Naukowcy coraz śmielej poczynają sobie na polu łączenia żywych komórek i tkanek z elementami syntetycznymi. I nie mam tu na myśli protetyki, ale dziedzinę konstruowania urządzeń będących połączeniem żywych i martwych części. Niedawno pisaliśmy o cyberpłaszczce, będącej połączeniem komórek mięśniowych szczura, polimerów i szkieletu ze złota, a do tego reagującej na światło.

Dzisiaj natomiast chcemy Wam przedstawić inny obiecujący projekt tego typu – cyberślimaka (choć jego twórcy używają nazwy slugbot). Slugbot nie jest przy tym opracowywany jako próba przekonania miłośników nowych technologii do kuchni francuskiej, ale jako narzędzie mające w przyszłości w realny sposób ułatwić eksplorację dna morskiego.

Urządzenie, mierzące w obecnej fazie projektu, zaledwie 5 centymetrów, składa się z polimerowego, wydrukowanego w 3D ciała napędzanego mięśniami ślimaka morskiego. Komórki mięśniowe morskiego ślimaka wybrano ponieważ dobrze znoszą one duże miany temperatur oraz wysokie zasolenie, jakie towarzyszy pracy na dnie oceanu.

Jako potencjalne zastosowanie slugbota jego twórcy z Case Western Reserve University podają możliwość lokalizacji toksycznych wycieków z podwodnych instalacji czy odnajdywania spoczywających na dnie morskim czarnych skrzynek. Do tego jednak jeszcze długa droga. W międzyczasie badacze chcą między innymi usprawnić sterowanie cyberślimakiem.

Obecnie slugbot sterowany jest po prostu poprzez przykładanie napięcia do mięśni. Jednak w przyszłości prostą stymulację za pomocą elektrod zastąpić ma zdolny do nauki sztuczny układ nerwowy zbudowany z żywych neuronów.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej