Z cyklu: wynalazki, których nikt nie potrzebował – hybryda pilota telewizyjnego i głośnika Sony.

Jakby się nad tym chwilę zastanowić, może się okazać, że Sony wymyśliło coś całkiem rozsądnego, chociaż ciężko jest nawet wymyślić sensowną nazwę takiej hybrydy. Piloto-głośnik odbiera sygnał 2,4GHz z przekaźnika w naszej wieży czy telewizorze, przez co może – zgodnie z przeznaczeniem – zapewnić posiadaczom bliższe źródło dźwięku obecnie wyświetlanego obrazu. Sama idea stworzenia przenośnego głośnika, który można położyć obok siebie na kanapie wydała się najwidoczniej zbyt mało wyszukana, dlatego dorzucono w pakiecie funkcje pilota.

I tak oto otrzymaliśmy urządzenie o wdzięcznej nazwie SRS-LSR100 z wejściem na jacka, pokrętłem do zmiany głośności, baterią zdolną wytrzymać szesnaście godzin pracy i niemal niezauważalnym opóźnieniem dźwięku. Zdaniem Sony, sprzęt taki przyda się, kiedy zewnętrzne hałasy zagłuszają nam dźwięk telewizora. Coś takiego dziać się można na przykład gdy w pobliżu bawią się nasze dorastające latorośle, ktoś tłucze się garami w kuchni, czy też piętro wyżej sąsiad namiętnie eksploatuje swoją wiertarkę. Jeżeli te kilka zdań sprawiło, że zaczęliście kiwać głową ze zrozumieniem i wyobrażać sobie miejsce dla takiego urządzenia w Waszym domu, musimy Was zmartwić – na razie będzie ono przeznaczone jedynie na rynek japoński, gdzie będzie trzeba zapłacić za nie równowartość 170 dolarów. Szkoda?

[źródło i zdjęcia: engadget.com]

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!