Samsung dwoi się i troi, aby ich technologie ulepszania standardowych LCD przebiły się przez poprzeczkę, jaką stawia im konkurencyjna technologia OLED. Samsung w teorii pracuje nad własnymi diodami microLED, ale do premiery pierwszych modeli opartych o tą technologię przyjdzie nam jeszcze zapewne trochę poczekać. Tymczasem, otrzymałem do testów “zakrzywionego” brata testowanego u nas modelu Q7F – przed Wami Q7C.

Wykonanie i design

Model Q7C nie różni się zbytnio wyglądem od pozostałych przedstawicieli serii Q7, poza tym, że jest zakrzywiony (jak się łatwo można domyśleć “C” w nazwie jest od Curved). Bezramkowa konstrukcja, szczotkowana pokrywa z tyłu, aluminiowy stojak, montaż VESA i znienawidzona przeze mnie skrzynka o nazwie One Connect. Dlaczego znienawidzona – opiszę dokładniej nieco później. Do tego naprawdę ekskluzywnie wyglądający pilot. W kwestii designu oraz jakości wykonania napisaliśmy już bardzo dużo dla serii Q7, także nie będę się tutaj powtarzał i skupię na innych aspektach, czyli samej wygody użytkowania, praktycznej pracy i działania TV na co dzień. Do testów otrzymałem model 55″ – są jeszcze warianty 49″ oraz 65″.

Matryca i obraz

W Q7C zastosowano 10-bitową, 120Hz matrycę VA, podświetlaną strefowo, co też jest znane z innych modeli serii Q7. Rozdzielczość, to oczywiście natywne 4k. Nie zabrakło też programowo-sprzętowych wodotrysków – mamy obsługę HDR (bez Dolby Vision) i kilka poprawiaczy płynności i zakłóceń typu Auto Motion Plus. Ich działanie jest widoczne, ale czy efekt się spodoba – to już każdy musi ustalić sam.
Przejdźmy teraz do jakości wyświetlanego obrazu. Telewizor ma zaprogramowane 4 tryby, HDR uruchamiamy osobno. Każde z predefiniowanych ustawień można dodatkowo regulować, poza oczywiście HDR, który pracuje w standardzie HDR10+ i dostosowuje się automatycznie do wyświetlanego obrazu. Z trybów predefiniowanych, najbardziej polubiłem Film, który redukuje wszystkie “upłynniacze” obrazu i ustawia lubiane, kinowe 25FPS, przez co filmy ogląda się bardzo przyjemnie. Tryb ten spisuje się też nieźle w odbiorze telewizji naziemnej, gdyż nie widać w nim aż tak bardzo niedoskonałości, jakie wynikają z antenowego przesyłu sygnału. Tryb film oraz HDR mają niestety tendencję do uciekania w ciepłe barwy, na szczęście da się je wyregulować.
Pozostałe tryby przydają się raczej przy graniu na konsoli i oglądaniu seriali animowanych albo z dużą ilością efektów specjalnych. Tryb dynamiczny świetnie spisywał się w tej roli i nieźle prezentuje się też tryb naturalny.

Jakość obrazu prezentuje się tak, jak można to przewidzieć – im ciemniej, tym gorzej. Jasne, kolorowe i dynamiczne sceny wyglądają wręcz nieziemsko, ciemniejsze sceny już nieco gorzej i robi się męcząco w ciemnych ujęciach. Strefowe podświetlenie robi co może, by dostarczyć jak najlepszą czerń, niestety wystarczy włączyć dowolną scenkę z Batman: The Dark Knight i widać backlight bleed, dimming i inne problemy matryc LCD. Jak widać – nawet najdroższe warianty tej technologii nie są w stanie całkowicie zniwelować tych minusów. Dodam jeszcze, że zakrzywienie panelu redukuje nieco problemy, związane np. z niskimi kątami widzenia matryc VA i zaliczam ten aspekt na plus.

Użytkowanie w praktyce

One for All – One Connect

Pora teraz ponarzekać na praktyczne aspekty Q7C. Zacznę od One Connecta, który jest rewelacyjnym rozwiązaniem… ale tylko jeżeli wieszacie telewizor na ścianie. Naprawdę, szanuję Samsunga za odwagę i zatwardziałe brnięcie w swoje pomysły, ale One Connect to w mojej ocenie dość nietrafiony pomysł. Jeżeli nie wieszamy telewizora na ścianie, to będzie nam sprawiał same problemy. Powoduje on straszny bałagan w kablach i do tego jest bardzo niepraktyczny. Jeżeli stawiamy telewizor na komodzie albo szafce RTV, to albo tracimy miejsce na półkach, albo stawiamy go pod samym TV, ALE i tak nie możemy go postawić w centralnym miejscu pod ekranem, bo kable wychodzące z tyłu będą zaczepiać się o stojak. Bzdura? Zobaczcie, jak to wygląda na zdjęciach – dodatkowe zasilanie dla samego OC, dodatkowy kabel światłowodowy i bezsensowne umiejscowienie złączy (np. antenowe powinny być umieszczone skrajnie). W moim secie mam tylko konsolę, telewizję naziemną i Internet podłączony przewodowo a bałagan się zrobił niemiłosierny.

Do tego samo wykonanie tej skrzynki też jest nie najlepsze – zrobiona w całości z błyszczącego plastiku, który zbiera kurz i ryski na potęgę. Po miesiącu użytkowania, skrzyneczka wygląda gorzej, niż czarne skrzynki po katastrofie samolotu. Jedynym plusem jest to, że jeżeli OC padnie, to możemy kupić drugi i dalej korzystać z TV.

Pilot

 

Przy okazji mojego poprzedniego testu, pisałem że piloty dodawane w zestawach przez praktycznie każdego producenta to pomyłka, ale Samsung chyba trochę jedzie po bandzie. Pilot rzeczywiście wygląda rewelacyjnie, działa też nie najgorzej, ma funkcje głosowe, można go sparować z innymi sprzętami, np. odtwarzaczem, ale konkurencja też oferuje te wszystkie opcje i do tego brak mu chociażby AirMouse. W tej cenie Samsung mógłby się nieco bardziej postarać i wyposażyć pilota chociażby w tą funkcję. Jeżdżenie strzałką po ekranie za pomocą przycisków nie poprawia wygody użytkowania podczas przeglądania Internetu.

System i sieć

System to najmocniejszy punkt Samsunga, chociaż niektórych funkcji i opcji trzeba się naszukać. Na szczęście chwila klikania i wszystko jest jasne. Za to należy się ogromny plus – Samsungowy Tizen dla TV jest responsywny, ładny, płynny i stabilny. Ma też sporą bibliotekę aplikacji – naprawdę nie mogę się w żadnym aspekcie do niego przyczepić. Inną kwestią jest samo działanie sieci – nie mam zielonego pojęcia dlaczego, ale w praktycznie każdym z TV, jakie posiadałem (nie tylko Samsunga) jest problem z prędkością Internetu. W pewnym momencie TV stwierdza sobie, że ma mnie gdzieś i postanawia spowolnić mi Internet do takiego stopnia, że YouTube nie odtwarza nic powyżej 360p, Twitch praktycznie umiera a Netflix zmienia się w Pixelfix 99% (tak, nie dość że widzę pojedyncze piksele, to jeszcze cały czas doładowuje treści). Nie mam zielonego pojęcia, czym to jest spowodowane – nawet jeżeli w mojej sieci jest aktywny tylko TV, to i tak potrafi złapać czkawkę na 5-10 min a potem wszystko śmiga. Nie ma żadnych aktualizacji w tle, w sieci mam skonfigurowany ręcznie QoS a i tak spowalnia. Dlatego też podłączyłem się po kablu do TV, ale poprawy niestety brak.

Podsumowania słów kilka

Może się wydawać, że dla Q7C jestem trochę zbyt surowy, ale ta surowość ma swoje uzasadnienie – telewizor ten kosztuje na ten moment 6500-7000zł a i tak jest to spora obniżka, wynikająca z redukcji cen telewizorów bazujących na OLED, które można już nabyć w podobnych cenach. W dniu premiery Q7C kosztował astronomiczne 8999zł, potem staniał do 7999zł i dopiero od tego roku jego cena wyraźnie się obniżyła. Stąd też moje oczekiwania, bo jeżeli Samsung nie dostarcza OLED, to powinien nadrabiać ten brak innymi aspektami. Niestety – gratisowa paczka aplikacji, świetny i bardzo dopracowany system oraz jakość dynamicznych i kolorowych scen nie są dla mnie wystarczająco przekonującym argumentem, abym skusił się na ten model. Konkurencja też dostarcza to wszystko i ich systemy też stają się coraz lepsze (nie wspominając już o pilotach z obsługą AirMouse). Niestety, ale odnoszę wrażenie, że Samsung gra w bardzo ryzykowną grę i stawia wszystko na swoją technologię microLED. Praktycznie każdy producent ma w swoim portfolio model OLED i Koreańczycy wydają się zostawać w tyle. Miejmy nadzieję, że na telewizory z microLED nie będziemy musieli długo czekać, ich cena nie będzie przesadzona i będą na tyle dopracowane, żeby od premiery miały szanse konkurować z OLED.

*pojawiające się na ekranie telewizora znaki towarowe oraz handlowe należą do ich prawowitych właścicieli i nie zostały celowo wypozycjonowane