Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Rząd zdejmuje kolejne obostrzenia w funkcjonowaniu różnych gałęzi gospodarki. Otwarte są już salony kosmetyczne i fryzjerskie, bary i restauracje, a w sklepach wielkopowierzchniowych mamy tłumy jak dobre dwa miesiące temu. A salony tatuażu? Nadal zamknięte i są sukcesywnie pomijane w odmrażaniu gospodarki. Choć tak sterylnie jak w w dobrych salonach nie jest w wielu szpitalach.

Salony tatuażu mocno obrywają w ostatnich tygodniach

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Zamknięto je jako jedne z pierwszych. Za to otwarte zostaną na samym końcu. Coś czuję, że nawet na siłowni pojawię się wcześniej, niż pozwolenie na wznowienie działalności dostaną salony tatuażu. Są one sukcesywnie pomijane we wszelkich możliwych planach rządu. Powstała nawet specjalna petycja branży skierowana do premiera Morawieckiego.

Pojawiły się też głosy, że działalność studiów tatuażu może zostać całkowicie zdelegalizowana. Dlaczego? No przecież to syf, gołe rany, nakłuwanie ciała, wirusy latają w powietrzu… Prawda jest taka, że wszystko to można włożyć między bajki.

Chcielibyście szpitale tak sterylne jak salony tatuażu

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Dobre salony tatuażu, bo tylko o takich tutaj mówimy, ze swoim reżimem sanitarnym są lata świetlne przed fryzjerami i kosmetyczkami. Oczywiście nie mówimy tutaj o bracie kumpla, co to tatuuje w piwnicy po znajomości. Po kolei.

Miejsce pracy tatuatora jest w zasadzie sterylnie czyste. Łóżko, krzesło, kozetka na którym siedzi klient jest owinięte folią. Zakładaną przed rozpoczęciem pracy i zdejmowaną od razu po jej zakończeniu. Całość jest następnie spryskiwana płynem dezynfekującym, nierzadko łącznie z podłogą i dokładnie wycierana. Folią owinięty jest też przewód maszynki do tatuowania, bo często dotyka klienta.

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Tatuator w trakcie pracy nie dotyka klienta bez rękawiczek. A jeśli ktoś spróbuje Ci zrobić tatuaż bez nich, to czas zmienić salon i to natychmiast. Rękawiczki są zmieniane po każdej przerwie, a artysta nie dotyka rękoma nic innego poza narzędziami pracy i klientem. Każda przerwa, dotknięcie czegoś innego lub odejście od stanowiska oznacza zmianę rękawiczek na nowe. Tatuowane miejsce i powstająca w tym miejscu rana jest w trakcie sesji wielokrotnie przemywana i utrzymywana w idealnie sterylnych warunkach. Do tego wielu tatuatorów pracuje w maseczkach i nie potrzebuję do tego żadnych wytycznych sanitarnych.

To nie są wcale wytyczne, które salony tatuażu muszą spełniać po ponownym otwarciu. To zwykła codzienność większości z nich, praktykowana od lat.

Salony tatuażu niechętnie mówią o swojej sytuacji

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Salony tatuażu obawiają się o swój dalszy los i niechętnie mówią o obecnej sytuacji. Ciężko się im dziwić. W końcu nie wiadomo kiedy do drzwi zapuka Sanepid i dopatrzy się zbyt niskiego poziomu mydła w dozowniku w łazience. Do otwartej krytyki decyzji władzy trzeba dzisiaj podchodzić bardzo ostrożnie.

Właścicielka jednego z warszawskich salonów tatuażu powiedziała nam:

Od 31 marca do odwołania mamy zakaz prowadzenia działalności. Na początku było to zrozumiałe ponieważ jest epidemia i praktycznie każda branża miała taki zakaz. Niektóre studia tatuażu ok miesiąca przed ostatecznym zakazem, ze względu na bezpieczeństwo klientów, zawieszały działalności. Do tego pomimo niesamowitego wzrostu cen w tamtym okresie sprzętu typu rękawiczki, maseczki, dezynfekcja, wiele salonów postanowiło wspomóc walkę z COVID, przekazując sprzęt szpitalom i organizacjom walczącym z epidemią. Pomimo takich działań i wysokiego rygoru sanitarnego jaki od zawsze stosowany jest w branży zostaliśmy bezpodstawnie w sposób przebiegły przez rząd rozdzieleni od branży beuaty po to, żebyśmy nie mogli być otwarci.

Moim zdaniem jest to dyskryminacja nas jako przedsiębiorców. Obecnie sytuacja dla wielu osób jest dramatyczna – jako pracodawca zostałam odcięta od źródła dochodu, pomoc rządu ledwo wystarcza na wypłaty nie wspominając o kosztach stałych, między innymi czynsz prąd itp. O kosztach życia typu jedzenie już nie wspomnę. Niestety jeśli sytuacja nie zostanie uregulowana w czerwcu będę zmuszona zamknąć działalność i wyprowadzić się z kraju do miejsca gdzie tatuatorzy mogą już pracować. Często zapomina się do czego doprowadziła ta decyzja rządu – doprowadziło to do czarnej strefy – czyli tatuowania w tak zwanym podziemiu, tatuowania w mieszkaniach, a nie w kontrolowanych i bezpiecznych warunkach jakim jest legalnie działające studio.

Salon tatuażu i kosmetyczka to to samo? Jak widać nie do końca

Salony tatuażu nadal zamknięte. Choć bywają bardziej sterylne niż szpitale

Zapewne znajdzie się sporo zakładów kosmetycznych, które oferują podobne warunki reżimu sanitarnego jak salony tatuażu. Ale bądźmy szczerzy, wiele z nich, a szczególnie kosmetyczki pracujące w domach swoich lub klientek mają bardzo daleko do utrzymywania choćby zbliżonego poziomu sterylności miejsca pracy. Nawet jeśli chodzi np. o rękawiczki. Musimy tutaj też zdawać sobie sprawę z tego, że taka forma prowadzenia działalności też buduje trochę krzywdzący stereotyp kosmetyczki. Zapewne potwierdzą to profesjonalne salony.

Kolejną kwestią jest kontakt z klientem. Kosmetyczka lub fryzjer, mówiąc wprost, wiszą na kliencie. W końcu nie ma innego wyjścia. Nie da się ułożyć fryzury lub dokleić rzęs na odległość. Jak to wygląda w salonach tatuażu? Zdecydowana większość prac jest wykonywana na kończynach. Nierzadko więc tatuator zachowuje wtedy podręcznikowe 1,5 metra odległości od twarzy klienta. Oczywiście są tatuaże na klatce piersiowej, szyi, czy głowie, co wymaga zmniejszenia odległości. Ale takich prac jest naprawdę niewiele i to w zasadzie wyjątki potwierdzające regułę.

Jeszcze jedną ważną kwestią jest makijaż permanentny brwi, czyli… w zasadzie tatuaż. Wykonywany przez kosmetyczki. Nie słyszałem, aby wykonywanie tego zabiegu zostało zakazane po otwarciu zakładów kosmetycznych.

Mimo wszystko to właśnie salony tatuażu są obecnie uznawane za te złe i niebezpieczne miejsca, które muszą być koniecznie zamknięte. To absurd i wiara w nieprawdziwe stereotypy dotyczące tej profesji. Ale zamiast zgłębić temat i dowiedzieć się, jak to wygląda naprawdę, lepiej jest profilaktycznie trzymać ludzi bez pracy. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych logicznych przesłanek ku temu, aby utrzymywać tatuatorów bez pracy. Ku chwale przywrócenia gospodarki do normalności.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News