promocja

Toyota Auris to samochód, który często przychodzi nam na myśl, gdy zastanawiamy się nad najpopularniejszymi obecnie hybrydami. Co ciekawe, choć auta z tym napędem na rynku goszczą już sporo czasu, to wciąż wiele osób podchodzi do nich nieufnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać. Postanowiłem zatem sprawdzić, jak prezentuje się odświeżona Toyota Auris i wiem jedno – hybryd nie trzeba się bać!

Odświeżona Toyota Auris robi wrażenie

Popularny Auris doczekał się odświeżenia – opisując je należy zacząć od zmian w wyglądzie zewnętrznym. Zmiany niby są drobne, niemniej dodają całości dynamizmu i elegancji (przeprojektowany przedni zderzak czy delikatnie zmienione klosze tylnych świateł to tylko niektóre z różnic). Nowa Toyota Auris rzeczywiście może się podobać, choć na pewno znajdą się krytycy. Grunt że japoński producent podołał zadaniu i zmiany idą w dobrym kierunku – nowym modelem zdecydowanie można pochwalić się na mieście.

Toyota Auris

Wersję hybrydową od zwykłej z zewnątrz odróżnia niebieska poświata w logo oraz dopiski Hybrid na przednich błotnikach oraz klapie bagażnika. Testowana Toyota Auris wyposażona była w koła z 16-calowymi, ciekawymi felgami, zaś składane lusterka z bocznym kierunkowskazem w ich dolnej części były dodatkowym smaczkiem. Dodajmy, że opisywana wersja to Toyota Auris Touring Sports Hybrid, czyli nowoczesne kombi z naprawdę ustawnym bagażnikiem o pojemności aż 600 litrów.

Toyota Auris tył

Wnętrze bez szału

Zmiany zewnętrzne to nie wszystko. Toyota Auris zmieniła się również wewnątrz, choć tu niestety prezentuje się nieco gorzej. Pionowa deska rozdzielcza dodaje toporności, a nie smukłości. Wrażenie trochę ratuje duży, kolorowy, dotykowy wyświetlacz pośrodku, osadzony pomiędzy przyciskami nawigacyjnymi, niestety również dotykowymi. Na rzecz dużego ekranu zrezygnowano ze wszystkich pokręteł i fizycznych przycisków do obsługi choćby radia. Nie do końca przemyślana decyzja, bo w końcu podczas jazdy wygodniej jest złapać wystający element w palce i przekręcić, niż odrywać wzrok z drogi i szukać powierzchni, w którą należy puknąć palcem. Na szczęście oprogramowanie wyświetlacza jest dość intuicyjne i reaguje na polecenia żwawo i płynnie, choć fabryczna nawigacja wizualnie raczej nie cieszy oka.

Toyota Auris wnętrze i kierownica

Kierownica jest wygodna, a tempomat to oddzielna wajcha, zlokalizowana pod tą od wycieraczek. Przyciskami na kierownicy można obsłużyć drugi, pionowy, kolorowy wyświetlacz ulokowany pomiędzy zegarami, co pokazuje, że Toyota Auris to ze wszech miar nowoczesny samochód. Trzeba przyznać, że wyświetlacz ten jest niezwykle przydatny i wyświetla bardzo czytelnie wszystkie niezbędne informacje. Jest też wystarczająco klarowny – szybki rzut okiem wystarczy do odczytania danych. Lewa tarcza zegarowa przedstawia tryb pracy silnika podzielony na trzy tryby: CHG, ECO i POWER. Działa to trochę inaczej niż zwykły obrotomierz i niestety nie jest aż tak użyteczne jak sposób tradycyjny. Obstawiam, że większość użytkowników zapomni o istnieniu tego wskaźnika niedługo po zakupie auta.

Nowa Toyota Auris oferuje za to czytelny prędkościomierz, choć zastanawia mnie zasadność uatrakcyjniania wrażeń wzrokowych kolejnymi niebieskimi poświatami, co dotyczy w zasadzie obu zegarów. Zadziwiła mnie również obecność klasycznego zegarka elektronicznego po prawej stronie centralnego wyświetlacza, a także projekt przycisków odpowiadających za zmianę temperatury klimatyzacji – oba te elementy zdecydowanie nie pasują do nowoczesnego samochodu drugiej dekady XXI wieku, choć pokazują azjatyckie zamiłowanie do pewnych tradycyjnych rozwiązań stylistycznych.

