promocja

Zaawansowane podświetlenie i dodatki do klawiatur membranowych często zawyżają ich cenę do takiego stopnia, że ich zakup jest po prostu nieopłacalny. Czy Rhod 600 również jest tego przykładem?

Pudełko, dołączone wyposażenie i parametry techniczne

Rhod 600 przyjeżdża do nas w typowym dla marki Genesis kartonie i czymś w rodzaju pianki zabezpieczającej. Jedynym dodatkiem jest wielojęzykowa instrukcja obsługi, która w jasny i prosty sposób tłumaczy użytkownikowi poszczególne funkcje klawiatury.

  • 120 klawiszy
  • 17 klawiszy multimedialnych
  • 5 klawiszy makro
  • Przełączniki membranowe
  • Wysoki profil
  • 1,8-metrowy przewód USB w materiałowym oplocie
  • Wymiary (mm): 490 × 20 × 30
  • 8 trybów podświetlenia
  • Wbudowany equalizer
  • Anti-ghosting do 19 klawiszy
  • Możliwość zablokowania klawisza Windows
  • Podkładka pod nadgarstki

Materiały i wykonanie

Przy pierwszym kontakcie z klawiaturą Rhod 600 zaskakuje nas jej waga, która jak na przełączniki membranowe jest wręcz rekordowa i zakrawa o rozwiązania mechaniczne. Jednak nie jest to żadna wada, ponieważ może to świadczyć o jakości poszczególnych elementów i wygląda na to, że znajduje to tutaj potwierdzenie. Sama obudowa o wymiarach 490 × 20 × 30 mm została wykonana z mocnego, matowego tworzywa sztucznego z domieszką gumy. To jest odporne na zarysowania, nie zbiera zabrudzeń, ale niestety ugina się w centrum podczas ”mocniejszego” klikania. Co ciekawe, firma nie wyeliminowała tego problemu, a z pewnością o nim wiedziała, ponieważ trapił poprzednika — Rhoda 400.

Design Rhoda 600 jest zdecydowanie unikatowy, ale finalny wygląd psuje wstawka z taniego, świecącego się plastiku z podświetlanym logiem producenta w górnej części. Jednak to mała podkładka pod nadgarstki wydaje się najgorszą decyzją podjętą w czasie projektowania tej klawiatury. Ta ogóle nie spełnia swojego zadania i niepotrzebnie zabiera miejsce na biurku, ponieważ jest niemożliwa do zdemontowania.

Również w kwestii podkładek antypoślizgowych firma kompletnie się nie postarała. Te znajdują się wyłącznie w przedniej części, podczas gdy tył oraz jego regulacyjne nóżki opierają się wyłącznie na plastiku. Nie przyczepiłbym się do tego, gdyby nie fakt ich działania — lewa podkładka jest nieco większa, co sprawia, że prawa praktycznie nie ma styczności z podłożem. Oznacza to tyle, że przy lekkim szturchnięciu klawiatura obróci się z jednej strony o kilkanaście dobrych stopni. Mam wrażenie, że jest to wada akurat mojego egzemplarza, którego podstawa jest najzwyczajniej krzywa.

Podświetlenie

Rhod 600 może pochwalić się naprawdę zaawansowanym systemem podświetlenia, na które składa się sześć oddzielnych, ale zależnych od siebie segmentów. Te mogą przyjąć ograniczony zakres kolorów (czerwony, zielony, niebieski, żółty, turkusowy, różowy, biały), a natężenie ich diod posiada trójstopniową regulację, choć ta w większości trybów (spośród 9) odpowiada za częstotliwości danego efektu. Na wyróżnienie zasługuje możliwość ustawienia swojego własnego profilu oraz tryb, który manipuluje podświetleniem na podstawie dźwięku. Wszystko to dzięki wbudowanemu equalizerowi, który niestety nie należy do najlepszych i często nie wyłapuje naszego głosu, czy klików myszy, bądź klawiatury.

Niestety cały efekt podświetlenia niszczą zastosowane przełączniki, których elementy prześwitują przez miłą dla oka czcionkę. Wprawdzie nie uniemożliwia to odczytania poszczególnych znaków w całkowitych ciemnościach, czy w świetle dnia, ale sam wygląd pozostawia wiele do życzenia. Jeśli dodamy do tego zacieki na czcionce oraz losowe niedociągnięcia w malowaniu klawiszy, to Rhod 600 okaże się istną bolączką dla wszystkich wymagających estetów. Nieco dyskusyjnym dodatkiem wydają się być boczne wnęki, których działanie trudno dostrzec nawet w zaciemnionych miejscach.

Oprogramowanie

Rhod 600 mógłby się obejść bez dodatkowej aplikacji, ale ta powstała, więc warto napisać o niej kilka zdań. O ile klawiatura pozwala nam na dostosowanie trybu podświetlenia oraz nagrywanie makr do specjalnie dodanych klawiszy za pomocą prostych kombinacji klawiszy, to ustawianie funkcji oraz przypisywanie makr poszczególnych przycisków jest możliwe wyłącznie za pomocą oprogramowania. I to w sumie tyle. Szkoda, że nie znalazł się tam edytor wcześniej przygotowanych makr, czy programator diod.

Test przełączników

Genesis oddał w nasze ręce nieco bardziej rozwiniętą pod kątem makr i profili konstrukcje. Z lewej strony klawiatury znajdziemy sześć klawiszy (G1-G6) opartych o tzw. przełączniki tactile, do których przypisujemy makra. Ponad nimi umieszczono podobne klawisze, ale te odpowiadają za zmianę profili (P1-P3) oraz inicjowanie procedury nagrywania makr (MR). Tradycyjnie multimedialne funkcje znalazły się pod F1-F12, ale w prawym górnym rogu (nad diodami informacyjnymi) klawiatury zdecydowano się na umieszczenie sześciu dodatkowych.

Pozostałe klawisze nie wyróżniają się niczym szczególnym. Wprawdzie ich kształt i umiejscowienie zostało w pewnym stopniu wyprofilowane pod dłoń, ale jest to raczej tradycyjny zabieg na wszystkich klawiaturach. Wiele na temat membranowych przełączników nie można powiedzieć. Ich implementacja w Rhodzie 600 jest po prostu poprawna i nie mogę im nic zarzucić. Klawisze pokroju spacji, shifta i entera są stabilne, a odgłos aktywacji każdego z nich jest identyczny. Ot tradycyjnie i porządnie wykonana membranówka, która znajdzie swoich zwolenników. Warto również wspomnieć o obsłudze technologii anti-ghosting do 19 klawiszy oraz możliwości podmienienia funkcji strzałek na WASD i zablokowaniu przycisku Windowsa.

Podsumowanie

Rhod 600 jest zdecydowanie czymś unikalnym na rynku klawiatur membranowych do 130 złotych. Wyróżnia się możliwością stworzenia naprawdę rozbudowanego systemu makr oraz zaawansowanym podświetleniem, które niestety traci na słabym wykonaniu klawiszy. Ostatecznie trudno mi ją polecić za taką cenę i uważam, że powinni zainteresować się nią wyłącznie weterani gier MMO oraz MOBA, gdzie dodatkowe wsparcie dla makr jest czymś nieocenionym.