Czegoś takiego jeszcze na łamach WhatNext nie było. Myszka, która zarazem jest też skanerem? Jest to ciekawy pomysł, którego sukces zależy od jednej odpowiedzi na jedno pytanie – jak to działa w praktyce?

Executive 2 otrzymałem w biało-niebieskim opakowaniu. Wraz z myszką w środku znajduje się futerał, specjalna podkładka oraz kartki z informacjami. Producent podaje, że wszelkie sterowniki można pobrać z jego strony. To co mi się nie podoba to fakt, że trzeba się zarejestrować aby otrzymać link do pobierania – jest to nieuzasadnione udostępnianie naszych danych. Podkładka ma fajnie współpracować ze skanerem. Gwarancja wynosi 24 miesiące.

Myszka wygląda jak standardowy tego typu produkt – myszka niczym się nie wyróżnia. Jest ona utrzymana w kolorze biało-morskim (zielonym? – nie znam się na kolorach :) ). Natomiast jakość wykonania jest bardzo dobra. Wszystko jest fajnie spasowane i nie ma niedoróbek. Myszka ma wymiary 36 mm x 61 mm x 11 mm i waży 110 g. Jest to więc dosyć lekka konstrukcja. Góra myszki jest plastikowa i odblaskowa natomiast boki są lekko chropowate co pomaga w utrzymaniu myszki w dłoni. Executive 2 posiada tak naprawdę tylko cztery przyciski. Dwa są standardowe, jeden jest po rolką (w sumie też standardowy) a trzeci służy do uruchomienia funkcji skanowania (o czym później). Mysz posiada laserowy sensor o rozdzielczości 1200 DPI. Nie pozwala ona na zmianę szybkości poruszania się wskaźnika. Taki duży otwór pod spodem to właśnie skaner. Rozdzielczość skanowania wynosi do 400 DPI i można zeskanować do jednej kartki A4 na raz. Z myszki wychodzi długi kabel USB 2.0 – jest on koloru białego i jest to najzwyklejszy w świecie przewód.

Testy

Zacznijmy od sprawowania się myszki. Została ona stworzona do pracy biurowej i w tym zastosowaniu sprawdza się ona znakomicie. Trochę brakuje mi możliwości przełączania prędkości ale można się przyzwyczaić. Natomiast do gier czy bardziej profesjonalnych zastosowań kompletnie się ona nie nadaje – ale też nie taki był zamysł, który przyświecał jej tworzeniu. Na Executive 2 dobrze utrzyma się nawet spocona ręka. Wskaźnik nigdzie dziwnie nie ucieka ani nie drży podczas działania. Laser daje radę na różnych powierzchniach więc tutaj także jest bardzo dobrze. Co ciekawe przyciski są dosyć głośne i przypominają mi takie najtańsze konstrukcje za kilkanaście złotych – oczywiście to tylko złudzenie bo myszka jest bardzo dobra, zaznaczę jeszcze raz, podczas wykorzystania biurowego.

Testy skanowania zacznijmy od oprogramowania. Zostało ono przetłumaczone na język polski i jest w pełni intuicyjne i proste w obsłudze. Posiada ono możliwości edytowania skanów oraz rozpoznawania tekstów co jest bardzo przydatne. Jak wygląda proces skanowania? Najpierw należy na myszce nacisnąć odpowiedni przycisk. Otwiera się wtedy czarne okno z zielonym prostokątem – zaczyna się skanowanie. Jego efekty widzicie na bieżąco. Ponowne naciśnięcie powoduje przerwanie skanowania i wejście do edytora. Po wyjściu z niego otrzymujemy możliwość zapisania plików w formatach: PDF / JPG / TIFF / BMP / PNG / XLS / DOC. W testach wykorzystałam książkę Zimowe Dzieci autorstwa Jennifer McMahon oraz ulotkę dodaną do myszki. Wspomniana funkcja rozpoznawania tekstu działa dobrze ale nie radzi sobie z polskimi znakami. Poza tym cała reszta jest świetna. Skaner nie gubi miejsca skanowania i otrzymane obrazy w pełni odzwierciedlają rzeczywistość – nie sa one rozmazane czy ich fragmenty nie nachodzą na siebie. Skaner radzi sobie także w momencie oderwania myszki i przesunięcia jej w inną stronę. Nie ma żadnych problemów z ulotkami, okładkami czy tekstem. W skanowaniu pomaga także podkładka, do której środka można coś włożyć i to zeskanować – jest wtedy trochę łatwiej z przesuwaniem Executive 2. Jak dla mnie cały proces wraz z oprogramowaniem jest znakomity, prosty a jakość otrzymanych obrazów jest bardzo dobra.

Podsumowanie

IRIScan Mouse Executive 2 kosztuje około 310 zł. Myszka sprawdza się dobrze podczas pracy biurowej i z pewnością nie jest to tandetny wyrób. Natomiast same skanowanie jest perfekcyjne. Proces jest banalny i nawet najmniej rozgarnięta osoba nie powinna mieć problemów z jego ogarnięciem. Otrzymywane obrazy w pełni oddają rzeczywistość i tylko szkoda, że są problemy z rozpoznawaniem polskich znaków. Jeśli często skanujecie dokumenty i nie chce Wam się za każdym razem chodzić do skanera, albo zajmuje on za dużo miejsca i nie jest aż tak często wykorzystywany, to ta myszka świetnie sprawdzi się przy skanowaniu. Połączenie tych dwóch rzeczy uważam za super pomysł (w szczególności przy tak dobrym jego zrealizowaniu) i zdecydowanie rekomenduję zakup tego produktu.