Producenta ThermalTake można kojarzyć głównie z chłodzeń oraz zasilaczy, ale jego oferta coraz częściej ingeruje w rynek peryferiów komputerowych. Wszystko to dzięki oddziałowi Tt eSPORTS, który specjalizuje się głównie w myszkach, klawiaturach i zestawach słuchawkowych. Tym razem na mój stół testowy wpadła mysz Ventus, nazwana mianem jednej z flagowej serii tego producenta.

Materiały i wykonanie

Model Ventus od ThermalTake może pochwalić się symetryczną obudową o wymiarach 125×65×39 mm. Ta składa się łącznie z siedmiu elementów (wliczając lewy i prawy przycisk) wykonanych z matowego, przyjemnego w dotyku gumowanego tworzywa sztucznego. Niestety przerwy w łączeniach wspomnianych części nie zostały niczym zabezpieczone, co sprzyja gromadzeniu się w nich zabrudzeń. Jednak to tylna część myszy jest na nie znacznie bardziej podatna, ponieważ została w połowie wytłoczona, ale zarazem osłonięta elementem z licznymi wyżłobieniami w kształcie plastrów miodu. W teorii taki zabieg zapewnia pasywną wentylację dłoni, a o jego efektywności ma świadczyć nagroda plebiscytu Red Dot.

Do użytecznych dodatków należy również zaliczyć system obciążenia składający się z trzech ciężarków o wadze 4,5 gramów każdy. Miejsce na nie wygospodarowano na dolnej pokrywie w tylnej części myszy, zaraz przed sporej wielkości teflonowym ślizgaczem, który w połączeniu z podobnym, znajdującym się na przodzie zapewnia wysoką płynność ruchu po podkładce. Nie przeszkadza w nim nawet 1,8-metrowy przewód ze złączem USB z pozłacanymi stykami w materiałowym oplocie, który jest zadziwiająco cienki i waży naprawdę niewiele.

A co z elementami, które kryją się nieco głębiej? Ventus jest napędzany laserowym sensorem Avago 9500, którego poziom DPI został wyznaczony w zakresie od 100 do 5700 punktów. Z kolei lewy i prawy przycisk opiera się na nagradzanych wieloma nagrodami przełącznikami Omron, które odznaczają się typową głośnością kliku i wysoką responsywnością. Równie wysoki poziom prezentuje porządnie osadzony, w pełni ogumowany scroll, którego łożysko nie ma żadnych luzów. Jego praca jest naprawdę zadowalająca, ponieważ przez charakterystyczne przeskoki informuje nas o aktywacji.

Oprogramowanie

Do Ventusa przeznaczono dwuinstancyjną aplikację. Pierwsza z nich skupia się na podstawowych ustawieniach myszy, a ze względu na wbudowaną pamięć wewnętrzną jesteśmy w stanie przechowywać do pięciu profili równocześnie. Te pozwalają na dostosowanie DPI, parametru LOD, częstotliwości odświeżania, przypisanie makr oraz funkcji do poszczególnych przycisków, oraz zmianę systemu podświetlenia. W przypadku czułości producent oddał w nasze ręce cztery poziomy od 100 do 5700 DPI z przeskokami co 100 jednostek.

Z kolei dodatek w postaci Tt eSPORTS PLUS+ pozwala na monitorowanie naszych poczynań myszką, ale jest to raczej mało użyteczny bajer. Nieco lepiej prezentuje się system OSD, który informuje nas o poziomie czułości i wybranym profilu. W obu przypadkach otrzymujemy przyjemne i proste w obsłudze aplikację, które borykają się z kilkoma błędnymi tłumaczeniami. Problemem okazuje się także mało responsywna zmiana profili za pomocą przycisków.

Podświetlenie

Ventus posiada jednokolorowe, równomiernie rozchodzące się czerwone podświetlenie w postaci małej wstawki na scrollu, lewym przycisku oraz loga serii pod ”systemem pasywnego chłodzenia”. Najprościej można je określić jako tradycyjne, bez przerostu formy nad treścią. Producent oddał w nasze ręce dwa tryby pracy — statyczny oraz bojowy, który ogranicza się do dostosowania częstotliwości pulsowania do częstotliwości kliku i robi to w naprawdę przeciętny sposób. Do jakości oświetlenia nie mam nic do zarzucenia, ale mam już zwyczajnie dość wszechobecnego połączenia czerni z czerwienią. Szkoda, że ThermalTake nie zdecydował się na pełne RGB, albo przynajmniej kilkukolorowe diody.

Sensor Avago 9500 w akcji!

Ta laserowa wariacja jest uznawana za jedną z najprzyzwoitszych, a jego implementacja w Ventusie sprawdza się naprawdę dobrze… ale do czasu. Deklarowany przez producenta zakres DPI znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale po przekroczeniu 3000 DPI pojawiają się dwa negatywne zjawiska. Się we znaki daje nasilający się szum wysokiej częstotliwości oraz interpolacja, której początkowe objawy zauważyłem już na poziomie 4000 DPI. Z kolei wszystkie poziomy czułości są obarczone niewielkim działaniem akceleracji pozytywnej, która występuje głównie podczas gry na niskich DPI (100-1500).

Odczułem również, że przy wolnych ruchach myszą pojawia się zjawisko lekkiej predykcji. Jednak jest to taki typ korekcji naszych ruchów, który bardziej pomaga, niż szkodzi, ponieważ podczas rozgrywki w strzelankach ułatwia celowanie do przeciwników za w miarę równymi osłonami. Z kolei parametr LOD jest czymś godnym uwagi, ponieważ na najniższych ustawieniach jakiekolwiek podniesienie myszki nad podkładkę równa się z praktycznie niezauważalnym ruchem kursora. W przypadku grania ”nadgarstkiem” na niskiej czułości jest to cecha na wagę złota.

Ergonomia

Moje subiektywne wrażenia z samego działania już znacie, a co z wygodą, jaką zapewnia Ventus? No cóż, w przypadku moich sporych dłoni symetryczna budowa o niezbyt dużej konstrukcji sprawia, że tradycyjny chwyt 1+2+2 nie wypada najlepiej, ponieważ mały (a nawet serdeczny) palec nie mieści się na myszy i nieustannie dotyka podkładki. Nawet samo ułożenie dłoni sprawiało, że po kilku godzinach pracy ta po prostu zaczynała mnie najzwyczajniej boleć. Mam również zastrzeżenia co do systemu obciążenia znajdującego się na tyle myszy. Przy wykorzystaniu trzech ciężarków jej waga nie rozkłada się równomiernie, co można odczuć podczas grania za pomocą dłoni i przedramienia. Na szczęście przy posługiwaniu się wyłącznie nadgarstkiem, ten problem znika.

Nie byłem jednak usatysfakcjonowany takim wynikiem, ponieważ Ventus jest zdecydowanie nie dla mnie. Ze względu na to poprosiłem o opinię mojego leworęcznego znajomego, który od zawsze korzystał z tego rodzaju sprzętu. Jego zdanie na jej temat jest zgoła inne — uważa, że jest to jedna z najwygodniejszych myszy dla graczy przyzwyczajonych do układu 1+3+1. Cenił sobie również przyciski boczne, których umiejscowienie pozwala na wygodną aktywację kciukiem i małym palcem (zależnie od tego, czy jesteśmy lewo, czy praworęczni).

System pasywnego chłodzenie jest zdecydowanie najbardziej charakterystyczną cechą myszy Ventus, dlatego i jemu należy się kilka zdań. Początkowo nie spodziewałem się, że kilka dziurek i zwyczajne wyżłobienie może w tak dużym stopniu przeciwdziałać poceniu się dłoni. Podczas ruchu myszką możemy poczuć na śródręczu wyczuwalny powiew powietrza, co przy podbramkowych sytuacjach w grach znacząco poprawia komfort. Minusem wspomnianego systemu jest oczywiście łatwość na zbieranie zabrudzeń, ale ich wielkość ułatwia czyszczenie np. za pomocą patyczka higienicznego.

Podsumowanie

Ventus pod względem designu, wykonania i sensora stoi na naprawdę wysokim poziomie, ale jego symetryczność i dostosowanie dla graczy leworęcznych będzie w wielu przypadkach przeszkadzać. Ostatecznie mogę polecić ją z czystym sercem wyłącznie dla użytkowników zwyczajnie przystosowanych do takich konstrukcji. Jeśli się do nich nie zaliczacie, to jedynym wyjściem będzie przetestowanie jej w praktyce.