Ci, którzy czytali moje poprzednie testy klawiatur Tesoro, wiedzą, że mam ogromny szacunek do tego producenta – żaden z wcześniej ocenianych sprzętów nie schodził z jakością poniżej poziomu co najmniej dobrego. Tym razem jednak mamy sytuację, w której liczyć się będzie jedynie czysta przyjemność z pisania, gdyż Excalibur nie posiada praktycznie żadnych dodatkowych bajerów.

 

1

Wykonanie i design

To, że testowana klawiatura należy bardziej do klasycznych, niż przywodzących na myśl statki kosmiczne z filmów Sci-Fi, widać już po opakowaniu. Choć wciąż jest to charakterystyczny, czarno-fioletowy karton, tym razem zrezygnowano z wydłużenia jednej z krawędzi, stawiając na standardowy „kwadrat”. Również po wyjęciu sprzętu z rzeczonego pudła czuć pewien minimalizm, gdyż znajduje się w nim jedynie klawiatura, ulotka reklamowa i… to wszystko.

Sam sprzęt jest dosyć ciężki jak na swoje gabaryty. Wykonano go z bardzo solidnego, trwałego, a przy tym matowego plastiku. Uważam to za spory plus, gdyż mam pewność, że klawiatura nie będzie niepotrzebnie łapała kurzu czy tłustych plam. Rogi obudowy są delikatnie zaokrąglone, od razu skojarzyły mi się z designem iPhone 4 – standard, ale z klasą.

Na uwagę zasługują stopki, przytrzymujące sprzęt na blacie biurka. Dzięki gumowym zakończeniom, połączonym z dużą wagą klawiatury, Excalibur ani razu nie przesunął mi się podczas choćby najbardziej dynamicznego pisania czy grania. Na plus zaliczam też troszkę dłuższy niż standard u Tesoro kabel – wreszcie sięga on nieco dalej, niż koniec blatu biurka. Szkoda tylko, że tym razem zrezygnowano z materiałowego oplotu, co czyni przewód bardziej podatnym na uszkodzenia.

Z elementów stricte związanych z designem należy wymienić podświetlanie klawiszy. To dostępne jest tylko w jednym, niebieskim kolorze. Mamy za to możliwość ustawienia czterech poziomów jasności, z czego jeden to pulsowanie. Przewidziano ponadto odrębny schemat dla gier MMO, podświetlający jedynie najczęściej używane w tego typu produkcjach przyciski.

 

2

Działanie

W kwestii funkcjonalności Excalibur nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem, gdyż prezentuje tę samą najwyższą jakość, co jego bardziej przepełnieni bajerami bracia. Testowałem wersję MX Brown, stawiającą mniejszy opór przy naciśnięciach niż mój ulubiony MX Black. Na szczęście klawisze chodzą tutaj równie bezproblemowo, z wyraźnym skokiem, dzięki czemu pisanie na Excaliburze było czystą przyjemnością. Duży prześwit między klawiszami i lekko wklęśnięty profil gwarantują z kolei, że palce nie będą się ześlizgiwały, nie ma szans na przypadkowe błędne kliknięcia. W używanej przeze mnie na co dzień Tesoro Lobera irytujące bywa opisanie klawiszy znaków przestankowych – na górze znajduje się ten znak, który zostanie użyty przy wciśniętym klawiszu Shift, co potrafi być czasami mylące. Tutaj znaki umieszczono obok siebie, przez co o pomyłkę trudniej – mała rzecz, a cieszy.

Niestety, Excalibur posiada jedną, denerwującą wadę. Jako osoba pisząca dosyć dynamicznie, raczej „stukam” w klawisze niż je naciskam. W przypadku testowanej klawiatury taki styl pisania generuje lekkie brzęczenie sprężyn, na których osadzone są przyciski. Dodając do tego fakt, że jest to sprzęt mechaniczny, sam w sobie dosyć głośny, otrzymujemy urządzenie, które potrafi być męczące przy dłuższym użytkowaniu dla domowników.

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to niewiele jest tu do opisania. Pozwala ono na ustawienie profili (pięciu, dostępnych po kliknięciu kombinacji Fn + F8-F12) a także nagrywanie makr. Te przypisać możemy pod większość przycisków. Makra są oczywiście zależne od profilu, nie ma więc problemu, by inne były ustawione do codziennego pisania, inne do ulubionej gry, a jeszcze inne dla często używanego programu graficznego. Excalibur nie jest niestety wyposażony w dedykowane makrom przyciski, co może stanowić problem dla bardziej zaawansowanych graczy, lubujących się w RTS-ach czy MMO.

 

3

Werdykt

Tesoro Excalibur reprezentuje ten sam wysoki poziom, co inne klawiatury tego producenta. Klawiatura jest wygodna w użyciu, a do tego bardzo solidnie i estetycznie wykonana. Dla kogo jest przeznaczona? Cóż, dla tych, którzy preferują klasyczny wygląd i nie potrzebują multum dodatkowych funkcji (takich jak dodatkowe przyciski makr, możliwość podłączenia słuchawek czy specjalne gniazda USB). Troszkę odstraszać może cena (~400 zł), jednak jakość wykonania i trwałość w pełni ją uzasadniają. Z kolei miłośnicy bajerów mogą dorzucić stówkę lub dwie i zaopatrzyć się w Durandala lub Loberę tego samego producenta.

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej