Nie jestem profesjonalnym, a nawet hardcorowym graczem, dlatego wyzwanie w postaci zrecenzowania keypada nie należało do najprostszych. Początkowo nie miałem pojęcia, do czego może się przydać, ale po kilku godzinach eksperymentowania, ustawiania i (przede wszystkim) przyzwyczajenia się do nowego sprzętu uznałem, że Razer Tartarus V2 może być całkiem przydatnym gadżetem… ale nie dla wszystkich.

Materiały i wykonanie

Tartarus V2 nie jest typowym zestawem kilkudziesięciu klawiszy, ponieważ na tle innych, podobnych konstrukcji wyróżnia go design oraz wykorzystane tworzywa. Jego rozmiar mogę porównać do wielkości rozpostartej dłoni, co sprawia, że każdy użytkownik będzie w stanie dosięgnąć wszystkich klawiszy bez zbędnego podnoszenia ręki. Pomaga w tym dwustopniowa regulacja ergonomicznej podpórki, która składa się z gumowanego tworzywa oraz pianki otoczonej ekologiczną skórą z logiem Razera, na której opieramy śródręcze i nadgarstek. Jego podstawa składa się z pięciu antypoślizgowych podkładek, które spełniają swoje zadanie nawet w połączeniu z niewielką wagą urządzenia.

Keypad w tej wersji posiada 20 tradycyjnych klawiszy opartych o przełączniki “Razer Mecha-Membrane“, pojedynczego scrolla, przycisk funkcyjny oraz ośmio-stronną gałkę, która niestety nie ma nic wspólnego z pełnoprawnymi rozwiązaniami, które znamy z konsolowych padów. Wszystko to obsługiwane zgodnie z technologią N-Key Rollover. Ponadto z prawej strony obudowy znajdziemy trzy diody, które sygnalizują nam wybrany profil.

Jeśli mam być szczery, to nie mam żadnych zastrzeżeń w przypadku samego wyglądu i wykonania Tartarusa V2, ponieważ to stoi na naprawdę wysokim poziomie i nic go nie zaburza. Wprawdzie moja ocena może być sztucznie zawyżona, ze względu na brak szczególnej konkurencji w tym segmencie, ale jeśli ten keypad posiada jakieś niedoskonałości, to są to wady natury czystej uszczypliwości.

Mocy RGB przybywaj!

System podświetlenia Chroma spisuje się wyśmienicie i większość użytkowników uzna go za idealny. Niestety zauważyłem, że nie radzi sobie odpowiednio z kilkoma kolorami. Do tej puli zaliczają się jedynie jasne barwy — te są po prostu tłumione i ostatecznie z bieli wychodzi pewien odcień szarości, a z żółci coś w stylu limonki. Prawdopodobnie jest to skutek uboczny kilku warstw przezroczystego tworzywa, przez jakie musi przebić się światło… albo brak odpowiedniego natężenia, który mogą poprawić następne wersje oprogramowania Chroma Studio.

Nie zmienia to jednak faktu, że producent oddał w nasze ręce całkiem pokaźną gamę ustawień. W trybach podświetlenia znajdziemy efekty…, które programujemy dowolnie pod kątem barw. Co ważne możemy zarządzać kolorami dla każdego pojedynczego klawisza (wyłączając jeden funkcyjny i pseudo gałkę). Natomiast jako wadę można zaliczyć ich wysoką zależność od siebie, która sprawia, że samotny kolor dla przełącznika ”A” jest efektownie tłumiony przez jego otoczenie.

Oprogramowanie

Jest to zarazem największa zaleta, jak i bolączka keypada Tartarus V2. Składają się na nie aplikacje Razer Synapse 3 oraz Chroma Studio, które nadal są w fazie bety. Niestety widać to na pierwszy rzut oka. Interfejs wydaje się miejscami niedopracowany, a co najgorsze — podczas wprowadzania ustawień oprogramowanie często się zacina. Pomijając aspekty wizualne i technologiczne, trzeba przyznać, że Razer postarał się, aby jego oprogramowanie było przejrzyste i zrozumiałe. Na wyróżnienie zasługuje tutaj proste w obsłudze mapowanie z mnogością możliwych wyborów (które możemy dwukrotnie zwiększyć za pomocą ustawienia klawisza Hypershift) oraz rozbudowane opcje podświetlenia.

Test w praktyce

Praca zastosowanych przełączników Razer Mecha-Membrane jest dosyć specyficzna, na co z pewnością wpłynął niskoprofilowy format. Sposób ich działania jest praktycznie zero-jedynkowy, co oznacza, że odznaczają się brakiem wyraźnej drogi do przebycia przed i po aktywacji. Wywarcie odpowiedniego nacisku sprawia, że keycap przeskakuje o kilka milimetrów z jednoczesną aktywacją i momentalnie wraca na swoje miejsce. Oczywiście momentowi wciśnięcia klawisza towarzyszy charakterystyczny dźwięk oraz odczuwalny przeskok. Moje finalne wrażenia mogę porównać do pracy czegoś w rodzaju wyspecjalizowanych przełączników Blue, z których to wyciągnięto samą esencję.

Najbardziej rozczarowałem się podczas testowania imitacji gałki z kontrolera, znajdującej się na prawym boku obudowy. Niestety jest to coś w stylu schludnie ukrytego i zwyczajnego zestawu 8 klawiszy, które również możemy dowolnie programować. Domyślnie przypisano im funkcje strzałek, co przydaje się w grach MOBA i RTS do przewijania mapy. Jednak prawdziwa użyteczność Tartarusa V2 objawi się wyłącznie w momencie, kiedy brakuje nam klawiszy — i tylko wtedy. Przykłady gier, w jakich go wykorzystamy, mogę zliczyć na palcach jednej ręki (WoW, Starcraft 2, HoTS), a w przypadku typowych zastosowań biurowych sprawa ma się jeszcze gorzej. Wprawdzie oprogramowanie pozwala nam na przypisywanie użytecznych skrótów, a nawet plików rozruchowych programów, ale jest to raczej marginalna funkcjonalność.

Za to ergonomia jest zdecydowanie wartą do wspomnienia cechą. W ramach jej sprawdzenia trzymałem na keypadzie dłoń przez okrągłe dwie godziny. Podczas tego niezbyt skomplikowanego testu odnotowałem, że nowoczesne gry karciane wciągają jak cholera, a oferowana przez Tartarusa wygoda będzie nieoceniona podczas długich maratonów growych.

Podsumowanie

Poniekąd tradycją Razera jest wydawanie produktów wysokiej jakości, co potwierdza Tartarus V2. Za kwotę 400 złotych otrzymujemy naprawdę porządny sprzęt, którego funkcjonalność w większości przypadków ograniczy się do pełnienia funkcji drogiego, świecącego i niezbyt użytecznego gadżetu. Szkoda tylko, że w takiej cenie przełączniki  to imitacje, a nie pełnoprawne rozwiązania mechaniczne. Ze względu na to przed zakupem tego keypada musicie zadać sobie jedno pytanie — czy potrzebujecie kilkudziesięciu dodatkowych klawiszy? Jeśli odpowiedź brzmi ”Nie”, to jedynym realnym powodem będzie sytuacja, w której macie serdecznie dosyć tradycyjnej klawiatury. Wtedy Tartarus V2 będzie wręcz idealny… o ile przyzwyczaicie się do nowego układu i okiełznacie przypisywanie mnogości ustawień oraz profili do poszczególnych gier i programów.