Jak symetryczna mysz GX75 od Genesisa sprawdza się po 22 miesiącach na rynku? Czy jeden z najlepszych sensorów w postaci Pixarta PMW-3310 zapewnił jej wieczne życie? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w poniższym teście.

Pudełko, dołączone wyposażenie i dane techniczne

Mysz dociera do nas w cienkim kartonie z tradycyjną plastikową osłoną skrywającą instrukcję instalacji, zestaw wymiennych ślizgaczy oraz samą mysz GX75. Szału nie ma, ale w tej cenie jest to raczej typowe.

  • Sześć programowalnych przycisków
  • Sensor Pixart PMW-3310 działający w podczerwieni
  • Zakres DPI od 100 do 7200 jednostek
  • Częstotliwość odświeżania na poziomach 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Prędkość maksymalna wyznaczona na 130 ips (3,3 m/s)
  • Wbudowana pamięć
  • Wymiary: 120 × 73 × 45 mm
  • Waga 149 gramów
  • 2-metrowy przewód w oplocie
  • Podświetlenie zależne od profilu DPI

Materiały i wykonanie

Symetryczny GX75 od Genesis składa się łącznie z pięciu elementów i pozwala na zastosowanie dowolnego chwytu i układu palców. Osłona pokrywająca lewy i prawy przełącznik oraz miejsce na nasze śródręcze to przyjemne, matowe tworzywo sztuczne z gumowaną powierzchnią. Z kolei dwa panele boczne są wykonane z twardego plastiku o chropowatej fakturze mającej poprawić nasz chwyt. Z kolei najbardziej charakterystyczną częścią jest metalowa wstawka na tyle, która sprawia, że waga myszy nie rozkłada się równomiernie.

Łączenia na panelach bocznych zostały wypełnione przezroczystym materiałem, ale tego samego nie można powiedzieć o pozostałych szczelinach, które dosłownie przyciągają brud. Z kolei podstawa konstrukcji, to zwyczajne, tanie tworzywo sztuczne, na którym znalazły się cztery ślizgacze o marnej jakości oraz miejsce na soczewki sensora. Nieco lepiej prezentuje się opleciony czarno-czerwonym materiałem przewód, który posiada wytrzymałe łączenia na złączu USB oraz samej myszy.

Przyciski

W specyfikacji producent podaje, że delikatnie pogłębiony lewy i prawy przycisk bazuje na przełącznikach Omron, które cechują się trwałością do 10 milionów kliknięć. W tej wersji odznaczają się całkiem wysoką siłą potrzebną do aktywacji, głośnym, charakterystycznym klikiem oraz przeciętną responsywnością. W mojej opinii ich zakres pracy jest zbyt duży, co utrudnia wykonywanie szybkich kliknięć.

Scroll z kolei sprawdza się po prostu dobrze, ponieważ został zamontowany na szerokim łożysku, które niezbyt dobrze sygnalizuje zmianę pozycji, ale jest na tyle liniowe, że ułatwia zmianę np. broni. Niestety podczas szybkich zmian wydaje charakterystyczne zgrzytanie i w niektórych przypadkach przeskakuje o jedną zębatkę za daleko. Minusem jest również jego stabilność, która daje wiele do życzenia.

Dwa przyciski boczne zostały dobrze umiejscowione, ale ich kształt jest identyczny, przez co trudno je zidentyfikować po samym dotyku. Są porządnie osadzone we wnękach, a ich pracy nie mogę nic zarzucić. Podobnie, jak w przypadku pojedynczego przycisku zmiany DPI (wyłącznie ”w górę”), który działa bez zarzutu.

Oprogramowanie i podświetlenie

Sterowniki do pobrania ze strony producenta posiadają cztery główne zakładki oraz profile, które możemy podpiąć do wybranej gry, czy programu. Pierwsza zakładka umożliwia nam przypisanie określonych funkcji do poszczególnych przycisków. Następna (Macro) pełni rolę centrum dowodzenia naszymi zestawami rozkazów. Ich tworzenie rozpoczynamy wyłącznie z poleceniami na klawiaturze, a dopiero potem dokładamy akcję związane z myszą.

Najbardziej użyteczną jest trzecia zakładka (Advanced Settings), która pozwala nam na dostosowanie częstotliwości odświeżania, prędkości myszy (jak pod Windowsem), szybkości podwójnego kliku oraz poziomów DPI w czterech zakresach z przypisanymi kolorami podświetlenia, które wybieramy z pełnego RGB.

Personalizowanie oświetlenia umożliwia nam ostatnia, niezbyt skomplikowana zakładka. Do wyboru mamy tryb stały z regulacją natężenia diod oraz oddychania z ich częstotliwością. Samo podświetlenie myszy jest jednolite, dlatego nie ma mowy o programowaniu poszczególnych elementów. Nie zmienia to jednak faktu, że prezentuje się naprawdę dobrze.

Test optycznego sensora

Nie bez przyczyny model PMW3310 uważa się za jeden z najlepszych sensorów, a jego implementacja w myszy GX75 od Genesisa jest godna podziwu. Zakres DPI od 400 do 7200 jednostek ustawiamy w skokach 400/450/500/550/600/700/800/1000/1200/1600/2000/2400/2800/3400/4000/5000/6000/7200. Te znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości, a zjawiska interpolacji oraz jitteringu nie są im straszne. Sprawa ma się podobnie z predykcją, smoothingiem oraz akceleracją pozytywną.

Wykres prędkości maksymalnej mówi sam za siebie. Wartości podane przez producenta są zaniżone, ale nawet one skutecznie przeciwdziałałyby zjawisku akceleracji negatywnej, czyli ”wariowaniu” kursora po przekroczeniu maksymalnej wartości ips.

Ergonomiczność

O ile sensor działał bez zarzutu, to obudowa, w jaką został wrzucony, sprawdza się nieco gorzej. Ta jest wprawdzie symetryczna, ale przyciski boczne zostały umieszczone z lewej strony, co nie stawia GX75 na podium jednych z najlepszych myszy dla leworęcznych graczy. Najlepiej spisuje się na niej typ chwytu całą dłonią, czyli palm-grip w układzie 1+2+2. Niestety lewy palec nie leży dobrze na bocznym panelu ze względu na zbyt szeroki tył myszy.

À propos niego – zastosowanie metalowej wstawki okazało się najgorszym pomysłem w projektowaniu tej myszy, ponieważ taki dodatek bezsensownie dociąża mysz, co sprzyja nierównomiernie rozkładającej się wadze urządzenia. W połączeniu z kiepskiej jakości ślizgaczami płynność jej ruchu po podkładce nie należy do najlepszych. Z kolei na wyróżnienie zasługuje lewy i prawy przycisk, który został wyprofilowany pod krzywiznę naszych palców.

Podsumowanie

Mysz GX75 istnieje na rynku od ponad 22 miesięcy, dlatego jej cena sięga teraz zaledwie 89 złotych. Za taką kwotę otrzymujemy całkiem dobrze wykonaną mysz, w której próżno doszukiwać się wysokiej jakości, czy bezbłędnego wykończenia, co zdecydowanie nadrabia precyzyjnym sensorem optycznym. Ostatecznie największym minusem okazały się ślizgacze, które zapewniają naprawdę przeciętny poślizg. Tak czy inaczej ode mnie leci znak opłacalności, będący jedną z głównych zalet propozycji Genesisa. Gwoli wyjaśnień,  w sklepach możemy znaleźć jej dwie wersję – limited edition oraz zwykłą, ale różnicę pomiędzy nimi stanowi wyłącznie kolor metalowej stawki.