W ostatnich miesiącach coraz więcej słychać w mediach o sztucznej inteligencji. Algorytmy sztucznej inteligencji rozpoznają i tagują zawartość obrazów, rozpoznają twarze, tłumaczą, podpowiadają automatycznie odpowiedzi na maile albo sugerują w jaki sposób powinniśmy pisać do danego adresata. Google planuje nawet upowszechnić jak najbardziej sztuczną inteligencję opartą na metodach głębokiego uczenia i w tym celu firma ta udostępniła swój silnik TensorFlow.

Dzięki programowi stworzonemu na University of Michigan AI być może trafi wkrótce również na sale sądowe. Badaczom udało się bowiem napisać algorytm, oparty na technologii uczenia maszynowego, który potrafi rozpoznać, czy obserwowana osoba kłamie.

Program uczył się odróżniać prawdę i kłamstwo na podstawie zarejestrowanych rzeczywistych rozpraw sądowych. Komputer ocenia używane słowa, ton głosu, gesty i kierunek w którym patrzy osoba zeznająca. Okazuje się na przykład, że kłamca żywiej gestykuluje i częściej patrzy w oczy osobie zadającej pytania. Jest to metoda o tyle wygodniejsza od konwencjonalnego wariografu, że zeznanie oceniane jest „na odległość” – nie trzeba do przesłuchiwanej osoby podłączać żadnej aparatury. W praktyce oznacza to, że oceniana osoba nawet nie musi sobie zdawać sobie z tego sprawy.

W przyszłości metoda ma zostać wzbogacona o możliwość oceny tętna, szybkości oddechu oraz temperatury ciała. Dodatkowo udoskonalony ma zostać sposób rozpoznawania mowy ciała. Obecnie operator ręcznie musi wprowadzać informacje na jej temat, natomiast ostatecznie program powinien sam rozpoznawać obrazy (z czym przecież komputery radzą sobie całkiem dobrze).

Obecnie rozwiązanie opracowane przez Amerykanów rozpoznaje czy ktoś mówi prawdę, czy też kłamie, z 75% dokładnością. Nie wydaje się to dużo – w końcu rzut monetą daje 50% szansę prawidłowej odpowiedzi. Jednak okazuje się, że eksperci swoją skutecznością nie przewyższają komputera. Wręcz przeciwnie: niemal nie różnią się od monety.

Jedynym co może budzić kontrowersje w przeprowadzonym badaniu jest to, skąd badacze mieli pewność, że komputerowi udało się rozpoznać akurat kłamcę. Otóż opierali się oni na tym, jaki wyrok zapadł w sfilmowanej i ocenionej przez komputer sprawie. Sami badacze uważają, że nie warto organizować eksperymentów w których ochotnicy kłamią, ponieważ takim „eksperymentalnym” kłamcom brakuje motywacji żeby wystarczająco przekonująco mijali się z prawdą…

[źródło i grafika: eteknix.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!