Toyota Auris zegary

Drążek automatycznej skrzyni biegów jest mały i znakomicie spełnia swoją rolę – momentalnie można wyczuć potrzebne aktualnie położenie skrzyni. Na plus należy zaliczyć także ciekawie wyglądające, okrągłe wywietrzniki, nie wymyślono natomiast żadnego atrakcyjniejszego rozwiązania na zaślepki od gniazda zapalniczki oraz minijack/USB. Materiały wykończeniowe wnętrza są dobrej jakości – trudno się do czegokolwiek przyczepić. Ciemne wnętrze przełamane jest kontrastowymi elementami w fotelach i drzwiach oraz przeszyciami w tym samym kolorze, chociaż nie zabrakło niestety kilku elementów z błyszczącego plastiku. Opisywana wersja była też wyposażona w szklany dach, który można elektrycznie odsłonić, co robi świetne wrażenie, zwłaszcza to pierwsze.

Toyota Auris wnętrze

No to jazda!

Opisując wrażenia z jazdy, nie można zacząć od niczego innego, jak od kilku słów o hybrydowym silniku, w jaki wyposażona była testowana Toyota Auris. Nie ma przecież bardziej charakterystycznej cechy jazdy samochodem z takim silnikiem niż kompletna cisza przy uruchomieniu auta przyciskiem, a także przy ruszaniu z postoju. Wyraźnie zwiększa to komfort podróżowania w korku oraz po miastach, czyli wszędzie tam, gdzie moc silnika elektrycznego będzie wystarczająca. Przy około 50 km/h włącza się silnik spalinowy, co o wiele łatwiej usłyszeć, niż poczuć. Pewnym mankamentem jest tutaj charakterystyka bezstopniowej skrzyni E-CVT, która przy przyspieszaniu utrzymuje obroty na wysokim poziomie – wiąże się to z dość głośnym dźwiękiem silnika spalinowego, po przesiadce z auta ze skrzynią manualną ma się wrażenie katowania silnika.

Toyota Auris silnik

Podawana przez producenta moc samochodu to 136 KM, przy czym moc silnika elektrycznego określana jest na 80 KM, a silnika spalinowego o pojemności 1.8 litra na 99 KM. Dzięki takiej mocy Toyota Auris przyspiesza od 0 do 100 km/h w około 11 sekund i osiąga maksymalną prędkość na poziomie 180 km/h. Moc ta może nie jest powalająca, ale w zupełności wystarcza do codziennej jazdy po mieście, a także do pokonywania dłuższych tras. Nie o świetne osiągi zresztą tu chodzi, lecz o niskie zużycie paliwa – Toyota chwali się wynikami poniżej 4 litrów w mieście, czyli tam, gdzie hybrydy czują się najlepiej. Poziom spalania rzeczywiście jest zadowalający, choć nie w trybie POWER, gdzie samochód natychmiastowo i żwawo reaguje na dociśnięcie gazu (a to za sprawą szybko aktywowanego silnika spalinowego) – wówczas wyniki spalania będą zbliżone do benzyny czy diesla z automatyczną przekładnią. Jeździć ekonomicznie trzeba się więc nauczyć, ale na pewno się to opłaci.

Toyota Auris maska

W przeciwieństwie do do klasycznych silników, Toyota Auris wyposażona w napęd hybrydowy osiąga gorsze rezultaty spalania w trasie – 7,5-8 litrów benzyny. Dodatkowo podróży przy prędkości zbliżonej do limitu na autostradzie czy “ekspresówce” towarzyszy spory hałas, co przekłada się na większe zmęczenie długą podróżą. Zawieszenie nie należy do tych najbardziej miękkich – auto przyzwoicie wybiera napotykane górki i dołki, natomiast czuć pewne utwardzenie zawieszenia w celu poprawy właściwości jezdnych. Na te ostatnie nie można narzekać – samochód prowadzi się dobrze i przewidywalnie, co jest także zasługą pewnego układu kierowniczego. Komfort jazdy zwiększa duża liczba dodatków: Auris jest w stanie rozpoznawać znaki z ograniczeniem prędkości i wyświetlać ich wartość na wyświetlaczu, może ostrzegać przed niesygnalizowaną (nieumyślną) zmianą pasa ruchu, a nawet samodzielnie parkować równolegle (widok samodzielnie obracającej się kierownicy jest rzeczywiście spektakularny!).

Czy Toyota Auris to synonim nowoczesnej hybrydy?

Hybrydowa Toyota Auris w podstawowej wersji to wydatek 86 900 zł (naszej, wzbogaconej wersji testowanej – ok. 100 000 zł) i zdecydowanie nie jest to zaporowa cena jak za samochód z tak nowoczesnym silnikiem. Cóż, to już nie te czasy, gdy auta hybrydowe kojarzone były z egzotyką i ogromnymi kosztami. Szukając samochodu do miasta zdecydowanie warto rozważyć zakup hybrydy zamiast silnika wysokoprężnego, a na rynku tych samochodów Toyota zawsze miała mocną pozycję. Nie inaczej jest w tym przypadku.

Jeśli interesujesz się motoryzacją, przeczytaj również: