E-sport kwitnie w Polsce w najlepsze. Mistrzostwa Intel Extreme Masters odbywają się po raz szósty w katowickim Spodku. Po raz kolejny udaliśmy się tam na miejsce, żeby celebrować to niezwykłe wydarzenie. Nasze wrażenia z pobytu postanowiliśmy spisać w tym oto tekście.

Co dzieje się w Spodku, nie zostaje w Spodku

Intel Extreme Masters w Katowicach to w zasadzie jedyna taka impreza, gdzie Polacy mogą zasmakować potęgi e-sportu w pełni i to w dodatku w jej najlepszym wydaniu. Spodek po raz kolejny wypełniło dziesiątki tysięcy miłośników tej prężnie rozwijającej się rozrywki, zaś ich energia ponownie zapewniła mi wystąpienie gęsiej skórki na przynajmniej parę następnych kilka tygodni. Oglądanie meczu piłkarskiego na żywo jest nieporównywalnym doświadczeniem w stosunku do transmisji telewizyjnej i tak samo jest zresztą w przypadku IEM-a. Spojrzenie na całą arenę z poziomu płyty i posłuchanie żywo kibicującego tłumu jest czymś niezapomnianym, zdumiewającym, a nawet wręcz przytłaczającym. To jest nieodłączna część tego wydarzenia i to dla niej właśnie jestem w stanie co roku stawiać się w Katowicach.

W tym roku Intel Extreme Masters składało się głównie z 3 gier, czyli StarCrafta II, Heroes of the Storm, PlayerUnknown’s: Battleground oraz Counter-Strike: Global Offensive. Tutaj akurat przyznam się bez bicia, że to właśnie CS ponownie najbardziej przykuł swoją uwagę. Zresztą była to najmocniej oblegana produkcja całej tej imprezy, ale trudno się temu dziwić, patrząc przez pryzmat popularności Counter-Strike’a. Nie mniej jednak bardzo interesujący, doświadczeniem było oglądanie w sumie pierwszych konkretnych zawodów w PUB:G. Jakby nie patrzeć jest to tytuł, który dopiero rozpoczął swoje raczkowanie w e-sportowym świecie. Nie ma on za sobą wieloletniej tradycji tak jak CS czy StarCraft, stąd organizatorzy, deweloperzy oraz sami gracze dopiero pracują nad standaryzacją formatu, a także zasad całego tego show. Nie sądzę też osobiście, żeby PUB:G był tworzony właśnie z myślą o e-sporcie, stąd też jego obecność traktowałem bardziej jako ciekawostkę. Jest potencjał na więcej, ale wszystko wymaga czasu.

Spora część osób oglądających finały rozgrywek w Katowicach może potwierdzić, że w tym roku widowisko było naprawdę niezwykłe. Obejrzenie wszystkich spotkań w dostępnych na IEM grach było dla mnie niestety niemożliwe. Niemniej jednak niedziela dostarczyła mi aż nadmiar emocji, którymi spokojnie będę jeszcze żył przez parę dni. Mistrzostwo w Counter-Strike’u w zasłużony sposób zdobyła szwedzka drużyna Fnatic, która pokonała w zasadzie faworyta całego turnieju – Faze Clan. Samo spotkanie składające się z 5 meczy było prawdziwą gratką, w dużej części zresztą bardzo wyrównaną. Chciałoby się, żeby każdy „CS-owy” finał wyglądał właśnie w ten sposób.

Możliwość oglądania samej sceny na żywo było również czymś naprawdę niezwykłym i absolutnie chylę czoła osobom, które zadbały o oprawę wizualną wydarzenia. Jego projektanci, a także techniczni specjaliści wręcz spisali się na medal. Sama scena wyglądała obłędnie, czemu pomogły tylko animacje wybuchu bomby czy też pięknie poruszające się ekrany z zawodnikami. Realizacja na topowym poziomie.

Pod kątem stricte organizacyjnym ciężko też zarzucić IEM-owi coś większego. Zapewne każdy będzie miał w tym temacie mocno odmienne zdanie, ale trzeba spojrzeć na wszystko również pod kątem skali całego wydarzenia. Ochrona, jej wsparcie, ale też i sami organizatorzy spisywali się naprawdę nieźle, także i tutaj IEM nie zawiódł.

IEM to coś więcej niż tylko e-sport

Oczywiście IEM to nie tylko samo oglądanie spotkań w Spodku. Po raz kolejny obok aren pojawiła się również część Expo, gdzie wszelakiej maści wystawcy mogli pokazać graczom całą gamę produktów ze swojego katalogu. Wymienienie wszystkich stoisk i omówienie ich po kolei byłoby ogromnym wyzwaniem, ale na miejscu pojawiło się chociażby Lenovo, Razer czy ku zdziwieniu wielu odwiedzających – Wedel. Ich stanowisko zresztą zrobiło na mnie największe wrażenie, bo choć nie pokazało najnowszej technologii, to zapewniło ciekawą oraz humorystyczną garść rozrywki. W moich oczach byli to zwycięzcy tegorocznego IEM-u. Mówię to jednak z perspektywy osoby, która większość pokazanego na Eexpo sprzętu albo miała już w rękach, albo wkrótce będzie go mieć. Nie pokazano żadnych nowości czy też nie ujawniono jakichś większych niespodzianek, ale ciężko się temu dziwić, bo IEM nie jest na to najlepszym miejscem. Dlatego też prezentacja znacznej części gadżetów nie była dla mnie niczym wybitnym. Niemniej jednak nie ja jestem targetem, a raczej młodsze osoby, które nie grają codziennie na urządzeniach wartych setki złotych. To one mogły posmakować gamingu na najwyższym technologicznym poziomie.

Przykład Wedla skłania jednak do małej refleksji, ponieważ pokazuje to, że e-sport nie jest już w kręgu zainteresowań tylko i wyłącznie firm z technologiczno-growej branży. Jak widać również marki kompletnie niezwiązane z tym światem, przyglądają się z uwagą jego potężnej ekspansji. Sporo większych graczy bada jeszcze grunt i pole do samej inwestycji. Z roku na rok Expo prawdopodobnie będzie zapełniane przez koncerny kompletnie niezwiązane z gamingiem jako takowym i w takim tempie rozwoju tego biznesu, jest to wręcz nie do uniknięcia. Jeśli za kilka lat jednym z większych wystawców będzie Mercedes wraz ze swoimi nowymi samochodami, to nie będzie to jakoś specjalnie wielka niespodzianka. W końcu Audi już teraz jest jednym ze sponsorów duńskiej formacji Astralis, stąd też ekspansja koncernów na tym terenie rozpoczęła się, a raczej trwa już w najlepsze.

Największy przystanek e-sportu w Polsce

Jeśli uważacie się za fanów e-sportu i nie byliście jeszcze w katowickim Spodku na finałach Intel Extreme Masters, to chyba najwyższa pora zacząć zbierać zaskórniaki, żeby wybrać się tam w przyszłym roku. Nie będzie niczym odkrywczym, jeśli powiem, że w Polsce nie spotkacie drugiej imprezy na taką skalę i o tak wysokim poziomie, właśnie w tematyce „wirtualnego sportu”. Nie pozostało mi nic innego jak mieć nadzieję, że wkrótce doczekamy się w naszym kraju więcej takich wydarzeń jak właśnie IEM. E-sport rośnie w siłę i życzę sobie jak również Wam tego, żeby Polska była jednym ze znaczących przystanków, a może i nawet centrów tej elektronicznej rozrywki.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!