Wczoraj, późnym wieczorem Samsung po wielu latach oczekiwania zaprezentował w końcu urządzenie z elastycznym wyświetlaczem. Chwilę później internet zalała fala komentarzy od moich kolegów z branży – tych polskich jak i zagranicznych. I tak wyczytać można, że produkcja telefonu ruszy „na dniach”, że telefon jest poręczny i ze wszech miar przełomowy a na jego widok opada szczęka.

Podziwiam tych, którzy widząc to co ja wyciągają takie wnioski

Moja szczęka znajduje się jak najbardziej na tym samym miejscu, którym była przed prezentacją. Samsung de facto nie pokazał wczoraj niczego, co w jakikolwiek sposób by szokowało. Po latach patrzenia na filmik konceptowy pokazanie skądinąd opatrzonej już formy samego telefono-tabletu wrażenia nie robi. Tym bardziej, że kilka dni wcześniej ubiegł ich chiński FlexPai. Daleki byłbym również od oceny poręczności telefonu oraz oceniania jego grubości. Wczoraj wyświetlacz zatopiony był – wg mojej oceny – w tak zwanym Universalboxie a zatem czarnej obudowie maskującej jakikolwiek wygląd telefonu. Ciężko tutaj zatem określać poręczność, wygląd czy też nawet przekątną ekranu. Cały czas nie znamy specyfikacji ani nawet materiałów, z jakich elastyczny telefon zostanie wykonany.

Moje obawy co do oprogramowania cały czas pozostają aktualne

Samsung pokazał efektowne wideo, wedle którego będzie można korzystać z trzech jednocześnie otwartych aplikacji. Gdyby to było prezentowane na iOS, zaklaskałbym z radości. Mamy jednak do czynienia z Androidem, który cierpi na brak sensownego oprogramowania dla tabletów. Czy zatem rozkładany telefon miałby odmienić ten trend? Szczerze wątpię. Jak na razie mamy do czynienia z jednym urządzeniem co prawda od topowego producenta, ale to wciąż za mało by liczyć, że idea tabletów wróci do łask. Rozsądek jednak podpowiada, że jeśli tablety nie wrócą w tej formie, to nie wrócą już w żadnej.

Na dziś koreański producent ma jednak zupełnie inny problem z oprogramowaniem – zwróćcie uwagę ile czasu zajmuje przejście telefonu ze stanu „tablet” do stanu „telefon” po jego złożeniu. Jest to co najmniej kilka sekund i jest to co najmniej kilka sekund za długo. Oceniając wyłącznie na bazie tego krótkiego materiału – trwa to tyle co przełączenie Galaxy S9 z trybu telefonu do trybu Dex. Tyle, że tam robimy to bardzo rzadko o ile w ogóle. Przy elastycznym telefonie będziemy to robić czasem nawet kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt razy dziennie. Stawiam dolary przeciw orzechom, że po tygodniu użytkownicy będą tym sfrustrowani

To kiedy ta premiera?

Nie znam daty dokładnie, ale Samsung dał nam bardzo konkretne wskazówki na temat tego, kiedy możemy spodziewać się ich elastycznego telefonu na rynku. W mojej ocenie będzie to okolica września a więc zwykle data premiery… Galaxy Note’a.

Zatem wcześniejsze przecieki, że Flex ma być nowym Note’m zdają się pokrywać. Skąd ten wniosek? Koreańczycy powiedzieli, że oprogramowanie powstaje w ścisłej współpracy z Googlem i będzie to częścią Androida. Google nowe iteracje systemu zapowiada na własnej imprezie Google I/O, która odbywa się w maju. Zatem obsługa składanych ekranów wraz obsługą trzech aplikacji zadebiutuje dopiero w Androidzie R.

Trzeba przyjąć, że Koreańczycy będą potrzebować i tak przynajmniej miesiąca-dwóch na dopracowanie swojej nakładki wraz z nową dystrybucja Androida, do tego masowa produkcja urządzenia, marketing, transport. Nie można również zapominać, że na pierwszą połowę roku zaplanowana jest premiera Galaxy S10. Żaden producent nie wypuści dwóch lokomotyw na rynek w tym samym półroczu, bo to zabiłoby sprzedaż zarówno jednego jak i drugiego modelu.

Fajny prototyp

Biorąc wszystko powyższe Samsung wczoraj… nie zaprezentował niczego szczególnego. A przynajmniej niczego więcej niż Chińczycy. Nie da się ukryć, że na ten ruch czekali wszyscy – akcjonariusze, użytkownicy jak i konkurencja. Odnoszę jednak wrażenie, że było to bardziej zamanifestowanie, że cokolwiek robią w tym kierunku z obawy, że taki Huawei może ich ubiec niż rzeczywiście chęć pokazania urządzenia. Do tego ostatniego jeszcze długa droga. A my, musimy uzbroić się w cierpliwość.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!