WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Starfield – Howard wyjaśnia kwestię „nowej generacji”…

Oficjalnie zapowiedziany na tegorocznych targach E3 Starfield jest dla nas nadal istną zagadką. Ujawniono wtedy tylko króciutki zwiastun nieprzedstawiający specjalnie żadnych szczegółów. Todd Howard powiedział jednak, że będzie to gra „nowej generacji”. W wywiadzie z serwisem Eurogamer wyjaśnił, co dokładnie miał na myśli.

[Nowa generacja – dop. red.] oznacza dla nas dwie rzeczy. Z naszej perspektywy rozumiemy to pod kątem sprzętowym, programowym, a nawet gameplayowym – co dokładnie będzie dla nas znaczyć singlowa gra RPG nowej generacji? Kwestia umieszczonych tam mechanizmów i ostatecznych wymagań sprzętowych zostanie ustalona w przyszłości. Patrzymy jednak bardzo, ale to bardzo daleko w przyszłość, więc tworzymy coś, co poradzi sobie ze sprzętem nowej generacji. Nie oznacza to jednak, że [Starfield – dop. red.] nie będzie działał na obecnym sprzęcie.

Howard poruszył również kwestię zabawy dla pojedynczego gracza. Czy Starfield będzie przypominać coś rodem ze Skyrima, czy Fallouta? Trudno określić:

Nie chce odpowiadać na to „tak” albo „nie”, ponieważ nie wiem co to dla Ciebie znaczy. To coś innego, ale jeśli w to zagrasz, to z pewnością poczujesz, że to coś, co stworzyliśmy. Czy to ma sens? [Starfield – dop. red.] ma nasze DNA w sobie. Ma te rzeczy, które lubimy. Ale ma też wiele nowych mechanik, które naszym zdaniem idealnie wpasują się w grę, [jaką stał się Starfield – dop. red.].

Co ciekawe, Bethesda myślała podobno o Starfield już w 2004. Jednak pracę nad nim rozpoczęto dopiero w 2015, co może wskazywać na poziom rozbudowania i dopracowania, jaki będzie oferować. To przecież nowe IP studia, więc nie powinniśmy się spodziewać takiego Skyrima, ale w nowej odsłonie. Nie wiem jak Wy, ale właśnie ze względu na to patrzę w stronę Starfielda z nadzieją na „coś nowego”.

Źródło: Wccftechnerdmuch