Tani przewoźnicy kojarzą nam się zwykle z ciasnotą w samolocie i niskimi limitami wagi bagażu. Jednak upchnięcie na pokładzie jak największej liczby pasażerów przy jednoczesnym odciążeniu luku bagażowego to nie jedyny sposób na obniżenie kosztów podróży. EasyJet, trzeci największy tani przewoźnik na świecie, u nas znany z lotów pomiędzy Krakowem a zachodnią Europą, planuje zastosowanie w samolotach napędu hybrydowego.

O ile napęd hybrydowy, spalinowo-elektryczny, sprawdza się całkiem nieźle kiedy chcemy obniżyć spalanie samochodu, to jeszcze nikt nie próbował zastosować hybrydy odrzutowo-elektrycznej w samolocie. Projekt rozpoczęty przez EasyJet jest pierwszym tego typu i zasadą działania różni się znacznie od rozwiązań stosowanych w motoryzacji.

Hybrydowy samolot według EasyJet w czasie lotu używać ma wyłącznie silników odrzutowych, natomiast napęd elektryczny ma znaleźć swoje zastosowanie podczas kołowania. Jak twierdzą przedstawiciele firmy, na typowych trasach samolot zużywa w czasie kołowania około 4% paliwa. Brytyjczycy planują zamiast tego użyć energii pochodzącej z zainstalowanych w samolocie ogniw wodorowych.

Prąd potrzebny hybrydom nie powinien dużo kosztować, ponieważ rozwiązanie ma przy lądowaniu odzyskiwać energię hamowania. Elektryczny napęd stosowany podczas kołowania ma także przynieść dodatkową oszczędność pozwalając na rezygnację z usług holowników pomagających samolotom w manewrach wokół terminala.

Pomysł ma nie wymagać projektowania samolotów od podstaw,będzie go można zaadaptować do istniejących jednostek. Przedstawiciele EasyJet twierdzą, że rozwiązanie szczególnie łatwo będzie można zaimplementować w samolotach tanich linii, ponieważ w ich lukach bagażowych pozostaje sporo miejsca w którym można opchnąć ogniwa wodorowe. W tym roku powinny rozpocząć się testy prototypu zmodyfikowanego samolotu, natomiast na ewentualne zastosowanie komercyjne będziemy musieli poczekać od 3 do 5 lat.

[źródło i grafika: digitaltrends.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!