Mimo, że do filmów będących adaptacjami gier komputerowych należy podchodzić z dużą rezerwą, bo zwykle – mówiąc oględnie – nie należą one do najlepszych produkcji, lecz w tym konkretnym przypadku warto wykrzesać z siebie nieco optymizmu. Bo mówimy tutaj o jednym z najlepiej sprzedających się tytułów wszechczasów (26 milionów kopii na całym świecie i ciągle rośnie…), którego specyficzna „madmaxowa” atmosfera zmieszana ze sporą dawką czarnego, absurdalnego humoru wprost prosi się o ekranizację. Borderlands.

Zadania tego podejmie się studio Lionsgate, zaś nad całością projektu będzie czuwać Avi Arad, wraz ze swym synem Arim – obydwaj mieli duży wpływ na powstanie takich produkcji jak Iron Man, Spider Man, X-Men, Ghost Rider czy Blade. Innymi słowy, są to ludzie, którzy wiedzą w jaki sposób tworzyć „geekowskie” obrazy. Nic dziwnego, to przecież Avi Arad w 1993 roku założył i przez 13 lat prowadził  Marvel Studios. Innymi słowy – istnieje szansa na przełamanie słabej passy jaką ma konwersja gier na szklany ekran.

499_69598492

Nie wiadomo jeszcze jaki będzie scenariusz zaakceptowanego właśnie przez Lionsgate projektu i kto będzie w nim grał główne role. Na pewno możemy liczyć, że – tak jak w grze – akcja będzie działa się na obrzeżach galaktyki, na opuszczonej przez megakorporacje planecie Pandora, pełnej złomu, bandytów, krwiożerczej fauny i flory oraz tajemniczych artefaktów pozostawionych przez Obcych.

Mimo, że najnowszy „Hitman” okazał się dość kiepskim obrazem, możemy mówić o pewnym ożywieniu jeśli chodzi o superprodukcje tworzone na podstawie gier komputerowych – trwają już  prace nad wysokobudżetowym Assassin’s Creedem. Można więc ze sceptycyzmem oczekiwać finalnego rezultatu pracy filmowców, lecz trzeba mieć też odrobinę nadziei. Ostatecznie adaptacje opierające się na komiksach też kiedyś były słabe i nierentowne.

e9d1154f16673e31c7176869c30c2e90

„Nie spieprzcie tego!”

[źródło: variety.com, grafiki: 2K Studios]

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!