Kontenerowce typu E-class od firmy Moller-Maersk to prawdziwe bestie. To największe i najdłuższe statki jakie kiedykolwiek pływały po globie. Jak tak na nie patrzę to zastanawiam się jak one w ogóle pływają, w szczególności, gdy załadujesz na nie blisko 18 tysięcy kontenerów. 

Duńczycy lubią bić rekordy dotyczące żeglugi. Budują sobie monstrualne kontenerowce, by potem wsadzić na nie największą ilość ładunku, jaką kiedykolwiek widział człowiek. Mary Maersk niedawno wypłynęła sobie z Algeciras w Hiszpanii z łączną ilością 17 603. kontenerów. Co najśmieszniejsze to i tak nie jest maksymalna ładowność statku. Może on bowiem pomieścić aż 18 270 kontenerów. Niestety z racji pewnych ograniczeń operacyjnych w porcie, nie można było tego dokonać. A szkoda, bo i ten ładunek wygląda naprawdę imponująco i zarazem nieskomplikowanie. Tak jakby poukładać sobie ładnie klocki LEGO.

Do takiej operacji załadowania przygotowano się prawie rok. Dokupiono specjalne dźwigi i przy okazji ulepszono kilka starych, a i tak nie można było wykorzystać całego miejsca. Zabawne.

Czekam aż szaleni Duńczycy skonstruują jakieś bestie mieszczące po 25 tysięcy kontenerów. Zresztą co ja gadam? Na pewno już chowają je gdzieś po piwnicach, tylko boją się pokazać, żeby nie przerazić innych żeglarzy. Nie zazdroszczę też kapitanowi, bo manewrowanie takim czymś musi być naprawdę trudne w szczególności podczas sztormów. Taki level hard dla prawdziwych marynarzy.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!