promocja

Jestem prostym recenzentem sprzętu, dlatego, gdy widzę logo marki Trust, to przed oczami pojawia mi się tradycyjna i zbyt droga chińszczyzna. Spokojnie — pomimo mojego zamiłowania do jedzenia nie mam na myśli szybkiej przekąski, a marną jakość, jaką od dawna dzierżą produkty tego producenta. W ostatnich jednak miesiącach dochodzą do mnie słuchy, że ten obudził się z “nisko- jakościowego letargu” i teraz oferowany przez niego sprzęt może się podobać i (co dotąd niespotykane) zachwycać działaniem! Spróbujmy więc potwierdzić, albo obalić te plotki w tym teście/recenzji klawiatury mechanicznej GXT 890 CADA.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Tradycyjne pudełko bez specjalnych udziwnień posiada miły dodatek w postaci małej dziurki w prawym dolnym rogu. Ta pozwala przetestować działanie klawiszy… i umożliwia niegrzecznemu klientowi kradzież dwóch keycapów. W środku kartonu znajdziemy samą klawiaturę, pojedynczą naklejkę, instrukcję oraz ulotkę reklamującą pozostały sprzęt Trusta.

Specyfikacja techniczna

  • Klawiatura mechaniczna z metalową górną powierzchnią
  • Wymiary: 152 × 459 × 42 mm
  • Waga: 1027 gramów
  • Przełączniki: liniowe Outemu Red
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 160 cm przewodu w gumowym oplocie
  • ZAPROJEKTOWANY DLA GRACZY
  • Podświetlenie RGB z diodą przypadającą na każdy przycisk
  • Dodatkowe oprogramowanie
  • Wbudowana pamięć dla trzech profili
  • Tryb gracza
  • N-Key rollover
  • Układ QWERTY z “wąskim enterem”

Materiały i wykonanie

Podoba mi się — taka mała uwaga na początek. GXT 890 CADA jest pełnoprawną klawiaturą z 104 programowalnymi przyciskami. W procesie jej projektowania postawiono na twarde tworzywo sztuczne na spodzie, które połączono z odrobinę większym, metalowym panelem stanowiącym górną część obudowy. Jego brzegi wykończono ostrymi krawędziami przyozdobionymi srebrną i wyszlifowaną na połysk cienką wstawką. Czy to chrom? Nikiel? A może zwyczajna farba imitująca takie właściwości? Nie mam zielonego pojęcia, a na weryfikację kwasami raczej nie mogę sobie pozwolić, dlatego pozostaje mi Was zapewnić, że ta powierzchnia jest naprawdę wytrzymała na zarysowania. Gdyby nie nieustannie podświetlane na czerwono logo firmy Trust na środku obudowy (w specjalnie przygotowanej i wyeksponowanej wnęce), to GXT 890 CADA sprawiałby wrażenie co najmniej eleganckiej klawiatury odchodzącej od gamingowego stylu. Powodują to głównie niecodzienne kształty z miłą dla oka i dłoni gładką fakturą.

Jednak nie samym topem człowiek żyje (czy jakoś tak), dlatego rzućmy okiem na podstawę konstrukcji. Na niej nie ma nic specjalnego oprócz tradycyjnych, ale masywnych nóżek i pięciu antypoślizgowych wstawek o naprawdę pokaźnej grubości i sporych rozmiarach. Okazało się, że te zapewniają praktycznie idealną stabilność na podkładkach materiałowych oraz blatach biurek. Sprawa ulega małemu pogorszeniu po rozłożeniu wspomnianych podpórek… a raczej ulega chwilowemu pogorszeniu, ponieważ przy próbie przesunięcia klawiatury w tył, wspomniane nóżki automatycznie się składają. Jeśli projektanci chcieli osiągnąć taki efekt, to “spoko, nie ma żadnego problemu” – powiedziałby zauroczony jakością wykonania modelu GXT 890 CADA tester. Ten szczegół jest oczywiście zwykłym niedopatrzeniem w postaci braku odpowiedniej blokady.

W przypadku 1,6-metrowego przewodu w grubym oplocie z gumy nie mam wiele do powiedzenia. Pomimo tego, że nie jest tak bardzo narażony na przetarcia, jak przewód w myszce, to materiałowy oplot wyglądałby po prostu o niebo lepiej. Na wyróżnienie zasługują również całkiem dobrze wykonane przyciski (keycapy). Te są wytrzymałe, a obecna na nich czcionka prawie idealna. Prawie, ponieważ większość wytłoczeń jest odrobinę nieregularna, przez co światło nie rozchodzi się równomiernie. Innymi słowy, ważny szczegół dla estetów i jednocześnie błahe niedopatrzenie dla zwyczajnych użytkowników.

Oprogramowanie i wbudowane funkcje

Tradycyjnie GXT 890 CADA posiada pełny i sprawdzający się w rzeczywistości N-Key rollover, programowalne przyciski oraz diody RGB, a na dodatek tryb dla graczy polegający na tymczasowej dezaktywacji klawisza Windows. Na minus należy jednak zaliczyć brak jakichkolwiek multimedialnych klawiszy.

Za warstwę programową odpowiada prosta aplikacja do pobrania ze strony producenta. Umożliwia wybranie z góry zaprogramowanych stylów podświetlenia i w wielu przypadkach ich częstotliwości, jasności oraz kierunku. W razie potrzeby możemy również stworzyć swoje własne profile, programując (pod kątem barwy) każdą diodę z osobna. Ponadto w nasze ręce producent oddał również typowy konfigurator makr, możliwość wybrania poziomu odświeżania (125-1000 Hz) oraz reset do ustawień fabrycznych.

Podświetlenie

Jak już wcześniej wspomniałem, każdy przycisk posiada swoją własną diodę RGB. Ta może i świeci “mocno” i poprawnie, ale jej budowa wskazuje, że należy do diod z niskiej/średniej półki. Pomimo tego w poprawny sposób oświetlają całą czcionkę, ponieważ zostały osadzone całkiem blisko przełącznika.

Test przełączników

Gdyby nie ten test, to naprawdę pomyślałbym, że Trust poszedł po rozum do głowy i stworzył naprawdę dobrą klawiaturę. Jednak zastosowanie niezbyt renomowanych przełączników Outemu Red od razu przytłumiło mój zachwyt. Na początek może trochę informacji — ten rodzaj przełączników jest w pełni liniowy i porusza się w zakresie 4 mm. Potrzebujemy siły równej 50 gramów na dociśnięcie przycisku do końca i jedynie 35 gramów, aby go aktywować. Pomimo tego, że nieobeznani użytkownicy nie wyczują różnicy pomiędzy przełącznikami Cherry MX Red, Kailh Red i zastosowanymi w modelu GXT 890 CADA Outemu Red, to wkładanie ich do klawiatury za 250 złotych, podczas gdy na rynku dorwiemy podobnie wycenione konstrukcje, wyposażone w rozwiązania Kailh mija się odrobinę z celem. Dodatkowo zauważyłem denerwującą przypadłość klawisza spacji, który nieustannie wydawał (piski, chrobotanie, a może tarcie metalu o metal?) nieprzyjemne dźwięki.

Z kolei ogólne wrażenia z kilku dni pracowania na tych przełącznikach mogę opisać całkiem pozytywnie. Nic w tym dziwnego, ponieważ na co dzień używam naprawdę budżetowej klawiatury, wyposażonej właśnie w Outemu Red. Trudno mi dostrzec jakiekolwiek różnice w działaniu implementacji w obu tych modelach, ale na szczęście mojej klawiatury nie dotknęła choroba “piszczącej spacji“. Z drugiej jednak strony znajomy sprzedał mi ostatnio patent na pozbycie się tej przypadłości – wystarczy wkropić kropelkę oleju syntetycznego na obrzeża przełącznika i kilkoma klikami wprowadzić go do samego serca mechanizmu.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że mój swobodny ton wypowiedzi nie działał Wam na nerwy i dowiedzieliście się wszystkiego na temat super, hiper, ekstra gamingowej propozycji na klawiaturę od Trusta. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że GXT 890 CADA przypadnie mi do gustu, a o byciu zadowolonym pod kątem działania nawet nie wspominając. Jednak samym wyglądem i przyzwoitych przełączników marka nie odzyska mojej sympatii. Nie zrozumcie mnie źle — CADA to kawał dobrze wykonanego sprzętu, ale pod względem szczegółów (czcionka, podpórki) i zastosowanych rozwiązań (przełączniki Outemu) nie prezentuje się najlepiej na tle propozycji od konkurentów. Niemniej jednak daje Trustowi wątły kredyt zaufania na przyszłość i po dłuższym zastanowieniu wystawiam klawiaturze GXT 890 CADA nasze redakcyjne enigmatyczne “Tak“. To przecież nadal przyzwoita, pełnowymiarowa klawiatura, która zrobiłaby furorę w cenie 200, a nie (jak na ten moment) 250 złotych.