Zazwyczaj zdolność do kontrolowania protezy przychodzi wraz z operacyjnym wszczepieniem specjalnych implantów, ale dzięki innowacyjnej metodzie prosto z – a jakże – Stanów Zjednoczonych, może już wkrótce nie będzie to konieczne.

Co prawda może się ona wydawać nieco niewygodna, bo zakłada noszenie na głowie rzucającego się w oczy czepka, naszpikowanego przewodami, ale dla osób niechętnie podchodzących do operacji, może być on wybawieniem. Pomysłodawcą w tym przypadku są badacze z Uniwersytetu w Houston, którzy to właśnie powołali do życia koncept „czapki”, interpretującej fale mózgowe i zamieniającej je w rzeczywisty ruch. Działa to więc tak, że posiadacz protezy myśli o podniesieniu jakiegoś przedmiotu, a po krótkiej chwili analizy system mówi kończynie, co ma zrobić, aby wypełnić podane jej zadanie. Na obecnym etapie rozwoju projektu, działa on poprawnie w osiemdziesięciu procentach przypadków.

Wyniki prób przeprowadzonych przez amerykańskich naukowców zostały opublikowane w tym miejscu i wskazują one na to, że po raz pierwszy udało się wykorzystać tę konkretną technologię w taki właśnie sposób. Badacze mają nadzieję, że przy powszechnym zastosowaniu nowej metody uniknie się prawdopodobieństwa wdania się zakażenia lub odrzucenia implantów przez organizm.

Źródło: engadget.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej