Zewnętrzny napęd DVD w cenie ok. 300zł? Brzmi absurdalnie, ale gdy okaże się, że posiada zintegrowaną kartę dźwiękową Xonar i wparcie standardu M-Ready, sprawa zaczyna wyglądać nieco ciekawiej. Sprawdzamy, czym w praktyce jest Asus SDRW-S1 Lite.

To będzie iście pokręcony test, ponieważ urządzenie wzięte pod lupę, jest bardzo problematycznym produktem. Napęd Asus Impresario to niezbity dowód na zacny pomysł zamknięty w nie do końca przemyślanej formie. Testowany gadżet ma tyle samo zalet, co konstrukcyjnych niedociągnięć, wprawiających w zakłopotanie przy próbie wystawienia finalnej oceny.

Pierwsze wrażenie i jakość wykonania

Impresario nabywamy w niewielkim białym pudle przyozdobionym podobizną urządzenia zamkniętego wewnątrz. Po jego rozpieczętowaniu do naszych rąk trafia: napęd SDRW-S1 Lite, ładowarka, dwa kable zasilające (wtyczka typ E i typ G), płyta z oprogramowaniem, odrobina makulatury w różnych językach.

Sam napęd to niewielka skrzyneczka o wymiarach: 210x170x44 mm i wadze 590g. Na pierwszy rzut oka wygląda na solidną konstrukcję, wykonaną ze szczotkowanego czarnego aluminium (tylko taka wersja kolorystyczna jest dostępna). Szybko jednak przekonamy się, że to tak naprawdę tworzywo sztuczne. Optycznie prezentuje się dobrze, ale pewien niedosyt pozostaje. Ponadto dość łatwo zostawić zarysowanie na górnej pokrywie, dlatego lepiej być uważnym.

Na froncie umieszczono włącznik napędu, niebieską diodę sygnalizującą pracę, potencjometr, tackę napędu i wyjście jack 3,5 mm. Z tyłu mamy wyjścia analogowe dla zestawów głośnikowych 2.0, 5.1 i 7.1 również w formie wtyczek jack 3,5 mm. Do tego dochodzi jeszcze wyjście optyczne, micro USB dla komunikacji z PC, przełącznik dla obsługi słuchawek wysoko i nisko-Ohm, plus wejście zasilania.

Parametry, użytkowanie i możliwości

Najciekawszą funkcją napędu jest wsparcie dla nośników klasy M-Disc, produkcji firmy Milleniata. Warstwa, na której zapisywane są dane, jest odporna na światło oraz wysoką temperaturę. W stosunku do tradycyjnych płyt DVD+/-R nośnik M-Disc pozbawiono warstwy barwnika i refleksyjnej, a warstwę zapisu formuje się ze stabilnych chemicznie tworzyw nieorganicznych. Taką płytę odczytać może każdy napęd DVD, ale do nagrania konicznym jest standard M-Ready, co posiada testowany Impresario.

Funkcję nagrywarki SDRW-S1 Lite system Windows 10 rozpoznaje od razu. Nie powinien mieć z tym również problemów wciąż popularny Windows 7. Szybkość odczytu i zapisu płyt nie wyróżnia się na tle klasycznych napędów. Co jednak zasługuje na uwagę, to jego ogólne możliwości. Dawno nagrane dane, na płytach od pokroju budżetowych Esperanza i Benqu, po nieco lepsze TDK i Verbatim, z którymi miał problem choćby wysłużony napęd Lite-On IHAS124 rewizja B, Impresario był w stanie odczytać i zgrać wszystko na dysk komputera. Pewne zgrzyty pojawiły się przy porysowanych oryginalnych płytach cd-audio, ale to zadanie możemy zaliczyć do bardzo trudnych, którego zaliczenie sprawiłoby problemy niejednemu odtwarzaczowi.

SDRW-S1 Lite prócz funkcji nagrywania/odczytywania ma również pełnić rolę napędu do odtwarzania filmów DVD i odsłuchu muzyki. Szczególnie ta druga cecha będzie zwracać na siebie uwagę. Na pokładzie znajdziemy procesor dźwięku C-Media 6631A zaprojektowany z myślą o interface USB 2.0. Do tego mamy przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC) Cirrus Logic CS4398 i wzmacniacz słuchawkowy TI TPA6120A2 mogący obsłużyć słuchawki o impedancji do 600 Ohm. Wyjściowy stosunek sygnału do szumu przedstawia się na poziomie 114 dB, a częstotliwość i rozdzielczość próbkowania odtwarzania analogowego wynosi: 44.1/48/96/192 kHz @16 bit/24 bit.

