Rosyjska firma zbrojeniowa ujawniła niedawno, że w najbliższej przyszłości stworzy sterowany zdalnie czołg. Wicepremier Rosji, Dmitrij Rogozin, zapowiedział w związku z tym, że „do takich pojazdów armia nie potrzebuje czołgistów, a graczy World of Tanks”.

Jest to dosłowny cytat wyciągnięty z jego Twittera, który można znaleźć zapisany cyrylicą powyżej. W kontekście planów firmy Uralvagonzavod na stworzenie T-90 sterowanego zdalnie z odległości od 3 do 5 kilometrów brzmi to całkiem logicznie. Najwidoczniej pan Rogozin pała pewną sympatią do graczy – już wcześniej twierdził, że jego zdaniem już niedługo będziemy świadkami sytuacji, w której na polu bitwy dronów „nerdy w okularach” będą niszczyć „przystojnych atletów walczących na niższym poziomie technologicznym”.

Czy zdalnie sterowane T-90 będą odpowiednim wsparciem dla wielokrotnie przez nas zapowiadanych czołgów Armata? Odpowiedź na to pytanie dostarczą prawdopodobnie pierwsze polowe testy tego rozwiązania. Możemy się spodziewać, że niezależnie od werdyktu, w najbliższych dniach World of Tanks będzie przeżywał prawdziwy najazd rosyjskich graczy… a nie, przepraszam, cofam tą wypowiedź. Już go przeżywa, tak samo jak np. Counter Strike: Global Offensive, Call of Duty, Battlefield…

[źródło: rt.com; grafika: World of Tanks]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej