Po czerwcowej eksplozji SpaceX wreszcie wraca do gry. Pierwszym ładunkiem, jaki zostanie wyniesiony na orbitę jest zespół jedenastu miniaturowych satelitę przekaźnikowych. Dojdzie do tego pod koniec tego roku.

Nowy porządek startów jest inny niż przed wypadkiem. Pierwotnie kolejnym ładunkiem miała być satelita telewizyjna, której uniesienie wymagałoby ponownego odpalenia drugiego członu w celu osiągnięcia wyższej orbity. Pierwszeństwo przyznano jednak misji Orbcomm 2. Znaczącym czynnikiem jest tu bez wątpienia większa prostota przedsięwzięcia, w ramach którego na niską orbitę okołoziemską trafi konstelacja małych, wzajemnie porozumiewających się satelit.

Jak ogłosiło przedsiębiorstwo Elona Muska:

Misja Orbcomm 2 nie wymaga ponownego odpalenia drugiego członu po osiągnięciu orbity. Wyniesienie Orbcomm 2 pozwoli zatem SpaceX na wykonanie orbitalnego testu systemu ponownego odpalenia drugiego członu po tym, jak satelity Orbcomm 2 zostaną bezpiecznie umieszczone w odpowiednim miejscu.

Test orbitalny, połączony z bieżącym programem kwalifikacyjnym, który odbędzie się przed startem pozwoli na dalsze potwierdzenie skuteczności systemu ponownego odpalenia drugiego członu i umożliwi optymalizację nadchodzącej misji SES 9, i kolejnych wypraw na geosynchroniczną orbitę transferową

Będzie to pierwszy start od katastrofy z 28 czerwca. Ładunek zostanie wystrzelony za 6-8 tygodni, na przełomie listopada i grudnia. Nie jest jeszcze znane dokładne “okno” podczas którego misja się rozpocznie.

Podczas misji użyta zostanie najnowsza, zmodyfikowana wersja rakiety Falcon 9, która testowana była jeszcze przed czerwcowym Szybkim, Nieplanowanym Demontażem rakiety. Pojazd otrzymał więcej mocy, co pozwoli mu na wynoszenie większych ładunków i przeznaczenie większej ilości paliwa do słynnego lądowania na barce. Firma Elona Muska wypuściła zdjęcia wrześniowego testu nowej rakiety w statycznym teście odpalenia z zagęszczonym paliwem.

[źródło i grafika: space.io9.com]