Naukowcy nazywają ją „blob” czyli „kropla”. Trzeba przyznać, że mają poczucie humoru, bo ta mała kropelka rozpościera się na szerokości 2 tysięcy kilometrów i sięga stu metrów w głąb oceanu. Mowa tutaj o wielkim bąblu wody o temperaturze wyższej niż zwykle występująca w tym rejonie, zalegającym od Alaski aż po Kalifornię, zmieniającym panujący do tej pory klimat i kierunki prądów morskich. Jego pochodzenie jest jak na razie nieznane, oceanografowie spekulują że winien jest powtarzający się co kilka-kilkanaście lat wzorzec zwany „Dekadalną Oscylacją Pacyficzną”, lecz chyba nie jest to do końca prawdą gdyż „blob” jest fenomenem który do tej pory nigdy nie wystąpił w takiej formie.

dn27362-2_600
Im ciemniejszy jest odcień czerwieni w danym miejscu, tym wyższa temperatura ponad przyjętą normę

Bąbel ten nie dość że niezbyt pozytywnie wpływa na pogodę, powodując niespotykane wcześniej zjawiska, jak chociażby powtarzające się burze z piorunami, wzniecającymi pożary lasów – ale w dodatku robi groch z kapustą w lokalnym ekosystemie. Wzrost temperatury wody o cztery stopnie wydaje się dla nas niewielki, lecz dla występujących na danym obszarze gatunków morskich roślin i zwierząt jest to sprawa życia i śmierci. Wystarczyło kilka miesięcy by rybacy zaczęli dostrzegać gatunki, które nigdy nie występowały pod daną szerokością geograficzną jak np. alopiasy (gatunek rekina) tuńczyki bonito, czy samogłowy. Zmniejsza się natomiast drastycznie populacja nieprzyzwyczajonych do takiego ciepła gatunków, np. widłonogów co w konsekwencji może doprowadzić do zguby żywiącego się nimi łososia, którego połowy to multimilionowy przemysł.

Przykłady można mnożyć. Na brzegach Pacyfiku odkryto tysiące martwych ptaków morskich, nurniczków, zaś na kalifornijskich plażach obrońcy przyrody desperacko starają się uratować umierające z wygłodzenia lwy morskie. Co będzie dalej?

[źródło: newscientist.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej