Elektronika do noszenia na ciele bez problemu może mierzyć podstawowe parametry biometryczne – takie jak puls, temperatura ciała, czy ilość przyjmowanych kalorii. W nadchodzących latach zobaczymy również technologie pozwalające na rejestrację ludzkich emocji. Być może będzie można dzielić się nimi przez Internet.

Nie jest to czysto teoretyczny koncept. Już teraz próbuje się zmierzyć ludzkie emocje w sposób pozwalający na jednoznaczną matematyzację wyników. Taki cel obrało sobie przedsiębiorstwo Affectiva. By to osiągnąć, zebrali ponad miliard zdjęć spontanicznych wyrazów twarzy i wykorzystali pozyskane dane do stworzenia technologii zdolnej wykrywać niektóre rodzaje ludzkich emocji.

W międzyczasie odział Microsoft Research – Visualization and Interaction for Business and Entertainment (VIBE) – bada wzajemne oddziaływanie pomiędzy człowiekiem, a komputerem. Badacze zaprojektowali prototyp szalika, którego czujniki są w stanie określić nastrój właściciela, jak również – dzięki Bluetooth – nastroje posiadaczy innych szalików.

Inna firma, Spire, wytwarza małe sensory w kształcie kamyczków, które mogą zostać przypięte do paska albo stanika w celu mierzenia poziomu stresu.

Badania te stanowią część szerszego trendu mającego na celu stworzenie „komputerów afektywnych” – takich, które rozumieją ludzkie emocje i są w stanie na nie reagować. Główną przeszkodą w przetłumaczeniu uczuć na język maszyn jest fakt, że nie ma określonego standardu na „wesołość”, „smutek”, czy „gniew”. Wszystkie istniejące aplikacje opierają się na własnych bazach danych, które nie są uniwersalnie kompatybilne. Nie można zatem powiedzieć, że działają w stu procentach efektywnie.

Wynalezienie jednoznacznego sposobu matematycznego określenia emocji miałoby szereg pozytywnych właściwości. Pozwoliłoby na przykład na bezbłędne określenie, co sprawia nam najwięcej radości – jeśli wolny od zachowawczej stronniczości i pracujący z naukową precyzją komputer powiedziałby nam, że najlepiej czujemy się na przykład na spacerze, a nie przy przeglądaniu Internetu, z pewnością dałoby to dodatkowy argument do rozpoczęcia bardziej aktywnego stylu życia.

Ludzi, którzy lubią dzielić się emocjami publicznie, z pewnością ucieszyłaby opcja przeniesienia usługi na media społecznościowe. Mielibyśmy również możliwość ustalenia, jak wpływają na nas inne osoby. Już teraz aspiruje do tego stworzona na Uniwersytecie Carnegie Mellon aplikacja pplkpr – która, co prawda opiera się jedynie na mierzeniu pulsu, ale zasługuje na plus za wysiłek i dobrą wolę.

Nie można również zapomnieć o wielkim potencjale technologii w niektórych działach medycyny i psychologii. Na przykład w psychologii pracy. Znane badanie przeprowadzone przez psychologa Mihaly Csikszentmihalyi’ego odkryło, że młodzi ludzie są najszczęśliwsi w tak zwanym „flow state” („stanie przepływu”) – to znaczy, gdy są całkowicie skupieni na jakiejś czynności, czy zadaniu. Odpowiednie urządzenie biometryczne mogłoby pozwolić na identyfikację takiego stanu, co pozwoliłoby nam określić jaka praca jest dla nas odpowiednia i czy wykonujemy ją efektywnie.

Współpracownik Csikszentmihalyi’ego, Hitach opracował coś na kształt takiego urządzenia. Hitachi Business Microscope to mieszczący się w zwykłej smyczy (na klucze, czy identyfikator) zestaw czujników mierzących szereg parametrów biometrycznych, które mogą wskazywać na wejście we „flow state”.

Miejmy nadzieję, na dalsze postępy w dziedzinie „emocjonalnych” urządzeń. Być może mamy do czynienia z technologią, która uczyni nas wreszcie szczęśliwymi. Albo ze standardem, który upubliczni jeszcze więcej z naszych prywatnych sfer życia.

[źródło i grafika: techcrunch.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!