Tesla, największy w USA i zarazem największy na świecie producent samochodów elektrycznych, dzięki swojemu doświadczeniu z akumulatorami litowo-jonowymi planuje wprowadzić na rynek zestawy akumulatorów przeznaczone do użytku domowego. O samym fakcie opracowania technologii pisaliśmy już w maju. Natomiast dzisiaj wiemy już, gdzie i kiedy ona zadebiutuje.

Produkowane przez Teslę samochody elektryczne mogą nie wystarczyć żeby zapewnić firmie zbyt na akumulatory litowo-jonowe, których produkcję, we współpracy z Panasonic-iem, firma ma zamiar uruchomić w przyszłym roku w Nevadzie.

Gigafactory, kiedy osiągnie pełnię mocy produkcyjnych w 2020 roku, ma wytwarzać rocznie ilość akumulatorów wystarczającą do zasilenia pół miliona samochodów elektrycznych. Jako że w 2014 roku Tesli udało się sprzedać niewiele ponad 31 tysięcy aut, całkiem rozsądne z punktu widzenia firmy wydaje się poszukanie innego rynku zbytu na te urządzenia.

To z tej przewidywanej nadprodukcji, według złośliwych, wynika właśnie stworzenie przez Teslę projektu Powerwall. Powerwall to nic innego, jak akumulator montowany stacjonarnie, który ma zapewnić gospodarstwu domowemu prąd w czasie przerw w dostawach lub magazynować energię elektryczną wytworzoną za pomocą przydomowej elektrowni słonecznej lub wiatrowej.

powerwall2

Idea wydaje się ciekawa. Przecież nikt nie lubi, jak mu nagle gaśnie monitor, wszystkie światła, wyłącza się lodówka i pralka i nie wiadomo kiedy prąd powróci. Niepotrzebnie skomplikowany wydaje się też funkcjonujący w wielu krajach system sprzedaży energii wytworzonej przy domu do sieci, a potem zakupu z sieci energii.

Jedynym potencjalnym problemem, jaki wiąże się z Powerwallem od Tesli jest jego niewielka pojemność. W zależności od tego, czy wyłożymy 3 czy 3,5 tysiąca dolarów, otrzymamy akumulator o pojemności 7 lub 10kWh. To wystarczająco dużo na spokojną noc, jednak działające jednocześnie kuchenka elektryczna, czajnik, bojler, żelazko i komputer dla gracza mogą wyssać taką ilość energii szybciej niż zdążymy wykrzyczeć litanię przekleństw pod adresem Tesli.

Powerwall ma zadebiutować w sprzedaży jeszcze w tym roku i trzeba przyznać Tesli, że wybrali doskonały rynek na start projektu. Rozwiązanie pojawi się najpierw na rynku australijskim. Australijczycy są na tyle bogaci, że cena akumulatora ich nie wystraszy, a za razem wielu z nich mieszka na strasznych, nie bójmy się tego słowa użyć, zadupiach, gdzie niezakłócone dostawy prądu, w przeciwieństwie do węży i skorpionów, nie są wcale pewne. Za to słońca dostarczającego prąd – raczej tam nie braknie.

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!