Premierę nowych modeli z topowej serii S mamy już za sobą, choć Samsung w tym roku nie ustrzegł się masowych wycieków i tak naprawdę zdjęcia, jak i całą specyfikację S10 mogliśmy poznać już kilka tygodni temu. Pomijając ten fakt, firma była na tyle uprzejma, że pozwoliła mi bliżej zapoznać się z premierowymi urządzeniami na kilka dni przed ich oficjalnym upublicznieniem.

Czasu nie było zbyt dużo, więc na obszerniejsze wnioski końcowe trzeba będzie poczekać, aż sprzęt trafi do redakcji na dłuższe testy (mam nadzieję, że nastąpi to niebawem). W każdym razie te kilka godzin obcowania z dwoma modelami serii S10 napawało mnie optymizmem i utwierdziło w przekonaniu, że było na co czekać.

Wzornictwo

Co do samego wyglądu, to na podstawie wcześniejszych wycieków i pojawiających się zdjęć każdy mógł wyrobić sobie zdanie na ten temat. Zamiast oklepanego „notcha” Samsung postawił na mały otwór w ekranie, umieszczając tam przedni aparat (w przypadku modelu S10+ – dwa aparaty). Dzięki tym zabiegom wyświetlacz (proporcje 19:9, rozdzielczość 3040×1440, zagęszczenie 550 – 522 ppi) wypełnia praktycznie cały front urządzenia, a pozostała cześć ramki okalającej zanika na tle całej konstrukcji. Szczególnie że ekran to najnowszy Super AMOLED Infinity-0 wspierający HDR10+ o wysokim współczynniku jasności (800 nitów) co jeszcze bardziej potęguje wrażenie kompletnej bezbramkowości i obcowania praktycznie z samym wyświetlaczem. W przypadku modelu S10 ekran ma przekątną 6.1 cala a wersja z plusem (S10+) 6.4 cala oba chroni szkło Gorilla Glass 6 i został on delikatnie zakrzywiony na krawędziach, choć w mniejszym stopniu niż miało to miejsce w serii EDGE.

Sam korpus obudowy może się poszczycić aluminium serii 7000, co ma zapewnić jeszcze lepszą trwałość i wytrzymałość na przypadkowe uszkodzenia. Oczywiście producent nie zapomniał o normie ochronnej IP68 (odporność na pył i zanurzenia w wodzie – maksymalna głębokość do 1 m przez 30 minut). Całość prezentuje zwartą i solidną konstrukcję o grubości 7,8 mm i jest zgodna w przypadku obu modeli, różnica wagowa to 18 gram na rzecz S10+ (S10 = 157 g. / S10+ = 175 g.)

Przyjemna specyfikacja

Całą nową serię napędza najnowszy procesor Samsunga Exynos 9820 wykonany w technologii 8 nm, wspierany przez 8 GB pamięci operacyjnej RAM. Wreszcie producent nie poskąpił pamięci i obie wersje otrzymają jej tyle samo, różnica będzie tkwić w pojemności przeznaczonej na dane (128 lub 512 GB + karty microSD). Niestety nie miałem możliwości sprawdzić, jak urządzenia radzą sobie w testach syntetycznych, ale mogę wnioskować, że będzie to ścisła czołówka.

Kolejna zmiana to integracja czytnika biometrycznego w ekranie, nie jest to klastyczne rozwiązanie znane z modeli konkurencji. Różnica polega na tym, że będzie to czytnik ultradźwiękowy, wykorzystujące fale do tworzenia trójwymiarowej mapy opuszka palca. Dzięki temu będzie się charakteryzował dużo dokładniejszym pomiarem, co przekłada się na jego szybsze działanie. Faktycznie pierwsze testy wykazała, że to rozwiązanie sprawuje się dużo lepiej niż u konkurencji.

Jak łatwo się domyślać, urządzenia tuż po wyjęciu z pudełka będą działać pod kontrolą Androida 9.0 Pie z autorską nakładką One UI.
Bardzo cieszy mnie fakt, że Samsung nie zrezygnował ze standardowego złącza 3,5 mm i nadal za sprawą przejętej firmy AKG rozwija jakość dźwięku. Zarówno dzięki markowym słuchawkom, które znajdziemy w komplecie, jak i głośnikom stereo oferującym dźwięk przestrzenny z technologią Dolby Atmos.

Rzut oka na aparat

Zmieniła się także fotograficzna strona urządzenia, oba modele zostały wyposażone w trzy obiektywy, dwa o rozdzielczości 12 Mpix i dodatkowy szerokokątny 16 Mpix (f/2.2). Pierwszy stanowi odwzorowanie tego, co uświadczyliśmy w modelu S9, czyli zmienną przysłonę (f/1.5-f/2.4, OIS, Dual Pixel), drugi zaoferuje 2x bezstratny zoom optyczny (f/2.4, teleobiektyw), a ostatni, jak sama nazwa wskazuje, umożliwi uzyskanie szerokich ujęć (f/2.2, szerokokątny – 123 stopnie). W przypadku obiektywu szerokokątnego będziemy mogli wykorzystać poziomicę i system niwelujący wszelkie aberracje. Dodatkowo polepszono sztuczną inteligencję, która w obecnej wersji będzie sugerować dobór właściwego kadru i rozpoznawać scenerię wykorzystując obszerną bazę danych.

Kolejna diametralna zmiana dotyczy przedniego obiektywu, Samsung wyszedł z założenia, że selfie jest tak samo istotne. jak cała reszta. Dzięki czemu z przodu umieszczono obiektyw o zbliżonych parametrach jak z tyłu 10 Mpix (f/1.9) z Dual Pixel (4K) dodatkowo wersja S10+ otrzyma jeszcze jeden przedni obiektyw odpowiadający za głębie 8 Mpix (f/2.2, czujnik głębi). Tutaj także nie miałem możliwości przeprowadzić szczegółowych testów, tym samym zaprezentować próbek. Mimo to sama specyfikacja i szerokie spektrum dodatkowych opcji ma szansę zmienić proporcję sił na rynku mobilnej fotografii.

Bateria

Ostatnią istotną nowością stanowi rozbudowany tryb ładowania bezprzewodowego z możliwością zasilania zewnętrznych urządzeń, w tym nowych słuchawek Samsung Galaxy Buds czy zegarków Galaxy Active, na tym jednak nie koniec, bo wspierane będzie każde urządzenie w standardzie Qi. Oczywiście wszystko okraszone jeszcze szybszą technologią ładowania. Akurat ten aspekt nie zrobił na mnie wrażenia, bo konkurencja zaoferowała to już wcześniej. Pojemność samego akumulatora to 3400 mAh – S10 i 4100 mAh – S10+, jak widać, nie są to zatrważające wartości, ale dzięki rozbudowanym funkcją energooszczędnym powinny wytrzymać 1,5 dnia pracy w porywach do 2 dni.

Podsumowanie

Patrząc trochę z boku na najnowszą serię S10 widać, że Samsung starał się zatrzeć różnice występujące pomiędzy dostępnymi modelami, nawet wyświetlacz nie robi już takiego wrażenia, jak w modelach poprzednich. Przekątna 6.1 cala (S10) a 6.4 (S10+) nie jest tak ogromna, a i pod względem budowy oba modele są bardzo podobne. Poza tym odniosłem wrażenie, że cała seria jeszcze bardziej upodobniła się do produktów z nadgryzionym jabłkiem w tle, zarówno pod względem wyglądu, jak i cen. Nie mówię, że to źle, ale poprzednie serie przemawiały do mnie bardziej. Mimo wszystko trudno przejść obojętnie obok najnowszych modeli Samsunga, bo to naprawdę kawałek solidnej elektroniki emanujący klasą premium.

Za ile

Niestety jak zawsze trzeba liczyć się ze sporym uszczupleniem portfela, ceny zaczynają się od:

Galaxy S10:

  • za wersję: 8 / 128 GB = 3949 zł / wariant: 8 / 512 GB = 4999 zł

Galaxy S10 Plus:

  • za wersję: 8 / 128 GB = 4399 zł / wariant: 8 / 512 GB = 5499 zł

Samsung zaoferuje jeszcze jedną i mocno ograniczoną pod względem dostępności wersję modelu S10+, całkowicie ceramiczną i wyposażoną w 12 GB pamięci RAM, a także w aż 1 TB danych za jedyne 6999 zł.

W tekście celowo pominąłem najtańszy model Galaxy S10e, którego nie miałem możliwość obejrzeć ani wstępnie ocenić. Z drugiej strony to najuboższy odpowiednik pozbawiony wielu elementów występujących w droższych wariantach, a także i najmniejszy (ekran 5.8 cala), choć nadal wpasowujący się w nowy styl całej linii (cena za jedyny dostępny wariant 6 / 128 GB to 3299 zł)

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej