Seria Assassin’s Creed zaczynała niepozornie, lecz osiągnęła na tyle duży sukces, by stać się kolejnym tasiemcem w branży gier. Jako, że niedługo premierę będą mieć kolejne dwie odsłony, czas na podzielenie się moją opinią odnośnie marki i jej przyszłości.

Gdy w 2008 roku premierę miała gra Assassin’s Creed, była ona czymś nowym, przez co wielu graczy ją pokochało, choć z drugiej strony było wiele elementów, które od niej odpychały. Miała do zaoferowania niezwykle ciekawą fabułę, wielkie miasta, a przede wszystkim ogromną swobodę. Gracz mógł wspinać się po budynkach, by w końcu pędzić po nich wykonując szalenie efektowne skoki. Już sama wspinaczka dzięki dopracowanym animacjom oferowała wiele frajdy. Największym zarzutem wobec gry były misje, a mianowicie ich różnorodność. Ciągle robiliśmy to samo, by w końcu mieć możliwość zabicia konkretnego celu. Mimo to powstawały kolejne odsłony i każda z nich wnosiła jakiś mały powiew świeżości, a niektóre zupełnie zmieniły serię, jak na przykład druga część, która w porównaniu do jedynki była ogromną ewolucją. Według mnie jednak żadnej kolejnej odsłonie nie udało się wprowadzić aż tak dużych zmian. W trójce dodano możliwość chodzenia po drzewach, co trochę urozmaiciło rozgrywkę, ale to i tak była dalej ta sama gra, zmieniło się jedynie otoczenie. Dodano również walki morskie, które zostały jeszcze lepiej dopracowane w kolejnej części, Black Flag. Czwórka jest prawie moją ulubioną częścią ze względu na pirackie klimaty. W tej części o wiele bardziej rozbudowano element związany z podróżami i pojedynkami morskimi. Jednak nadal była to tylko jedna nowa rzecz. W sumie czwórka nie pasowała zbytnio do klimatu serii, ponieważ skupiała się bardziej na piratach, niż cichych zabójcach. Dlatego dalej wątpię, by twórcom udało się wymyślić na tyle dużo nowych elementów, by kolejna ich gra była tak dużą ewolucją dla serii jak dwójka.

Assassins-Creed-Unity-2

Wielkimi krokami zbliżają się premiery dwóch kolejnych części. „Assassin’s Creed: Unity”, który wyjdzie na konsole nowej generacji i pecety oraz „Assassin’s Creed: Rogue”, w którego zagrać będą mogli posiadacze starszych konsol. Oczywiście przy zapowiedziach Unity coraz bardziej jarałem się grą, do momentu aż powiedzieli już wszystko, co była potrzebne do tego, bym przestał na nią czekać. Po prostu będzie to kolejny Asasyn z tymi samym gameplayem i być może kilkoma mało znaczącymi nowościami. Jedną z nich jest tryb kooperacji, który dla mnie akurat nic nie znaczy, bo nie przepadam za takimi trybami w grach. Tak więc patrząc na to z perspektywy jednego gracza, nowe tytuły nie będą się za bardzo różniły od poprzednich. Dostaniemy oczywiście nową, zapewne ciekawą historię, jak zawsze interesujące postacie oraz zupełnie nowe miejsce akcji. No ale prawie każda odsłona oferuje takie zmiany…

Gdy Ubisoft uświadomił sobie, że ich marka osiąga coraz wyższy popyt zaczęli coraz szybciej tworzyć kolejne gry, byle by w każdym roku powstała kolejna gra o Asasynach. Już od jakiegoś czasu marka ta przypomina takie serie jak Call of Duty, czy Battlefield. Powstają tylko po ty, by zarobić na kolejne odsłony oraz na nowe projekty twórców. AC jednak wyróżnia to, że większość odsłon jest wysokiej jakości pod względem fabularnym i nie chodzi w nich tylko o naparzanie w kolejnych przeciwników. Chociaż w przypadku walki przydałyby się zmiany i to spore. Niestety zupełnie nie czuć, że gramy cichym zabójcą, który stawia na dyskrecje. Przez to Assasssin’s Creed jest bardziej grą akcji, niż skradanką, a szkoda bo przecież ciche działanie idealnie pasowałoby do klimatu serii. W pierwszej części widać, że twórcy próbowali coś takiego osiągnąć, lecz widocznie później się z tego wycofali i postawili na poprawienie walki, po to by przyjemniej nam się walczyło. Ale przecież to nie pojedynki powinny być tu najważniejsze. Ubisoft ma przecież spore doświadczenie w skradankach dzięki serii Splinter Cell, więc mogliby to jakoś wykorzystać. W Black Flag mieliśmy sporo momentów skradankowych, ale nie zostały zbyt dobrze wykonane i jedynie męczyły.

acrogue-gi-02_161295

Niektóre marki powinny skończyć się już dawno, bo przesyt nie zawsze jest czymś dobrym. Ubisoft powinien w końcu stworzyć ostatnią grę w uniwersum Assassin’s Creed. Taką, która idealnie zwieńczy historię tej wspaniałej serii. Dzięki temu za 10 lat gracze będą z sentymentem wspominać jedną ze swoich ulubionych serii i z przyjemnością będą chcieli do niej wracać. Na razie zapowiada się na to, że i za kilka lat gracze nadal będą wyczekiwać kolejnych odsłon. Powstanie kolejny tasiemiec, który oprócz historii i postaci nie będzie miał do zaoferowania nic nowego. Gracze chcą coraz więcej, jest jeszcze wiele okresów historycznych, w których chętnie zobaczyliby Asasynów. Mimo tych wszystkich narzekań, uwielbiam serię AC od początku, lecz chciałbym żeby gracze w końcu znienawidzili serię do takiego stopnia, że twórcy przestaną dalej nad nią pracować. Może być tak, że będą ją tylko powoli niszczyć. A była taka piękna na początku…

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej