promocja

Prędzej czy później musiało do tego dojść. Sfrustrowani użytkownicy dali upust swoim emocjom i złożyli pozew sądowy Samsungowi za to, że firma nie zadziałała zbyt szybko tuż po pierwszych, publicznych doniesieniach o eksplodujących Galaxy Note 7. Już biegnę po popcorn.

Głównym zarzutem 3 oskarżycieli z New Jersey w USA jest to, że Samsung w czasie, gdy był zajęty trwającą od kilku dni do paru tygodni wymianą, nie był w stanie zapewnić użytkownikom odpowiedniego zamiennika. Sprawa skupia się jednak na osobach, które postanowiły wykupić Note 7 u swojego operatora. Od momentu uruchomienia programu wymiany wadliwych Galaxy Note 7 i zanim sprzęt został odebrany od właścicieli, a później do nich odpowiednio zwrócony, minęło trochę czasu. W tym okresie klienci musieli stale ponosić odpowiednie opłaty wedle swojego planu, nawet w momencie, gdy nie mogli bezpiecznie korzystać z urządzenia… albo w ogóle używać go w jakikolwiek sposób.

Samsung powiedział, że nie zamierza komentować tego pozwu. Z jednej strony i tak są obecnie w bardzo nieciekawej sytuacji, a z drugiej sprawa wydaje się mocno naciągana. Oskarżyciele opisują swój problem, jak gdyby ponieśli ogromne straty materialne, ale ostatecznie firma zwróciła wszystkim pieniądze. Podejrzewam, że operatorzy w takiej sytuacji mogą udostępnić też inny model w korzystnej cenie, albo umożliwić zerwanie umowy. Spójrzmy też na to z tej strony – program wymiany urządzeń nie trwał zbyt długo, a cała afera została zamknięta w przeciągu niecałego miesiąca. Abonenci mogli zatem pokryć w tym czasie maksymalnie koszta adekwatne do opłaty za pierwsze 30 dni. To zapewne niewielka kwota, która tak czy siak na pewno już wróciła, albo wróci już niedługo do portfeli nabywców.

źródło: eteknix.com | zdjęcie: magazynt3.pl