drzwi przeniesiono na słupek tylnej szyby. Siedemnastocalowe alufelgi z pakietu GT Line pasują do nadwozia i aż szkoda jest wybierać Clio ze stalowymi “piętnastkami”. Dolna krawędź drzwi jest w specyficzny sposób odgięta, pozostawiając przerwę między drzwiami a progiem, o czym trzeba pamiętać przy myciu nadwozia.

Testowane Clio to egzemplarz w kolorze Blue Iron, który wygląda świetnie zarówno w świetle słonecznym, jak i sztucznym, przy latarniach. Bardzo dobrze prezentują się też reflektory LED Pure Vision ze światłami w kształcie litery C. Ponadto zawartość pakietu GT Line to dodatki takie jak, chociażby srebrny tylny zderzak czy ciemnoszare wstawki na lusterkach bocznych, z przodu auta oraz na drzwiach.

Wnętrze

Wnętrze nowego Clio jest po prostu przyzwoite. Uwagę od razu zwracają niebieskie przeszycia i wstawki wersji GT Line. Ten sam pakiet zapewnia sportowe fotele o kubełkowym kształcie (podparcia boczne są bardzo wyraźne, przez co fotele są dość wąskie, do czego jednak można się przyzwyczaić), sportową kierownicę obszytą skórą oraz aluminiowe nakładki na pedały. Ciekawie wygląda tablica rozdzielcza z umieszczonym na środku cyfrowym prędkościomierzem. Serce deski rozdzielczej stanowi siedmiocalowy, kolorowy ekran z oprogramowaniem pozwalającym sterować multimediami oraz nawigacją. Producent nie przewidział napędu CD, ale w zamian wyposażył Clio w łączność Bluetooth oraz gniazda USB i minijack. Nawigacja działa dość sprawnie i responsywnie, wciąż jednak nie przekonała mnie bardziej niż smartfonowe aplikacje opierające się na aktualnych danych z Internetu.

Na środkowym panelu deski rozdzielczej ulokowano przycisk uruchomienia silnika. Sama kierownica jest dość mała i wygodna nawet w dłuższej podróży. Umiejscowiono na niej przyciski do sterowania tempomatem, który z kolei aktywuje się przełącznikiem umieszczonym poniżej skrzyni biegów (to niezbyt fortunna lokalizacja). Przyciski do sterowania multimediami “wylądowały” na dodatkowej manetce na prawo od kierownicy.

W środku Clio miejsca nie ma za dużo, ale z drugiej strony nie ma na co narzekać, o ile opisywane Renault traktuje się jako samochód przede wszystkim miejski. Z tyłu miejsca jest mało i gdy przednie fotele odsunie się do komfortowej pozycji, miejsca na nogi dla pasażerów z tyłu pozostanie niewiele. To samo tyczy się przestrzeni nad głową – z powodu obniżającego się ku tyłowi samochodu dachowi wyższe osoby mogą mieć mało zapasu.

Testowany egzemplarz wyposażony był w system nagłośnienia marki Bose, który pozytywnie mnie zaskoczył. Po lekkiej redukcji ilości basu dźwięk brzmiał bardzo naturalnie i spokojnie mógł konkurować z zestawami audio instalowanymi w dużo droższych samochodach. Jedyne, czego brakuje w tym aspekcie do perfekcji to lepszego wytłumienia wnętrza – od prędkości w okolicach ograniczenia w terenie niezabudowanym hałas jest zauważalny, ale do przyjęcia. Pojemność bagażnika to 445 litrów, ale z powodu obecności subwoofera Bose wartość ta spada do 400 litrów.

Dane techniczne:

Pojemność silnika: 1,2 litra
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-stopniowa EDC, napęd na przód, 4-cylindrowy
Moc: 120 koni mechanicznych
Maksymalny moment obrotowy: 205 Nm @ 2000 rpm
Prędkość maksymalna: 199 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 9,2 s
Pojemność zbiornika paliwa: 45 l
Spalanie: 4,5 litra (miasto), 6,8 litra (poza miastem), 5,3 litra (cykl mieszany)
Pojemność bagażnika: 445 litrów

Prowadzenie

Testowane Clio zostało wyposażone w najmocniejszy silnik w ofercie tj. ENERGY TCe 120. To benzynowa, turbodoładowana jednostka o pojemności 1,2 litra i mocy 118 koni mechanicznych. Maksymalny moment obrotowy szacowany jest na poziomie 205 Nm przy 2000 obrotów. Kolejne parametry to 9,2 sekundy do “setki” oraz maksymalna prędkość 192 km/h. Na papierze wygląda to nieźle i nie inaczej jest w praktyce – Clio pozostaje żwawe i dynamiczne i nie brakuje mu mocy do wyprzedzania czy szybkiego ruszenia spod świateł. Gorzej jest z układem kierowniczym oraz zawieszeniem – tych elementów nie zaprojektowano z myślą o dynamicznej jeździe, przez co w przypadku ostrzejszych zakrętów autu Renault brakuje pewności i poczucia pełnej kontroli, a bryła lubi przechylać się na boki.

Automatyczna, sześciobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów EDC mogłaby być bardziej dopracowana, bo o ile zmiana biegów jest raczej szybka, to okupione jest to wyczuwalnymi szarpnięciami (najbardziej, gdy leniwie dotaczamy się do sygnalizatora z czerwonym światłem). Producent deklaruje spalanie na poziomie 6,8 litra w mieście i 4,5 litra w trasie. Nie miałem możliwości zweryfikować wartości pozamiejskiej, ale w ruchu ulicznym 7,2 litra było wartością minimalną, osiąganą przy bardzo ekologicznej jeździe. Z kolei przy typowym przyspieszaniu komputer pokładowy pokazywał wartości w okolicy 9 litrów.

Testowany model wyposażony był w system wspomagania parkowania, który informował o przeszkodach znajdujących się po dowolnej stronie samochodu. Clio potrafiło też samo parkować dzięki obecności systemu Easy Park Assist, który działał wiarygodnie i pewnie.

Zakończenie

Nowe Clio, pomimo swoich wad, wciąż określić można jako bardzo udany samochód kontynuujący wypracowaną przez poprzedników pozycję. Jego ceny zaczynają się od 44900 złotych i dochodzą do poziomu 70900 zł w przypadku opisywane wersji silnikowej i najdroższej wersji wyposażenia Intens.