Nie każdy potrzebuje topowych komponentów do swoich jednostek, ale te są wymagane do postawienia pierwszych kroków w pełnokrwistych produkcjach VR. Dlatego też wieść o tym, że SteamVR obsłużą teraz nawet słabe karty graficzne działa niczym miód na nasze portfele!

Wszystko dzięki funkcji Motion Smoothing, która w założeniu ma „umożliwić większej liczbie graczy na komputerach PC rozgrywkę w prawdziwe gry VR”. Ta nowość wywodzi się z płaskich telewizorów i polega na prostym mechanizmie scalania dwóch klatek w jedną – bardziej „gładką”. Przekłada się to bezpośrednio na samą płynność, ale dorzuca w zamian za to solidne opóźnienia. Te nie są rzecz jasna pożądane w wirtualnej rzeczywistości, więc programiści SteamVR rozwiązali ten problem.

Ich wersja wykrywa, kiedy aplikacja „gubi klatki” i poprzez syntezę dwóch ostatnich tworzy nową, sprawiając wrażenie wyższej płynności. Dzięki temu użytkownik może cieszyć się wyższą ilością FPSów przy zachowaniu znacznie niższych wymagań. To z kolei powoduje, że tryb SteamVR obsłużą teraz nawet słabe karty graficzne. Do tej pory przetestowano to na zestawach Vive oraz Vive Pro, co wykazało, że gry z łatwością wyświetlają się z częstotliwością 90 FPSów.

Jeśli zastanawiacie się, czy to w ogóle ma rację bytu, to przytoczę po prostu odwieczną zasadę rynku – jest popyt, to jest podaż. A przez ”podaż” mam na myśli dalszy rozwój VR oraz gier, których nadal nie ma zbyt wiele, a ich jakość… no cóż. Perełki może i się znajdą, ale na ten moment przypomina to segment indie.

Czytaj też: Mody w Cyberpunk 2077. Co z VR i RTX?

Źródło: TechPowerUp
Zdjęcia: TechPowerUp

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!