Od premiery Galaxy Note 7 minęły już dobre dwa miesiące i od tamtej pory Samsung nadal nie wie, co mogło być główną czynnikiem samozapłonów oraz eksplozji ich nowych urządzeń. Prawdopodobnie przyczyną tak wielkiej katastrofy, zarówno wizerunkowej, jak i finansowej wydaje się rzecz, którą korporacja tej skali nie powinna się zbytnio kierować – pośpiech. 

Wszyscy dobrze znamy historię z Galaxy Note 7, która niestety nie uzyskała swojego szczęśliwego zakończenia. W sierpniu dowiedzieliśmy się, że smartfony z tej serii potrafią się zapalić, ale Samsung traktował te doniesienia z przymrużeniem oka. Dopiero większa ilość zgłoszeń i silny nacisk ze strony konsumentów sprawił, że firma zdecydowała się wycofać produkty z rąk klientów. Koreańczycy mylnie twierdzili, że wina leży po stronie akumulatorów i szybko zmienili ich dostawcę, ale decyzja ta również skończyła się fatalnie. W końcu wiemy, że zamienniki odesłane z powrotem również stawały w ogniu, a to stało się ostatnim gwoździem do trumny, który ostatecznie spowodowało, że Note 7 zdecydowano wycofać ze sprzedaży raz na zawsze.

Samsung postanowił załatwić całą sprawę zbyt szybko, jeszcze zanim afera zdążyła się dobrze nagłośnić, a klienci rozpoczęli wysyłanie fali pozwów. Producenci Galaxy Note 7 nie chcieli dać sobie więcej czasu na dokładne przeanalizowanie problemu i nawet odrzucili ewentualną pomoc z zewnątrz. Jak donosi Wall Street Journal, amerykańska Komisja Bezpieczeństwa do Spraw Produktów Konsumenckich (wolne tłumaczenie Consumer Product Safety Commission) została zaskoczona przez program zwrotu Galaxy Note 7, który wystartował 2 września. Komisja ta nadzoruje wszelkie akcje tego typu i zwykle pomaga w odnalezieniu przyczyn ewentualnych usterek. Samsung optował za kompletnie innym rozwiązaniem, czyli szybką wymianą jakby się wydawało „uszkodzonych baterii”. Dzięki temu producentowi udało się uniknąć zabawy w formalności, ale też zapobiegło to głębszemu zbadaniu sprawy przez regulatorów. Również sama komunikacja między Samsungiem, a Komisją nie przebiegała zbyt dobrze, a to mogło zakończyć się dla Koreańczyków nieciekawymi konsekwencjami.

Mija nam powoli końcówka października, a Samsung w swoich laboratoriach nadal bada ciekawy przypadek Galaxy Note 7. Wina nie leży raczej po stronie baterii, bardziej jest to już kwestia innych elementów. Podejrzewa się tu oprogramowanie telefonu bądź pojedyncze obwody elektryczne. Problem trzeba jednak odnaleźć i dobrze przeanalizować jeszcze przed wypuszczeniem na rynek nowych Galaxy S8. Ich premiera rzekomo została już przesunięta o dwa tygodnie. To mnóstwo czasu dla inżynierów Samsunga do popracowania. W ich rękach leżą bowiem przyszłe losy korporacji, której to renoma i tak została potężnie nadszarpnięta.

źródło i zdjęcie: wsj.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!