Amerykańscy naukowcy z USGS (United States Geological Survey) ustalili, że smartfony i inne urządzenia posiadające GPS mogłyby z powodzeniem służyć jako system wczesnego ostrzegania przed trzęsieniami ziemi.

Przeprowadzono szereg eksperymentów polegających między innymi na oddziaływaniu na telefony emulującymi prawdziwe trzęsienia ziemi wstrząsami o różnych natężeniach. Dzięki rejestrowaniu reakcji odpowiednio przygotowanych do odbioru takich impulsów urządzeń, udało się stwierdzić, że system GPS jest w stanie zawczasu ostrzec swoich użytkowników przed zbliżającym się kataklizmem. W takim momencie, gdy ziemia zaczyna nam się ruszać pod stopami i gdy wszystko wokół może zaraz zacząć się walić, kilka dodatkowych sekund może okazać się decydującymi, bo dzięki dzięki nim np. zdążymy dobiec do bezpieczniejszej kryjówki.

Wyniki badań były niezwykle owocne – sieć połączonych ze sobą pięciu tysięcy smartfonów była w stanie wykryć nadciągające symulowane trzęsienie ziemi w Kaliforni w pięć sekund, co oznacza, że te miasta zostałyby wystarczająco wcześniej ostrzeżone aby rozpocząć plany ewakuacyjne. Dla porównania: podobny system złożony z sieci profesjonalnych stacji korzystających z technologii GPS działa już od pewnego czasu w Japonii. Podczas trzęsienia u wybrzeży Honsiu w 2011 roku, które miało swoje epicentrum na terenach morskich w rejonie Tohoku system ten był w stanie wysłać informację o nadchodzącym zagrożeniu w 77 sekund – nie wystarczyło to niestety by dotarła ona na czas do miast przybrzeżnych, lecz ostrzeżone zostało Tokio, przez co szkody było o wiele mniejsze. Można tylko gdybać co można byłoby osiągnąć i jak się zabezpieczyć gdyby wiadomość nadeszła minutę wcześniej – lecz na pewno dałoby się w tym czasie zdziałać więcej.

Smartphone-powered-earthquake-detector

Taki system, oparty na używanych przez rzesze ludzi urządzeniach nie wymagałby dużych wydatków finansowych, bo potrzebne byłoby jedynie przestrojenie istniejących aparatów, ewentualnie wgranie odpowiedniego oprogramowania. Mogłoby to uratować setki, czy nawet tysiące istnień ludzkich, zwłaszcza w biedniejszych regionach naszego globu, gdzie kraje nie dość, że nie mogą sobie pozwolić na nowoczesne systemy wczesnego ostrzegania, to w dodatku leżą na terenach aktywnych sejsmicznie czyli np. na Karaibach, w Centralnej i Południowej Afryce czy też w Południowej Azji.

[źródło: sciencemag.org]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!