Samsung ma w zwyczaju na początku roku nie tylko odświeżać swoją flagową linię telefonów w postaci serii S. Koreańczycy celują też w nieco niższe segmenty przy pomocy modeli A. Swoją nową odsłonę otrzymało między innymi Galaxy A8, którego to udało mi się przetestować. Czy będzie to nowy król umów u operatorów?

Galaktyczne wykończenie

Wygląd wśród średniej półki nie był zwykle szczególnym priorytetem, ale powoli zaczyna się to zmieniać. Te najbardziej awangardowe i najlepsze designy przeznaczone są oczywiście dla flagowych urządzeń, ale „średniaki” też wreszcie otrzymują nieco miłości. Nie inaczej jest z Galaxy A8, który naprawdę imponuje wyglądem. Plecki (zwłaszcza w szarej wersji) prezentują się świetnie, zaś przód to już w znacznej części wyświetlacz, bo Samsung zdecydował się na zaimplementowanie Infinity Display. Telefon mocno przypomina swoim wzornictwem lepszych braci w postaci takiego S9 i przez to daje poczucie obcowania z produktem premium. Stąd też śmiało mogę powiedzieć, że to jeden z lepiej wyglądających smartfonów w tym przedziale cenowym.

Warto jednak tu zaznaczyć, że Samsung nie zdecydował się w tym telefonie zaokrąglić bocznych krawędzi. Infinity Display przejawia się tu tylko i wyłącznie ucięciem znacznej części ramek z praktycznie każdej możliwej strony. Jeśli naprawdę nie lubicie technologii Edge, którą Koreańczycy zaimplementowali w swoich topowych produktach z przymusu, to A8 będzie jedyną współczesną opcją ze standardowym, płaskim rozwiązaniem.

Jakość wykonania Galaxy A8 również budzi podziw. Smartfon cały pokryty jest szkłem, zaś po bokach posiada aluminiowe wstawki. Niektórym osobom może się wydawać, iż jest to telefon duży, ale jego obsługa jest naprawdę wygodna. A8 jest w końcu zauważalnie mniejszy niż kolos zwany Note 8, co sprawia, że da radę go obsługiwać jedną ręką, choć przychodzi to z lekkimi trudnościami. A8 (2018) posiada również certyfikat IP68, co czyni go wodoodpornym (w granicach rozsądku). Wreszcie „średniaki” mogą przetrwać przypadkowe zalanie.

Czytnik linii papilarnych wreszcie został położony w ludzkim miejscu, czyli nie obok, a tuż pod obiektywem aparatu. Niektóre osoby z większymi dłoniami mogą narzekać na taki patent (vide Sławek z naszej redakcji), ale jako posiadacz małych łapek uważam to za komfortowe rozwiązanie. Samsung widać dobrze słucha opinii swoich nabywców i poszedł po rozum do głowy. Koniec z gimnastyką palców! Również funkcjonalność samego skanera w stosunku do Galaxy A5 (2017) została znacznie poprawiona. Wreszcie odblokowanie telefonu w ten sposób nie jest drogą przez mękę i nasz palec jest bardzo często wykrywany poprawnie. Nie można było tak od razu?

Jak przystało na Samsunga, mamy tu do czynienia z wyświetlaczem wykonanym w technologii Super AMOLED. Jego przekątna wynosi 5,6 cala. Rozdzielczość ekranu wynosi 2220 na 1080 pikseli, co daje nam łącznie zagęszczenie rzędu 441 pikseli na cal. Współczynnik wynosi tu 18,5:9, zatem A8 dumnie nadąża za wszelkimi trendami w branży mobilnej. Obraz jak przystało na Super AMOLED prezentuje się wręcz wybornie. Jasność jest wysoka, podobnie zresztą jak kontrast, zaś kolory powalają swoim odwzorowaniem. Nic dziwnego, w końcu jakby nie patrzeć to topowa technologia Samsunga. W porównaniu do Note 8, Galaxy A8 wypada naprawdę przyzwoicie i różnice między tymi dwoma ekranami są subtelne, dla niektórych niezauważalne (głównie tonacja czy temperatura barw, choć dochodzi też wyższa rozdzielczość). Wszystko wypada zatem w tym temacie świetnie, a na deser Samsung dorzucił i tutaj funkcję Always On Display, do której zdążyłem się już przyzwyczaić, a wręcz ją pokochać.

Galaktyczna moc

Galaxy A8 wyposażony został w ośmiordzeniowy układ Exynos 7885 z jednostką graficzną Mali-G71, które wspierane są przez 4 GB pamięci RAM. Może i w benchmarkach smartfon nadal stoi w tyle względem takiego S7, ale w samym użytkowaniu ciężko to odczuć. Doświadczenie było stosunkowo płynne i raczej obyło się bez jakichś większych zacięć systemu. 4 GB RAM spokojnie wystarczało do swobodnego multitaskingu i aplikacje sporadycznie musiały się dodatkowo doczytywać. Jeśli chodzi o gry to akurat układ Mali-G71 troszeczkę zawodzi, ponieważ jego wydajność nie należy do specjalnie górnolotnych. Niemniej jednak większość gier uruchamiał i dało radę prowadzić w nich płynną rozgrywkę. Mam jednak wątpliwości co do jego dłuższego życia, ale to akurat najlepiej pokaże czas.

Galaxy A8 posiada nakładkę Samsung Experience 8.5, która działa na podstawie Androida 7.1.1. W kwestii nakładki większych zmian względem S8 czy Note’a 8 nie ma. Niestety boli fakt implementacji Androida 7.1.1, zamiast wypychanego już wszem i wobec 8.0 Oreo. Tak, A8 oczywiście otrzyma stosowną aktualizację, ale czemu nie można było wypuścić telefonu wraz z najnowszym softem? Może Samsung boi się oburzonych posiadaczy S8, którzy dopiero zaczynają otrzymywać aktualizację? Tego ze swojej czarodziejskiej kuli wyczytać akurat nie mogę.

Galaktyczne… zdjęcia?

Galaxy A8 (2018) posiada trzy aparaty, z czego o dziwo dwa znajdują się z przodu. Główny obiektyw z tyłu posiada 16 megapikseli z przesłoną f/1.7 oraz laserowy autofocus. Zabrakło optycznej stabilizacji obrazu, której brak potrafi być odczuwalny. Niemniej jednak za dnia zdjęcia robione A8 wypadają naprawdę nieźle, przynajmniej na tle smartfonów ze średniej półki cenowej. Rezultaty zwyczajnie potrafią cieszyć oko, są stosunkowo szczegółowe, a oddanie kolorów również imponuje. Sensor stosunkowo szybko łapie ostrość, choć lekkie ruchy ręką potrafią czasem utrudnić zrobienie odpowiedniego ujęcia przez brak optycznej stabilizacji obrazu. W nocy jest już gorzej, bo gdzieniegdzie widać już artefakty kompresji, aczkolwiek jak na „średniaka” nadal nie jest tragicznie.

Dwa przednie obiektywy sugerowałyby jakąś rewolucję w przypadku selfie, ale niestety nigdzie jej nie odnalazłem. Kamerki mają rozdzielczość 16 oraz 8 MP, a do tego przysłonę f/1.9. Jedna z nich potrafi ująć jednak szerszy kąt, bo 85 stopni zamiast standardowych 76. Różnica jest niewielka, ale oprócz tego dostajemy też możliwość robienia selfie w trybie „live focus”, czyli z rozmytym tłem. Efekt jest całkiem niezły i powinien sprawdzić się przy robieniu kilku portretów podczas wycieczek.

Nagrywanie wideo okazało się być akurat sporym zawodem. Sensor jest w stanie nagrywać maksymalnie w rozdzielczości 1080p. Zdecydowanie zabrakło tutaj 4K, które stopniowo rośnie nam już na kolejny standard. Brak optycznej stabilizacji obrazu jest odczuwalny, gdy poruszamy się podczas nagrywania. Choć elektroniczny odpowiednik robi co może, to widać chwilowe zaniki ostrości. Niemniej jednak przy powolnym, statycznym poruszaniu sensor całkiem nieźle radzi sobie z filmikami.

Wydajność baterii mogę określić jako świetną jak na takie urządzonko. Podczas testowania Galaxy A8 wykręcałem wyniki w przedziale od 4,5 do 5,5 godzin SOT, co na tle niektórych telefonów może imponować. Smartfon spokojnie przetrwał ze mną dzień przy normalnym użytkowaniu (jakieś słuchanie muzyki, przeglądanie sieci/aplikacji, komunikacja ze znajomymi, oglądanie filmików) i potrafił mieć jeszcze zapas energii następnego poranka. Akumulator na plus.

Galaktyka nieco odległa

Galaxy A8 to naprawdę udany smartfon, którego największą bolączką może być jego cena, wynosząca w trakcie premiery 2000 złotych. Teraz model ten możemy znaleźć w sklepach w okolicach 1800-1900 złotych, co i tak trzyma się tej niebezpiecznej granicy 2 tysięcy. Za takie same pieniądze otrzymamy teraz lepsze Galaxy S7 czy takiego LG G6, które po dziś dzień sprawdzają się świetnie (choć wybór tego pierwszego bym już powoli odradzał przez nadciągające odłączenie go od aktualizacji oprogramowania). Z drugiej też strony po dopłaceniu około 400 złotych do tej stawki, spokojnie będziemy w stanie nabyć takiego OnePlus 5T… czy nawet samego Samsunga Galaxy S8! Byłoby zatem świetnie, gdyby A8 zdołało nieco stanieć, może gdzieś do okolic 1500, bo wtedy mógłbym zdecydowanie polecić to urządzenie. Dlatego też jeśli traficie na jakąś promocję, albo dobrą ofertę u operatora, to możecie brać ten smartfon bez większych zawahań. To kawał naprawdę porządnej technologii!