promocja

Żyjemy w naprawdę cudownych czasach, gdzie jesteśmy świadkami powolnego ziszczania się wizji rodem z filmów science-fiction. Samochody potrafią teraz same jeździć na drogach, a niektóre z nich można po prostu do siebie przywołać, nie wychodząc do garażu czy na parking.

Wyobraźcie sobie taką sytuację – gdzieś się Wam spieszy i przygotowujecie sobie jeszcze śniadanie w kuchni, albo właśnie wychodzicie z galerii z pełnymi torbami zakupów. W tym pierwszym przypadku liczą się cenne minuty, a wyprowadzenie samochodu z garażu potrafi zająć dobrą chwilę. W tym drugim przykładzie mamy przed sobą długie dźwiganie swoich “zdobyczy”, nawet kiedy postawiliśmy nasz pojazd niedaleko na parkingu. Normalnie trzeba do samochodu dojść, lecz Tesla właśnie dodała do swoich Model S rzecz cudowną – możliwość przywołania.

Idea jest prosta, lecz zarazem niesłychanie użyteczna. Żadnego zbędnego chodzenia czy marnowania czasu, po prostu klikacie guzik na swoim kluczyku i samochód podjeżdża do Waszej bieżącej lokalizacji. Dodatkowo, oprócz dojazdu do siebie, można Tesli zaprogramować określony punkt parkingowy, do którego pojazd uda się po aktywacji tejże funkcji. Wszystko to działa tylko pod jednym warunkiem, a mianowicie jeśli znajdujemy się w odległości maksymalnie 11 metrów od pojazdu.

Nowinka została wprowadzona w aktualizacji 7.1, w której Tesla jednocześnie ograniczyła funkcje Autopilota. Od teraz jeśli będziemy jechać jakąś drogą, a samochód wykryje ograniczenie prędkości, wówczas “przekroczy” go o maksymalnie ok. 10 km/h i nie damy rady wmówić mu że chcemy jechać szybciej. Poprzednio zdarzały się bowiem przypadki, że kierowcy kazali automatycznie jechać pojazdowi strasznie szybko, samemu będąc w tym czasie… na tylnym siedzeniu. Tesla nie chce więcej takich numerów, stąd nałożono pewne granice. To jednak rozsądna cena za możliwość przywołania.

[źródło: engadget.com]