Parametry dźwiękowe nie dorównują topowym modelom kart dźwiękowych Xonar, ale w przedziale do 300 zł, przy uwzględnieniu funkcji napędu/nagrywarki dla PC nie powinniśmy mieć szerszych zastrzeżeń. Niestety pierwsze konstrukcyjne niedociągnięcie godzi trochę w ogólną koncepcję urządzenia. SDRW-S1 wyposażono w wyjście mini-jack 3,5 mm, podczas gdy przeważająca ilość słuchawek z wyższej półki posiada wyłącznie jack 6,3 mm. Niektórzy producenci słuchawek uwzględniają przejściówki w komplecie, względnie takową można nabyć oddzielnie, ale ostatecznie jest to pewna niedogodność.

Jednocześnie musicie mieć świadomość, że Asus Impresario to w dużej mierze DAC USB, dlatego dla poprawnego działania musi być podłączony do komputera. Wewnętrznej karty dźwiękowej Xonar S1 Lite nie można przykładowo podpiąć do klasycznego wzmacniacza lub aktywnych kolumn i korzystać z niego, jako samodzielnego odtwarzacza audio CD. Ponadto Asus przewidział wyłącznie wsparcie dla sytemu Windows 7, 8, 8.1, 10, a także Mac OS. Użytkownicy Linux muszą obejść się smakiem, tracąc funkcjonalność karty dźwiękowej. Podobnie jest z urządzeniami mobilnymi opartymi o Android i Windows Mobile – tu także zapomnijmy o funkcji DAC’a (testy wykonano z użyciem Huawei P8 lite i Nokia Lumia 735 LTE).

Odsłuch Xonar S1 Lite

Urządzenie SDRW-S1 Lite zainteresowało mnie głównie ze względu na funkcję DAC’a, wsparcie dla słuchawek do 600 Ohm, przy jednoczesnym odtwarzaniu audio CD. Przy obecnej dominacji nośników pamięci typu pendrive nagrywanie i odtwarzanie płyt DVD traktuję wyłącznie, jako miły dodatek.

Odsłuch wykonano przy użyciu słuchawek Sennheiser HD 380 pro (54 Ohm). Wrażenia zostały porównane bezpośrednio z możliwościami klasycznego odtwarzacza Marantz CD-52. Ponadto w testach użyto dwóch systemów: notebooka Lenovo Yoga 300 z Windows 10 oraz stacjonarny PC (i5-4460 i Asus Gryphon Z97) z Windows 7. Pierwszy pacjent rozpoznał całkowicie urządzenie bez konieczności instalowania sterowników dostarczonych w zestawie na płycie. Windows 7 rozpoznał wyłącznie funkcję napędu DVD. By skorzystać z dźwięku Xonar S1 Lite należy zainstalować odpowiednie oprogramowanie.

Na pierwszy ogień poszły płyty: Jessie Ware – Devotion i Tough Love, Birdy – Fire Within, Nickelback – Feed the Machine, Guru – Jazzmataz vol. 1, Hernan Cattaneo – Renaissance The Masters Series 6, James Zabiela – Renaissance ALIVE i Daft Punk – Discovery. Na dokładkę wykorzystano wspomniane już albumy w wersji plików MP3, a także uzupełniono listę o kompilację krążków zapisanych w formacie flac: Hans Zimmer – Blade Runner 2049, Eric Serra – The Big Blue, Moshic – Salamat. Pozwoliłem sobie później nieco rozbudować listę odsłuchową, ale wymienienie wszystkich albumów zajmie zbyte wiele miejsca, dlatego ograniczę się do gatunków: drum & bass, ambient, progresywny house, trance, jazz oraz hard rock i nu metal.

Ogólne akustyczne wrażenia można opisać na duży plus, choć pozostaje spory niedosyt, a nawet pewne rozczarowanie. Asus Impresario poradził sobie z napędzeniem HD 380 pro. Nie brakuje mu dynamiki oraz odpowiedniego rozłożenia niskich tonów z jednoczesnym wyeksponowaniem pozostałych pasm. Jednak nie mogę powiedzieć, aby występowała jakaś znacząca korzyść na rzecz Xonara względem zintegrowanego układu dźwiękowego na płycie głównej Gryphon Z97 – Realtek ALC892. Przy pierwszym teście oba urządzenia ustawiono na identyczną głośność rzędu 20-22%. Dla Realtek był to wystarczający poziom, aby zapewnić przyzwoity detal i zejście niskich tonów, zaś Xonar zachowywał się dość niemrawo, sprawiając wrażenie wycofanej sceny (szczególnie średnicy). Koniecznym było, aby “dorzucić nieco do pieca”. Dopiero, gdy potencjometr wskazał 30-35%, zaczynało się robić ciekawie. Różnica w jakości samego dźwięku była jednak raczej na poziomie niuansów, i nie mogę stwierdzić by Asus definitywnie górował nad integrą. O wiele lepszy wynik udało się uzyskać na notebooku, gdzie szczególnie dał o sobie znać większy detal i odseparowanie konkretnych dźwięków. Domyślnym kodekiem audio dla Lonovo Yoga 300 jest Realtek ALC3240.

Ostatecznie, jak pewnie się domyślacie, testowanemu urządzeniu daleka droga do poziomu, jaki reprezentuje klasyczny odtwarzacz z lat 90. Marantz CD-52. Przy odsłuchu płyt oldtimer wykazywał bardziej zrównoważone, przestrzenne i pełniejsze detali brzmienie niż Xonar S1. Wracając do komputerów, Impresario z pewnością zagra lepiej niż większość budżetowych, względnie dość starych kart dźwiękowych dla PCI. Za rozsądny pieniądz znajdziemy jednak dla komputera stacjonarnego układ reprezentujący znacznie wyższy poziom.

Słowem podsumowania

Asus SDRW-S1 Lite to tak naprawdę dwa urządzenia w jednym – nagrywarka/odtwarzacz płyt M-Disc oraz karta dźwiękowa/DAC Xonar S1 Lite z możliwością odczytu audio CD. Przy każdym z tych zastosowań można wymienić zarówno tyle samo plusów, co minusów. W dobie dominacji cyfrowej dystrybucji, napędy optyczne tracą mocno na znaczeniu. Dlatego Asus przemówi zatem do osób już posiadających sporą kolekcję lub archiwum oparte o płyty DVD. Jednocześnie, jako ciekawostkę należy nadmienić fakt istnienia wersji z napędem Blu-ray, co może zainteresować kinomaniaków. Cena jednak odstrasza – niemal 900 zł.

Dla mnie najważniejsze były wrażenia akustyczne. Jeśli ta cecha jest dla was pierwszorzędna, to Asus wychodzi z pojedynku połowicznym sukcesem. Gra dobrze, ale w zestawieniu ze zintegrowanym układem z średniej półki oczekiwać należy mocnego ciosu od pierwszych chwil, a nie różnic na poziomie niuansów. To też pokazuje, jak ogromny postęp poczyniły same integry. Dlatego produkt SDRW-S1 Lite powinien zainteresować szczególnie posiadaczy notebooków z niższej półki cenowej, które nie słyną z dostarczania akustycznych wrażeń na odpowiednim poziomie.

Asus SDRW-S1 Lite jesteśmy w tanie nabyć już za ok. 260 zł. To interesująca propozycja, szczególnie, gdy potrzebujemy jednocześnie dobrego urządzenia do archiwizacji/odczytu danych, rozszerzenia funkcjonalności komputera home media center, plus całkiem sensownego DAC’a dla notebooka. Kwestią najważniejszą pozostaje, jakiej klasy sprzęt audio posiadamy i jaka konfiguracja nas najbardziej interesuje. Reasumując, testowany sprzęt posiada spory potencjał, ale przemówi raczej do wąskiego grona obiorów.

Za udostępnienie sprzętu do testów i platformy testowej (Asus Gryphon Z97 AE) dziękujemy firmie ASUS Polska

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!